Piłkarz Premier League rozbił luksusowe auto. Był przebrany za bałwana

Świat
Piłkarz Premier League rozbił luksusowe auto. Był przebrany za bałwana
Instagram/antonio_michail
Michail Antonio kierował w stroju bałwana.

Michail Antonio rozbił swoje warte około 210 tys. funtów lamborghini o ogrodzenie jednego z domów. Do wypadku doszło w środowy wieczór w londyńskiej dzielnicy Balham. Co ciekawe, piłkarz West Ham United był przebrany za bałwana.

Około godz. 18:30 auto angielskiego piłkarza roztrzaskało szopę na śmieci jednego z domów w południowym Londynie. Mieszkańcy byli wówczas w trakcie świątecznego obiadu. 

 

Według szacunków "The Sun", Lamborghini Huracan pomocnika West Hamu było warte ok. 210 tys. funtów.

 

"Musiał jechać około 80 mil (129 km - red.) na godzinę" - napisała po zdarzeniu mieszkanka domu, którego ogrodzenie roztrzaskał Antonio.

 

W wyniku zdarzenia nikt nie został ranny.

 

ZOBACZ: Pożyczyli lamborghini na ślub. Rozbili je, a kobietę kierującą autem, z którym się zderzyli, opluli

 

Na miejscu zebrał się tłum gapiów. Z opublikowanych zdjęć wynika, że piłkarz prowadził w stroju bałwana. Wcześniej udostępnił w sieci swoje zdjęcia w świątecznym przebraniu.

 

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 

‪Michail AnSnownio Man! Merry Christmas everyone ⛄️ ‬

A post shared by Michail Antonio (@antonio_michail) on

 

Nie ma dochodzenia

 

Jak poinformowała policja, ustalono, że lamborghini piłkarza zjechało z drogi, uderzyło w znak drogowy i w ścianę ogrodową jednego z domów. "Nie ma dochodzenia policyjnego" - czytamy w komunikacie. Nie wiadomo jednak, czy zawodnik West Hamu został ukarany mandatem.

 

"Daily Mail" napisał, że Antonio zobowiązał się do pokrycia wszelkich kosztów związane z naprawą ogrodzenia.

 

Następnego dnia piłkarz rozegrał całe spotkanie z Crystal Palace i zapisał na swoim koncie asystę przy golu Roberta Snodgrassa. Ostatecznie West Ham przegrał mecz 1:2.

zdr/prz/ The Sun

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze