"To jest nasz mandat, by zaprosić go do złożenia wyjaśnień". Marszałek Senatu o szefie NIK

Polska
"To jest nasz mandat, by zaprosić go do złożenia wyjaśnień". Marszałek Senatu o szefie NIK
PAP/Leszek Szymański
Marszałek Senatu uważa, że przy wyborze szefa NIK Senat został przez Banasia "oszukany" w kwestii jego oświadczeń majątkowych

Prezes NIK Marian Banaś może zostać zaproszony do złożenia wyjaśnień na forum senackiej komisji ustawodawczej lub komisji praw człowieka, praworządności i petycji - powiedział marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO).

Marszałek Senatu zapewnił, że Senat nie zamierza wykraczać poza swe konstytucyjne kompetencje.

 

Kilka możliwości

 

- Mamy już opinię prawną na co możemy sobie pozwolić, na co nie w tej kwestii. Nie możemy powoływać komisji śledczej, nie możemy wzywać pana Banasia, możemy go zaprosić do Senatu, ponieważ uczestniczyliśmy w procedurze jego wyboru. To jest nasz mandat, by zaprosić go do złożenia wyjaśnień - powiedział Grodzki.

 

Marszałek Senatu uważa, że przy wyborze szefa NIK Senat został przez Banasia "oszukany" w kwestii jego oświadczeń majątkowych. - Senat, przypomnę, brał udział w wyborze pana Banasia na prezesa NIK. Chcielibyśmy zapytać pana Banasia o to dlaczego - delikatnie mówiąc - zostaliśmy w jakiś sposób oszukani przez niego - podkreślił.

 

ZOBACZ TEŻ: Banaś wrócił do pracy. "Będę bronił niezależności i bezstronności NIK"

 

Według niego, Banaś zostanie prawdopodobnie zaproszony na posiedzenie jednej z senackich komisji. - Jest chociażby komisja ustawodawcza czy komisja praw człowieka, praworządności i petycji. Mamy kilka możliwości - zaznaczył Grodzki.

 

Zgodnie z konstytucją prezesa Najwyższej Izby Kontroli powołuje Sejm za zgodą Senatu.

 

Pensjonat na godziny

 

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Banaś, b. minister finansów i szef Służby Celnej wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 m kw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według "Superwizjera" Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach Banasia ze stręczycielami.

 

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera "jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia". Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

 

ZOBACZ TEŻ: "Mamy do czynienia z jednym wielkim skandalem, sytuacją żenującą". Kierwiński o sprawie Banasia

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało 16 października, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, który miał siedem dni na zgłoszenie uwag. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że nie może udzielać informacji o ustaleniach kontroli, w tym o zastrzeżeniach CBA.

 

Dzień później Banaś w oświadczeniu poinformował, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania obowiązków w NIK. Pod koniec października pismo z uwagami szefa NIK do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura.

pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze