Kornik wciąż groźny. Milion hektarów lasów zagrożonych

Technologie
Kornik wciąż groźny. Milion hektarów lasów zagrożonych
Polsat News

Puszcza Białowieska umiera - alarmują leśnicy. Wszystko za sprawą kornika, który dziesiątkuje drzewa. A te zagrażają całemu ekosystemowi. W Polsce mamy ponad 9 mln hektarów lasów. Aż milion z nich jest zagrożonych przez kornika drukarza.

Jak poważne jest zagrożenie kornikiem przekonali się już leśnicy w Puszczy Białowieskiej. W samej tylko puszczy jest około 7 mln m3 martwych drzew, w tym 2,5 mln m3 samych tylko świerków.


Śmiertelne zagrożenie dla ludzi i zwierząt


Pozostawione same sobie martwe drzewa to śmiertelne zagrożenie. Przykład z początku tego roku: zniszczone, wysuszone drzewo, runęło wprost na młodego żubra w leśnictwie Pasieki. Leśnikom udało się go wydostać. Cielaka jednak nie udało się uratować. Miał połamane żebra, złamaną łopatkę i uszkodzony kręgosłup.


Kolejny przykład: droga wojewódzka nr 689 biegnąca z Bielska Podlaskiego w kierunku pieszo-rowerowego przejścia granicznego Białowieża-Piererow. Powalone przy niej martwe drzewo uniemożliwia zwierzętom swobodne przekraczanie drogi.

 

-  Widziałem jak przebiegające przez drogę sarny napotkały na zwałowiska drzew i wystraszone wracały na jezdnię wprost pod jadące auta - opowiada nadleśniczy z Hajnówki Mariusz Agiejczyk. Według danych straży pożarnej w Hajnówce przez cztery lata na tej drodze usunięto 49 drzew i spadłych konarów. Spowodowały one 13 wypadków drogowych.

 

- Z jednej strony musimy zapewnić ludziom bezpieczeństwo, z drugiej nałożono na nas ograniczenia, pozbawiając możliwości eliminacji zagrożeń - rozkłada ręce Agiejczyk.

 

- Dlatego część puszczy objęliśmy czasowym zakazem wstępu. Głównie tam, gdzie uszkodzenia drzewostanu przez korniki powodują największe zagrożenia i gdzie nie możemy wyciąć niebezpiecznych drzew. Chcielibyśmy normalnie gospodarować respektując wymogi zarządzania obiektem UNESCO, usuwać zagrożenia w Puszczy Białowieskiej, ale w obecnej sytuacji mamy związane ręce - wyjaśnia nadleśniczy.

 

Kornik lubi ciepły klimat


Na fragmentach martwej puszczy pojawiają się też ekspansywne gatunki drzew. Do takich należy grab, który nie pozwala na naturalne odnawianie się takich gatunków jak dąb, lipa czy klon.

 

- Chcemy ratować sytuację tworząc półnaturalne odnowienia, ale to również poddawane jest krytyce i budzi kontrowersje - mówi Agiejczyk.

 

Kornikowi sprzyja susza i ocieplający się klimat. Brak wody osłabia drzewa, a to powoduje jeszcze większą inwazję tego owada. Dookoła Białowieży już widać jego obecność. Zdaniem leśników to właśnie zablokowanie cięć sanitarnych w puszczy wzmogło skalę problemu.


Nadleśnictwo Browsk, którego lasy sąsiadują z lasami prywatnymi otrzymuje podania od właścicieli tych lasów z prośbą o zgodę na wycięcie martwych drzew.


- Z reguły prośby dotyczą drzew kilkudziesięcioletnich. We wszystkich zgłoszonych do tej pory przypadkach stwierdziliśmy kornika drukarza - mówi nadleśniczy Robert Miszczak i dodaje: - Właściciele otrzymują zgodę na wycięcie martwego drzewa, a my te prace nadzorujemy w ramach porozumienia ze starostwem. Czasem zdarzają się żądania odszkodowania, ale nie jesteśmy stroną do której powinny być kierowane - twierdzi.

 
Nierówna walka z owadem

 

Walka z kornikiem trwa też na sąsiadujących z puszczą lasach nadleśnictwa Bielsk-Podlaski. W tym roku wycięto tam kilka tysięcy zaatakowanych drzew. Problem dotyka także lasów prywatnych.

 

- Właściciele często nie zauważają zasiedlonych świerków. Reagują dopiero, gdy zaczynają usychać, a wtedy już jest za późno, bo kornik przeniósł się na kolejne drzewa - opowiada inżynier nadzoru Jan Jakubowski.


Według profesora Jacka Hilszczańskiego z Instytutu Badawczego Leśnictwa niewiele trzeba, żeby populacja kornika się rozwinęła i owad zaczął masowo niszczyć drzewa, nawet te zdrowe i dorodne. Zdrowy świerk broni się poprzez zalewanie żywicą wgryzających się w drewno chrząszczy.

 

- Jeśli zdrowy świerk zostanie zaatakowany przez nieliczne chrząszcze, to jest w stanie tę walkę wygrać. Gorzej jeśli są ich tysiące. To tak jak z agresywnym psem. Jeśli zaatakuje nas jeden, jesteśmy w stanie go odgonić. Jeśli będzie to cała zgraja, walki nie wygramy - uważa profesor.

 

Zdaniem naukowca, jedyną skuteczną metodą walki z kornikiem drukarzem jest sanitarna wycinka i usuwanie zasiedlonych drzew.

Marcin Szumowski/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze