"Wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję prezydenta, by nie przyjeżdżał do Jerozolimy"

Polska
"Wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję prezydenta, by nie przyjeżdżał do Jerozolimy"
Polsat News
"Wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję prezydenta, by nie przyjeżdżać na taką konferencję" - przekazał Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce

- Dzisiaj wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, by nie przyjeżdżać na taką konferencję - powiedział Szewach Weiss, odnosząc się do decyzji prezydenta, by nie lecieć na Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie. - Tę konferencję zorganizował Mosze Kantor i on to zorganizował, jak kantor: to handel historią. Tego się nie robi - dodał były ambasador Izraela w Polsce.

Weiss odniósł się do wtorkowej decyzji prezydenta Dudy, który oświadczył, że nie poleci do Jerozolimy na Forum organizowane w zw. z obchodami 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. - Nie widzę powodu, dlaczego podczas uroczystości miałby wystąpić prezydent Rosji, Niemiec, Francji, przedstawiciele Wielkiej Brytanii i USA, a nie mógłby się wypowiedzieć prezydent RP - argumentował. 

 

V Światowego Forum Holokaustu odbędzie się 23 stycznia w Instytucie Yad Vashem, Światowym Centrum Pamięci o Holokauście, w którym Szewach Weiss pełnił rolę przewodniczącego Rady Pamięci Instytutu. Yad Vashem jest jednak tylko współorganizatorem wydarzenia. Organizowane jest ono przez Fundację World Holocaust Forum, kierowaną przez dr Mosze Kantora, pod patronatem Prezydenta Izraela, Reuvena "Ruvi" Rivlina.

 

ZOBACZ: 75. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w Jerozolimie. Prezydent Duda nie leci do Izraela

 

Odnosząc się do braku możliwości zabrania głosu przez prezydenta Dudę, Szewach Weiss ocenił, że w stosunkach polsko-izraelskich "mamy kryzys, nie pierwszy". - Nasze stosunki są bardzo skomplikowane, ale mamy tyle lat wspólnej historii. To tu była największa diaspora, dlaczego? Bo tu było Żydom najlepiej, po prostu - powiedział były ambasador Izraela w Polsce podczas świąteczno-noworocznego spotkania przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce z prezydentem Andrzejem Dudą. 

 

"Ta inicjatywa nie była ze strony Instytutu"


- Przeżyjemy to nieporozumienie. 7 lat byłem szefem instytutu Yad Vashem, więc czuję osobistą odpowiedzialność, by odnieść się do tej sprawy. - Wydaje mi się, właściwie wiem, że ta inicjatywa nie była ze strony Instytutu. Powiem coś niedelikatnie, proszę wybaczyć. Tę konferencję zorganizował pan Kantor i on to zorganizował jak kantor: to handel historią. Tego się nie robi - ocenił Weiss podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim. 

 

Wideo: "Wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję prezydenta, by nie przyjeżdżać na taką konferencję" - przekazał Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce

  

 

Na zakończenie dodał, że "dzisiaj wielka część prasy w Izraelu popiera decyzję polskiego prezydenta, by nie przyjeżdżać na tak zorganizowaną konferencję". - To ma znaczenie, zwłaszcza po trudnościach w naszych stosunkach, w ostatnich latach - zaznaczył. 

 

ZOBACZ: "Polski prezydent jest osobą niepożądaną w Jerozolimie w rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz"

 

Prezydent Duda podczas spotkania mówił, że 'to właśnie w Polsce, wtedy okupowanej przez Niemców hitlerowskich, rozsypane są prochy ofiar", dlatego ze zdumieniem przyjął informację o zaproszeniu z Jerozolimy na obchody 75. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz i Światowy Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu.

 

- Uważam, że nie wolno nam miejsca tej pamięci zabierać, przenosząc ją gdzie indziej i gdzie indziej akcentując to, co stało się te 75 lat temu i działo od 1940 roku tutaj - powiedział.

 

Użyto "różnych dróg dyplomatycznych", by prezydent mógł przemawiać

 

Następnie wytłumaczył, skąd decyzja o nieobecności na uroczystości. 

 

- Najpierw uznałem, że pojadę do Jerozolimy po to, żeby nie było dyskusji o tym, że nie chcę uznać tej pamięci ofiar Holokaustu także i w Instytucie Yad Vashem, gdzie upamiętnieni są również polscy Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata - mówił prezydent. Jednak jak dodał, później ze zdumieniem dowiedział się, że podczas Światowego Forum Holokaustu "będzie mógł wystąpić prezydent Rosji, która 1939 roku razem z hitlerowskimi Niemcami napadła na Polskę i dokonała rozbioru naszego kraju (...), że będzie mógł tam przemówić prezydent Niemiec i prezydenci innych krajów, a nie przewiduje się wystąpienia prezydenta Rzeczypospolitej".

 

ZOBACZ: Mosbacher do Putina: Polska była ofiarą II wojny światowej. Jest ostra odpowiedź rosyjskiej ambasady

 

Jak przekonywał Andrzej Duda, "różnymi drogami dyplomatycznymi" próbowano uzyskać możliwość dania polskiego głosu. Podkreślił, że stało się to szczególnie ważne po wystąpieniu prezydenta Rosji Władimira Putina. Zdaniem polskiego prezydenta Putin "powiedział straszne słowa o Polsce i Polakach, słowa zakłamujące historię, pokazujące zdecydowanie wypaczony kontekst wydarzeń z 1939 roku, generalizując i oczerniając Polskę i Polaków jako społeczeństwo".

 

"To jest wypaczenie prawdy historycznej"

 

Andrzej Duda zaznaczył, że podjął decyzję o niepojechaniu do Jerozolimy na uroczystości, skoro nie może przedstawić polskiego punktu widzenia. - Najwięcej ofiar Holokaustu to byli obywatele polscy i polski prezydent nie ma głosu? Powiedziałem jasno, to jest wypaczenie prawdy historycznej - wskazał.

 

- Jak to może być, że przemawia prezydent Niemiec, Rosji, Francji, której rząd wtedy wysyłał ludzi do obozów koncentracyjnych, wysyłali Żydów, a nie może wystąpić prezydent Polski, która nigdy nie kolaborowała z Niemcami, której państwo podziemne walczyło przeciwko Niemcom i starało się wspierać Żydów ze wszystkich sił? - pytał.

 

Kim jest Mosze Kantor 

 

Przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów Mosze Kantor, o którym wspomniał Szewach Weiss, to miliarder i oligarcha, który zbił majątek jako producent w rosyjskiej branży chemicznej. Nigdy nie krył powiązań z Kremlem. Ma paszport rosyjski i izraelski. 


W 2018 roku amerykański Departament Skarbu umieścił go na liście biznesmenów, którzy mają powiązania z Kremlem, rok wcześniej magazyn Forbes umieścił go na 34 miejscu wśród najbogatszych osób w Rosji i 630. miejscu na świecie - szacując jego majątek na 3,8 miliarda dolarów.

 

Jego nazwisko pojawiało się w polskich mediach przy okazji próby przejęcia Grupy Azoty przez rosyjski Acron w 2014 r.

ml/luq/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze