"Iran musiał odpowiedzieć na poczucie zranionej dumy. Nie upatrywałabym żadnej eskalacji"

Świat
"Iran musiał odpowiedzieć na poczucie zranionej dumy. Nie upatrywałabym żadnej eskalacji"
PAP/EPA/IRAN'S SUPREME LEADER OFFICE HANDOUT
Irańskie władze muszą zademonstrować swojemu społeczeństwu, że odpowiednio się zemścili - powiedział polsatnews.pl Urszula Pytkowska-Jakimczyk

- Można przypuszczać, że atak na amerykańską bazę był atakiem odwetowym. Iran, ze względu na poczucie swojej zranionej przez zabójstwo Sulejmaniego dumy, musiał jakoś odpowiedzieć na te wydarzenia. W tym momencie nie upatrywałabym żadnej eskalacji konfliktu - powiedziała polsatnews.pl Urszula Pytkowska-Jakimczyk z Zakładu Iranistyki Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

W nocy z wtorku na środę amerykańska baza lotnicza Al Asad w pobliżu miasta Hit w środkowym Iraku oraz lotnisko wojskowe Irbilu w irackim Kurdystanie zostały ostrzelane pociskami wystrzelonymi z terytorium Iranu. Na obie bazy spadło ponad dwadzieścia pocisków. Irańska telewizja państwowa podała, że zginęło 80 "amerykańskich terrorystów".


ZOBACZ: Iran ostrzelał bazy amerykańskie w Iraku. "Nie żyje 80 terrorystów USA"

 

Źródła w Waszyngtonie nie potwierdziły doniesień odnoszących się do ewentualnych ofiar śmiertelnych i strat materialnych.

 

"Moment był dobry"

 

Według Urszuli Pytkowskiej-Jakimczyk irański atak na bazy Stanów Zjednoczonych zlokalizowane w Iraku, to "naturalna odpowiedź" na zabójstwo gen. Kasema Sulejmaniego.

 

- Irańczycy oczekują tego, że śmierć zostanie pomszczona. Moment był właściwy - atak zbiegł się z końcem uroczystości pogrzebowych Sulejmaniego. Te dwa wydarzenia można połączyć - powiedziała ekspertka.

 

ZOBACZ: Gen. Koziej: Iran wkroczył na próg otwartej wojny. Trump musi mocno odpowiedzieć

 

- Wydaje mi się, że atak ułatwia sprawę Amerykanom. Jeśli rzeczywiście potwierdzi się, że nikt w nim nie zginął, to nie muszą odpowiedzieć atakiem odwetowym. To, że obie strony prowadzą w Iraku wzajemny ostrzał, wiadomo nie od dziś. Gdyby nie to, że wcześniej został zabity Sulejmani, to prawdopodobnie nikt z zagranicznych mediów nie zwróciłby na ostatni atak większej uwagi - dodała.

 

Pytkowska-Jakimczyk określiła irański atak jako "PR-ową odpowiedź na własny użytek". - Trudno jednak powiedzieć, co będzie działo się za chwilę. Wydaje mi się jednak, że ten atak, przynajmniej na moment, wyciszy sytuację. Na Iranie nie ciąży już presja, że musi odpowiedzieć i przeprowadzić kontratak - powiedziała iranistka z Uniwersytetu Warszawskiego.

 

"Są zajęci własnymi problemami"

 

- Wśród irańskich władz nie ma chęci do eskalacji konfliktu. Oni są zajęci własnymi, wewnętrznymi problemami - zmagają się z kryzysem ekonomicznym, za chwilę będą wybory parlamentarne. Iran, ze swojego punktu widzenia prowadzi racjonalną politykę. Musieli odpowiedzieć na atak, ale konflikt nie jest im potrzebny, bo nie mają na niego środków finansowych - dodała Pytkowska-Jakimczyk.

 

- Być może w następnych tygodniach będą przeprowadzane podobne ataki. Wątpię jednak, że doprowadzi to do eskalacji. O ile oczywiście nikt nie zostanie zabity - dodała.

 

ZOBACZ: Generał Piotrowski: nie jest rozważana ewakuacja żołnierzy z Iraku

 

Po ataku na amerykańskie bazy w Iraku, państwowa irańska telewizja informowała, że zostało zabitych "80 irańskich terrorystów". Według Pytkowskiej-Jakimczyk każde irańskie twierdzenie powinno się "przecedzać przez sito".

 

- Irańskie władze muszą zademonstrować swojemu społeczeństwu, że odpowiednio się zemścili. Uważam, że jest to propaganda kreowana na własny użytek i adresowana przede wszystkim do własnego narodu - podsumowała.

bas/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze