Brakuje medycznej marihuany. Farmaceuci mają kłopot z zamówieniem suszu

Polska
Brakuje medycznej marihuany. Farmaceuci mają kłopot z zamówieniem suszu
Pixabay/rexmedlen

Farmaceuci mają kłopot z zamówieniem suszu. Partii wprowadzonej w tym roku na rynek kończy się data ważności, a nowa nie została jeszcze zwolniona do obrotu - pisze wtorkowa "Rzeczpospolita".

Jak podaje "Rzeczpospolita" suszu Cannabis sativa, z których produkuje się leki zawierające medyczną marihuanę, nie można zamówić już od kilku tygodni. "W listopadzie firma, która sprowadza do Polski susz z Kanady, zwolniła do obrotu resztki partii wprowadzonej w pierwszej połowie tego roku. W styczniu skończy się jej data przydatności, więc firma chciała mieć pewność, że na pewno ją sprzeda" - pisze gazeta.

 

"Konopie są towarem deficytowym"

 

Według doniesień "Rzeczpospolitej" zapotrzebowanie na leki z medyczną marihuaną rośnie, a ostatnio, oprócz neurologów i onkologów, zaczęli ją wypisywać także lekarze zajmujący się leczeniem bólu. "Ostatnią dostawę miałem na początku grudnia. Zrobił się zator, podobnie jak w przypadku pierwszej partii na wiosnę" – powiedział dziennikowi Jerzy Przystajko, farmaceuta z Opola.

 

ZOBACZ: Rusza parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany. Wśród członków poseł Konfederacji

 

"Strona kanadyjska musi uzyskać zgodę na eksport surowca na teren Europy. Nie wiem dokładnie, kiedy pojawi się on w polskich hurtowniach i aptekach, bo zwolnienie ich do obrotu wymaga spełnienia szeregu procedur legislacyjnych, a okres między świąteczny nie sprzyja ich przyspieszeniu" - wyjaśniła w "Rzeczpospolitej" Małgorzata Wagner ze Spectrum Therapeutics. "Konopie są towarem deficytowym nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie, a dużą część towaru w magazynach pochłonął rynek niemiecki. Zapasy, które miały starczyć do końca roku, szybko się skończyły" - dodała w rozmowie z dziennikiem.

 

Sprzedaż medycznej marihuany

 

"Rzeczpospolita" przypomina, że sprzedaż medycznej marihuany w Polsce pozwoliła nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zwana także ustawą Liroya lub ustawą o medycznej marihuanie. "Warunek był jeden – nie będzie ona refundowana. Dlatego też chory, któremu lekarz przepisze marihuanę, musi płacić 100 proc. ceny leku" - pisze gazeta.

 

ZOBACZ: Nalot na domek letniskowy. 60-latek zamiast przetworów trzymał w słoikach marihuanę

 

"Ostatnio pojawiły się też trudności w uzyskaniu refundacji dla leków na jej bazie sprowadzanych w ramach importu docelowego. Susz, zawierający THC oraz kannabidiol CBD, stosowany jest w leczeniu padaczki lekoopornej oraz bólu, np. nowotworowego" - dodano w artykule. 

pgo/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie