Mońki: akcja schwytania łosia. Zwierzę sparaliżowało centrum miasta

Polska
Mońki: akcja schwytania łosia. Zwierzę sparaliżowało centrum miasta
Polsat News
Młody łoś najpewniej zagubił się podczas szukania matki

Zablokowane centrum miasta, służby postawione w stan najwyższej gotowości. A wszystko przez łosia, który w czwartek od rana biegał po centrum Moniek w województwie podlaskim. Na miejscu pracowały policja i służby weterynaryjne. Akcja trwała ponad 8 godzin.

- Zwierzę leżało w bezpiecznej strefie za sklepem na ul. Słowackiego, jednak znów uciekło poza ogrodzenie. Na miejscu są policjanci, którzy pilnują, aby nikt się do niego nie zbliżał. Ze względów bezpieczeństwa wstrzymano ruch w promieniu około 100 metrów. Na miejscu są też służby weterynaryjne - informowała w czwartek rano reporterka Polsat News Paulina Waszelewska.

 

ZOBACZ: Kierowca potrącił łosia. Zwierzę wpadło na szybę auta jadącego z naprzeciwka

 

Akcja trwała ponad 8 godzin.

 

- Młody, półroczny łoś dostał 3 strzały, dzięki którym miał zasnąć i zostać bezpiecznie przetransportowany do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Mimo to, lek nie zadziałał - relacjonowała reporterka. Potrzebna była kolejna dawka.

 

Wideo: łosia udało się zatrzymać, jednak tylko na chwilę:

  

Zaskoczeni obecnością zwierzęcia byli okoliczni mieszkańcy.

 

- Od samego rana latał ulicami; pierwszy raz widzę coś takiego - mówili.

 

Nic nie wskazuje na to, żeby łoś był chory. 

 

Policjanci zaznaczyli, że zwierzę prawdopodobnie się zgubiło.

 

- Nieco ponad tydzień temu na DK 65 doszło do wypadku, w którym została potrącona klępa. Zapewne była to matka tego młodego łoszaka. On najpewniej jej szukał - podkreśliła reporterka Polsat News.

 

Po wybudzeniu łoś wrócił na wolność.

 

WIDEO: Łoś w Mońkach - akcja ratunkowa:

  

Łosie w opałach

 

Niemniej skomplikowaną akcję przeprowadzono z końcem września w Zielonej Górze. Wówczas do kanału ściekowego wpadł łoś, którego strażacy wyciągnęli po ponad pięciu godzinach.

 

W połowie września dwukrotnie w ciągu jednego dnia leśnicy z białostockiego Nadleśnictwa Gołdap ratowali tego samego łosia. Zwierzę wpadło do dołu wypełnionego torfem.

 

Także stołeczni strażnicy miejscy mieli do czynienia z łosiem na warszawskim Bemowie. Funkcjonariusze udali się na miejsce, zabezpieczyli teren i monitorowali trasę łosia. Wezwany łowczy przy pomocy środka usypiającego wprowadził zwierzę w głęboki sen.

msl/luq/ac/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze