Strzelanina w szpitalu w Czechach. Sześć osób nie żyje. Sprawca popełnił samobójstwo

Świat
Strzelanina w szpitalu w Czechach. Sześć osób nie żyje. Trwają poszukiwania sprawcy
Galeria zdjęć (9)

W szpitalu w Ostrawie we wtorek po godz. 7 doszło do strzelaniny. Minister zdrowia Adam Vojtěch poinformował, że nie żyje sześć osób, Pięciu mężczyzn i jedna kobieta. Trzy osoby są ranne, jedna jest w stanie krytycznym. Po godz. 10 namierzono sprawcę, popełnił samobójstwo. Lecznica, która początkowo została zamknięta, przed godz. 12 zaczęła wznawiać działalność.

Do ataku doszło we wtorek po godz. 7:10 w szpitalnej poczekalni. Na miejscu zginęło pięć osób. - Jedna z osób rannych zmarła podczas operacji - powiedział dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego Jiří Havrlant. Wśród ofiar było pięciu mężczyzn i jedna kobieta. 

 

Jedna z rannych osób jest w stanie krytycznym

 

Ranne są jeszcze trzy inne osoby. Jedna z nich - kobieta - ma postrzał głowy, przeszła operację, jest w stanie krytycznym. Kolejna jest poważnie ranna, a obrażenia innej nie zagrażają jej życiu. Wszystkie ofiary śmiertelne były pacjentami oddziału traumatologii. 

 

Według portalu iDnes.cz, napastnik zanim zaczął strzelać, wygonił z poczekalni dzieci. Później z bliskiej odległości oddawał strzały w głowy dorosłych pacjentów. 

 

Jednostki specjalne policji pojawiły się w szpitalu po czterech minutach od zgłoszenia. Mężczyzna zdążył zbiec. 

 

Zamknięty szpital, zamknięta pobliska uczelnia

 

Część pacjentów szpitala ewakuowano. Lecznica została zamknięta. Zamknięto również pobliską wyższą szkołę górniczą. 

 

Premier Andrej Babiš odwołał swoją zagraniczną podróż do Estonii, udał się do Ostrawy. - To straszny dramat, nie rozumiem tego - powiedział Babiš,

ZOBACZ: Napadli na kantorowca pod Warszawą, uciekając utknęli w korku. Zaczęli taranować auta, padły strzały

 

WIDEO: Zanim służby specjalne wkroczyły do akcji, podejrzany popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę

  

 

Mężczyzna, który strzelał do pacjentów, zbiegł. Policja opublikowała portret domniemanego napastnika - wzrost ok. 180 cm, ubrany w czerwoną kurtkę. Jednak po godz. 9:30 podano, że to ważny świadek zdarzenia, ale nie sprawca. Funkcjonariusze przyznali, że poszukują innej osoby. 

 

Poszukiwany strzelił sobie w głowę

 

O godz. 10 opublikowano portret kolejnego podejrzanego. Funkcjonariusze opisali go jako niezwykle niebezpiecznego, najprawdopodobniej uzbrojonego. Miał poruszać się srebrnoszarym Renault Laguną.  

 

Wytropiono go kilka minut po komunikacie we wsi Děhylov na Opawie. Kiedy nad poszukiwanym samochodem zawisł policyjny śmigłowiec, zanim służby specjalne wkroczyły do akcji, podejrzany popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę.

 

Śledczy ustalili już jego tożsamości. To pochodzący z okolic Opawy 42-letni Ctirad V. Broń - pistolet CZ 75, używany przez sił zbrojne na całym świecie, również w USA - posiadał nielegalnie. Z uwagi na niewysoką cenę, pistolet ten jest jednym z popularniejszych wśród przestępców.

 

Szef morawsko-śląskiej policji Tomáš Kužel poinformował, że sprawca miał przeszłość kryminalną. - Miał na swoim koncie trzy akty przemocy i drobne przestępstwa przeciwko mieniu - wyjaśnił Kužel. 

 

Znajomi: był normalnym facetem

Nie są znane motywy, jakimi kierował się sprawca ataku. Wiadomo jednak, że miał być pacjentem szpitala, w którym zastrzelił sześć osób. - Ustalamy, czy stan zdrowie mężczyzny miał wpływ na jego stan psychiczny - poinformował premier Andrej Babiš. 

 

Według nieoficjalnych informacji reportera "Wydarzeń", mężczyzna miał wierzyć w to, że jest bardzo ciężko chory, a nikt nie chce mu pomóc. Według świadków masakry, Citrad V. zabijał z zimną krwią. Celował w głowę i klatkę piersiową.

 

Koledzy Ctirada V. nie mogą uwierzyć w to, że mógł dopuścić się takiej zbrodni. - Zawsze był pogodny. Jeździliśmy razem na narty, uprawialiśmy sport. Był po prostu normalnym facetem - powiedział jeden z nich w rozmowie z czeskimi mediami. Dodał, że Ctirad V. przebywał od dwóch tygodni na zwolnieniu lekarskim, ale ponieważ pracowali na zewnątrz - Ctirad V. był robotnikiem budowlanym - więc było to coś, co zdarzało się dość często. 

 

- Rozpoznałem go, ale wciąż mam nadzieję, że okaże się, iż to ktoś inny - mówił znajomy Ctirada V.

 

Sprawca miał przyznać się do zbrodni swojej matce. Kobieta współpracowała z policją.

 

Wzmocniono ochronę obiektów, potencjalnych celów ataku

 

Zanim namierzono sprawcę, czeska policja wzywała mieszkańców do "zachowania najwyższej ostrożności". Służby w kraju postawiono w stan najwyższej gotowości. Według nieoficjalnych informacji, wzmocniono ochronę wszystkich obiektów, które mogłyby stać się celem potencjalnego ataku.

 

Władze Ostrawy prowadzą rozmowy z premierem Czech w sprawie ogłoszenia żałoby narodowej. Burmistrz Ostrawy Tomáš Macura wezwał do odwołania wszystkich imprez masowych. Już odwołano imprezy towarzyszące jarmarkowi bożonarodzeniowemu w Ostrawie.  

 

Premier Andrej Babiš podziękował służbom za akcję, dzięki której po czterech godzinach wytropiono sprawcę ataku. Zauważył, że matka napastnika współpracowała z policją. W obławie brało udział kilkuset funkcjonariuszy. 

 

Szpital wznawia stopniowo działalność

 

Przed godziną 12 władze Szpitala Uniwersyteckiego w Ostrawie poinformowały, że klinika wznawia stopniowo działalność. "Budynek polikliniki jest również dostępny, z wyjątkiem trzeciego piętra" - podano w komunikacie.

Strzelanina w ostrawskim szpitalu była drugą z najbardziej tragicznych w historii Czech. W lutym 2015 r. w restauracji "Družba" w Uherskim Brodzie 63-letni bezrobotny elektryk zastrzelił siedmiu mężczyzn i jedną kobietę, on również po zbrodni popełnił samobójstwo. Sąsiedzi twierdzili później, że miał problemy ze zdrowiem psychicznym.

dk/grz/zdr/ Reuters, polsatnews.pl, Wydarzenia

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze