Karetka z pacjentem ma czekać przed szpitalem. Oburzenie na apel szefa SOR do ratowników medycznych

Polska
Karetka z pacjentem ma czekać przed szpitalem. Oburzenie na apel szefa SOR do ratowników medycznych
Polsat News

Pismo wysłane do ratowników medycznych wywołało burzę. Wynika z niego, że załoga ambulansu może wejść z chorym na SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu dopiero wtedy, gdy lekarz skończy badać wcześniejszych pacjentów. Ratownicy twierdzą, że może to zagrażać życiu chorych i blokować karetki pogotowia na długie godziny.

Ratownicy z Opola biją na alarm. Pacjenci przywożeni przez nich na Szpitalny Odział Ratunkowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego mają czekać na przyjęcie... w karetce.

Karetka z pacjentem ma... czekać

 

Według ratowników nowe zasady są nie do przyjęcia ze względu na dobro chorych i poszkodowanych.

 

- Oczekiwanie w ambulansie może doprowadzić do zwiększonego ryzyka utraty życia pacjenta lub zdrowia - powiedział "Wydarzeniom" Tomasz Gatnikiewicz, ratownik medyczny z Opola.

 

Przetrzymywanie karetek w kolejce do SOR-u spowoduje także ich zablokowanie. W tym czasie ktoś inny może potrzebować pomocy i nie będzie można jej udzielić. Takich ambulansów pogotowia w Opolu jest zaledwie sześć. 

 

  

 

"Akt rozpaczy szefa SOR-u"


Dyrekcja szpitala zapewnia jednak, że żaden pacjent w stanie zagrożenia życia nie pozostanie bez natychmiastowej pomocy. Czekać będą musieli jednak inni. 

 

- Jako dyrekcja traktujemy to jako akt rozpaczy naszego szefa SOR-u - stwierdził Dariusz Madera, dyrektor szpitala.

 

ZOBACZ: Karetka trzy godziny jeździła po mieście z pacjentem w stanie zagrożenia życia


Na popołudniowym dyżurze w SOR-ze jest pięciu lekarzy. Bywa, że jest ich za mało, a chorych - za dużo.

- Problem jest tylko wtedy, kiedy kilka karetek naraz zjeżdża w tym samym czasie, bo zespół na SOR-ze jest cały czas taki sam i siłą rzeczy te karetki muszą wtedy oczekiwać - dodał dyrektor. 

 

Dziennie trafia na oddział 140 pacjentów, a liczba przywożonych karetkami wzrosła w ciągu ostatniego miesiąca o prawie 50 proc.

 

"Rachunek ekonomiczny zwyciężył"

 

Od przyszłego roku sytuacja może być jeszcze trudniejsza. W styczniu, z powodu braku lekarzy, ma zostać zamknięty drugi opolski SOR znajdujący się w Szpitalu Wojewódzkim.

 

ZOBACZ: Wiele razy wzywała policję i pogotowie bez powodu. Odpowie przed sądem


- Bardzo się boimy. Widać, że w tym przypadku rachunek ekonomiczny zwyciężył nad życiem pacjentów. Na to się nie godzimy. Jednogłośnie 25 radnych Rady Miasta Opole wyraziło sprzeciw i zaapelowało do urzędu województwa oraz dyrekcji szpitala o to, żeby SOR-u nie zamykać - powiedział "Wydarzeniom" prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski.   

 

Sprawa nie jest jednak przesądzona. 


- Rozmowy cały czas trwają. Mamy nadzieję, że znajdą się lekarze chętni do pracy na SOR-ze w Szpitalu Wojewódzkim i ten oddział nie zaprzestanie swojej działalności.

dk/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze