"W tym kryje się frustracja, jego działania są mało subtelne". Ambasador RP przy NATO o Putinie

Polska
"W tym kryje się frustracja, jego działania są mało subtelne". Ambasador RP przy NATO o Putinie
Polsat News
Ambasador RP przy NATO i były wiceminister obrony komentuje niedawne słowa Putina o Polsce

- To zabrzmi trochę pompatycznie, ale to jest miara naszego sukcesu i pewnych jednak porażek Rosji - powiedział ambasador RP przy NATO w rozmowie z Grzegorzem Jankowskim w programie "Punkt widzenia". Tak skomentował niedawne słowa Putina o tym, że Polska "przyczyniła się do wybuchu II wojny światowej".

- Dopóki Rosja będzie prowadziła politykę imperialistyczną, opartą na próbie dominowania naszego regionu, nasze interesy będą rozbieżne - powiedział ambasador. - Rosja w ostatnim czasie poniosła pewne porażki. Porażka ostatniego spotkania formatu normandzkiego, porażka pewnych środowisk na Zachodzie, powiedzmy, nadania nowej dynamiki relacjom z Rosją - dodał.

 

ZOBACZ: "Łajdak, antysemicka świnia". Putin ostro o b. ambasadorze RP w Niemczech

 

- To jest również adaptacja NATO do nowych zagrożeń, w tym także do łamania przez Rosję traktatu INF, a sama Polska w tym całym procesie gra bardzo ważną rolę - zaznaczył Szatkowski. - Gościmy wojska sojusznicze, ale dużo zrobiliśmy też na polu bezpieczeństwa energetycznego. Przywołam choćby dwie ostatnie kwestie: sankcje wobec Nord Stream 2 oraz wyrok wobec gazociągu OPAL, który nie będzie już teraz mógł być zapchany rosyjskim gazem - powiedział gość Polsat News.

 

Czy powinniśmy spodziewać się zagrożenia?

 

- Kiedy słyszę tego rodzaju wypowiedzi, to zapala mi się czerwona lampka i mam wrażenie, że oni się do czegoś szykują, coś się wydarzy - zauważył prowadzący.

 

- Na pewno tak, na pewno trzeba być gotowym. Ja myślę, że takim wrażliwym punktem będzie styczeń, kolejne obchody wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Musimy być wyczuleni na politykę informacyjną Rosji w tym czasie - odparł ambasador.

 

ZOBACZ: MSZ: słowa Putina nawiązują do propagandy z czasów stalinowskich

 

Zapytany o możliwość użycia jakiegoś rodzaju prowokacji lub bezpośredniej agresji na Polskę przez Putina, Szatkowski wyraził powątpiewanie.

 

- To by akurat było zbyt proste w tym kontekście, chociaż Rosja kierowana przez Putina ma dosyć szerokie instrumentarium prowadzenia swojej polityki, dosyć agresywnej zresztą. Ale Rosja Putina często odsłania swoje zamiary, więc być może rzeczywiście tym subtelniejszym działaniom i prowokacjom będą towarzyszyły mniej wysublimowane formy, takie choćby jak prowokacje wojskowe - skonkludował.

 

Walka Putina o lepsze sondaże

 

Jankowski dopytywał także o pobudki Putina do prowadzenia tak agresywnej polityki.

 

- Jeden wymiar tej sprawy to kwestie obiektywne, geopolityczne, czyli kwestia wrażliwości granic Rosji; tego, że ekspansja ma tworzyć bufory do tego, żeby Rosja czuła się bardziej bezpieczna. Druga sprawa to jest załatwianie problemów wewnętrznych poprzez ekspansję - wyliczył ambasador Szatkowski.

 

- Zwróćmy uwagę na marzec 2014 roku, po przyłączeniu Krymu, samozwańczym oczywiście i nieuznawanym przez społeczność międzynarodową. Notowania Putina poszybowały. Znowu mamy taką sytuację, że te notowania zaczynają zniżkować, zaczynają być niesatysfakcjonujące - kontynuował. - Aby sondaże poszły do góry, potrzebna jest jakaś prowokacja czy zwrócenie uwagi na działania wrogiego od wieków państwa, takiego jak na przykład Polska - dodał.

 

ZOBACZ: "Jakby nie pamiętali, kto napadł na Polskę i ZSRR". Putin oskarża Parlament Europejski

 

- W tym też się kryje chyba jakaś frustracja, takie mam wrażenie. Bo te działania są mało subtelne - dodał. - Zwróćmy uwagę: co wynika z tego, co powiedział Władimir Putin? Przyznał, że Polsce składano pewne oferty. Natomiast jest chyba oczywiste dla każdego, kto ma chociaż trójkę z historii, że Polska tę ofertę odrzuciła - powiedział Szatkowski.

 

O sojusznikach i ich lojalności

 

Odniósł się w tym kontekście także do udziału Polski w rozbiorze Czechosłowacji, o którym wspomniał prowadzący.

 

- To był błąd, bo rzeczywiście moment tej decyzji był fatalny. Rzeczywiście mieliśmy spory i sami doświadczyliśmy swego rodzaju ciosu w plecy ze strony Czechosłowacji w 1919 roku, ale to nie był dobry moment na to, żeby te sprawy w ten sposób rozwiązywać, to jest oczywiste.

 

- Natomiast Polska wybrała sojusz z państwami Zachodu, z demokracjami Zachodu. Polska odrzuciła ofertę ofensywnej koalicji przeciwko Związkowi Sowieckiemu, za co spotkał ją pakt Ribbentrop-Mołotow - podkreślił ambasador.

 

ZOBACZ: Tłumaczenie nie zadziałało. Putin zaczął mówić w obcym języku

 

W tym miejscu Jankowski zapytał, czy możemy liczyć na lojalną postawę naszych sojuszników w sytuacji ewentualnego zagrożenia militarnego ze strony Rosji. Przewidywania Szatkowskiego w tej sprawie są optymistyczne.

 

- Ja wierzę, że tak, gdyby doszło do takiej agresji. Polityka sojusznicza to jest zawsze polityka wykuwania kompromisu i jedności sojuszniczej. To nigdy nie była idealna sytuacja, nigdy na nasze interesy percepcja nie będzie w stu procentach zbieżna - odpowiedział ambasador. - Staramy się, żeby była jak najbardziej zbieżna i wydaje mi się, że w Sojuszu Północnoatlantyckim to nam całkiem nieźle wychodzi - zakończył.

 

WIDEO: Zobacz pełną rozmowę z Tomaszem Szatkowskim w "Punkcie Widzenia"

  

Ambasador Rosji w Polsce wezwany pilnie do MSZ

 

Jak poinformował resort spraw zagranicznych, ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew został w piątek wezwany pilnie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z ostatnimi wypowiedziami Władimira Putina.

 

- W trakcie rozmowy przekazano w imieniu polskich władz stanowczy sprzeciw wobec insynuacji historycznych, których dopuścili się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni przedstawiciele najwyższych władz Federacji Rosyjskich, w tym w szczególności prezydent Władimir Putin, jak również przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin - powiedział wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

 

Resort spraw zagranicznych w przekazanej informacji podkreślił, że strona polska zwróciła uwagę, że władze rosyjskie nie tylko nadal negują, oczywistą z punktu widzenia prawa międzynarodowego, zbrodnię agresji na Polskę we wrześniu 1939 r. - w momencie, gdy armia polska nadal prowadziła walkę z wojskami niemieckimi, a rząd polski przebywał na terytorium kraju - ale zaprzeczają również brutalnej okupacji ponad połowy jej terytorium.

bia/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze