Opłaty za żłobki. W nowym roku będzie drożej

Polska
Opłaty za żłobki. W nowym roku będzie drożej
Polsat News

Część żłobków od 1 stycznia wprowadzi podwyżki opłat za pobyt i wyżywienie. Ich głównym powodem są wyższe koszty zatrudniania pracowników, przede wszystkim duży wzrost płacy minimalnej w 2020 r. Niektóre placówki zdążyły już wprowadzić korekty w cennikach.

Żłobki publiczne dostają pieniądze z budżetu samorządów, a rady gmin ustalają w uchwałach wysokość opłat za pobyt dziecka w żłobku i maksymalne stawki za wyżywienie.

 

Samorządy mogą też przyznawać dotacje dla prywatnych placówek, jeśli podejmą stosowną uchwałę w tej sprawie (na podstawie ustawy o opiece nad dziećmi do lat trzech). W uchwałach określają wysokość dofinansowania na jedno dziecko.

 

Podwyżki w żłobkach. Wpłynął na nie wzrost cen

 

- Wiele samorządów już w tym roku zdecydowało się na korekty opłat w prowadzonych przez siebie żłobkach - przekazał Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

 

ZOBACZ: Salmonella u 44 dzieci ze żłobków w Zabrzu. Zjadły skażoną surówkę

 

Dodał, że wpływ na to miały m.in. ceny energii i wzrost cen żywności. Największą pozycję kosztową stanowią jednak płace, stąd w wielu gminach podwyżki mogą być wprowadzone od stycznia.

 

- Wzrost płacy minimalnej do 2,6 tys. zł brutto w 2020 r. spowoduje, że nagle będziemy musieli płacić o wiele więcej niż do tej pory. Szczególnie tam, gdzie jest personel pomocniczy – powiedział.

 

Dodatkowo od stycznia dodatek stażowy nie będzie mógł być wliczany do minimalnego wynagrodzenia za pracę. - Jak teraz ktoś zarabiał 2250 zł brutto, to od stycznia, po podniesieniu płacy minimalnej i likwidacji dodatku stażowego w płacy minimalnej, dostanie 3120 zł brutto – wyliczał.

 

"Samorządom skończyły się jakiekolwiek rezerwy"

 

Zdaniem Wójcika, samorządy zmagają się z mniejszymi wpływami z PIT (wskutek obniżenia podatku z 18 do 17 proc.), a także ze skutkami podwyżek pensji nauczycielskich, które "nie są w pełni pokrywane przez dotację oświatową".

 

- Niedoszacowanie zadań edukacyjnych powoduje, że samorządom skończyły się jakiekolwiek rezerwy. Mogliśmy jeszcze pozwolić sobie na to, by dołożyć, nie podnosić cen za żłobek, ale teraz, gdy wszystkie pieniądze, jakie mamy, pchamy w edukację, żeby to zbilansować, to nie mamy już rezerw, żeby utrzymywać opłaty na tym samym poziomie – mówił.

 

ZOBACZ: Wiemy, ile zapłacimy za prąd w 2020 r. Klienci jednej firmy sięgną głębiej do kieszeni

 

Według niego, wzrost opłat w żłobkach publicznych, zależnie od gminy i tego, czy w ostatnim czasie zmieniała opłatę, jest rzędu kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent.

 

"Jest presja płacowa wśród pracowników"

 

- Skala podwyżek w publicznych i w prywatnych placówkach nie jest duża i wynika przede wszystkim z kosztów zatrudnienia lub podniesienia stawek za wyżywienie przez firmy kateringowe w niepublicznych żłobkach i klubach - ocenił Robert Wilczek, prezes  Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Publicznych i Niepublicznych Żłobków i Klubów Dziecięcych.

 

- Bardzo dużo osób zatrudnionych w żłobkach pracuje za najniższe stawki. Oczywiście mają dodatki do wynagrodzenia, premie motywacyjne, za wysługę lat, natomiast w większości zarabiają płacę minimalną. Więc jeżeli placówka zatrudnia dużo opiekunów, to rzeczywiście te koszty odczuje. Ale nie widzę ogromnego ryzyka, że czesne w żłobkach radykalnie przez to wzrośnie – stwierdził.

 

Dodał, że "na pewno też jest presja płacowa wśród pracowników". - Bardzo dużo osób, które pracują w żłobkach, próbuje odejść do przedszkoli, bo tam jest mniejsza liczba godzin, mniejsza odpowiedzialność i często wyższe wynagrodzenie – przekazał.

 

W jego opinii, problemem może być finansowanie prywatnych żłobków i klubów dziecięcych przez samorządy. - W wielu miastach kilka lat temu samorządy decydowały się na uruchomienie dotacji dla niepublicznych placówek. We Wrocławiu jest to np. 600 zł na dziecko.

 

"Żłobki staną przed dylematem"

 

Z kolei Poznań rozważa wycofanie się z dofinansowania placówek niepublicznych, co spotkało się z protestem i rodziców, i osób, które prowadzą żłobki lub kluby. Więc jeżeli dana placówka otrzymywała przez kilka lat dotację, a teraz jej nie dostanie, to jest duże ryzyko – powiedział.

 

ZOBACZ: Droższy alkohol i wyroby tytoniowe. Zmiany od nowego roku

 

Zauważył, że problemy finansowe w samorządach, albo lokalna władza, która nie jest nastawiona prorodzinnie i próbuje wycofać się z dotacji do żłobków, "mogą być jednym z czynników, które spowodują, że żłobki staną przed dylematem, czy dalej funkcjonować, czy radykalnie podnieść czesne".

 

Ekspert Związku Miast Polskich dodał, że wedle projektu Strategii Rozwoju Kapitału Ludzkiego 2030, za 10 lat 33 proc. dzieci do 3 lat ma być objętych opieką żłobkową.

 

- Oznacza to dwukrotny wzrost w stosunku do tego, co mamy dzisiaj. Na to muszą się znaleźć pieniądze dwa razy – ten, kto ten żłobek założy, i rodzic, który za niego zapłaci. Bez pomocy z budżetu państwa to się samo nie zrobi – zwrócił uwagę.

 

Program "Maluch plus"

 

Żłobki mogą się starać o dofinansowanie z rządowego programu "Maluch plus". W 2020 r. na program przeznaczono 400 mln zł.

 

Z danych resortu polityki rodzinnej wynika, że w Polsce funkcjonuje ok. 6,2 tys. instytucji opieki nad najmłodszymi dziećmi, w tym około tysiąca stanowią żłobki publiczne.

wka/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze