Ostrzał rakietowy w Izraelu. Co z meczem Polaków? "Dzisiejsza noc pokaże"

Świat
Ostrzał rakietowy w Izraelu. Co z meczem Polaków? "Dzisiejsza noc pokaże"
PAP/EPA/ATEF SAFADI

- Incydent jest poważny, trwa wymiana ognia. Jak na razie niewiele wskazuje, by miał się on przerodzić w wielką wojnę. Dzisiejsza noc pokaże czy wymiana ta potrwa kilka dni - powiedział o napiętej sytuacji w Izraelu Jarosław Kociszewski, ekspert fundacji Stratpoints. W rozmowie z polsatnews.pl zwrócił on uwagę, że żadnej ze stron konfliktu nie zależy na "wielkiej konfrontacji".

We wtorek w Izraelu rozległy się syreny alarmowe w związku z ostrzałem rakietowym ze Strefy Gazy. Izraelskie dowództwo nakazało zamknięcie szkół i uczelni w południowej i środkowej części kraju. Ostrzał był reakcją na atak lotniczy izraelskich sił na dom w strefie gazy, gdzie przebywał islamista Baha Abu Al-Atta - z organizacji Islamski Dżihad.

 

ZOBACZ TEŻ - Ambasador RP w Izraelu ostrzega Polaków. "Proszę zachować ostrożność", "miliony ludzi w schronach"

 

Wieloletni korespondent na Bliskim Wschodzie zwrócił uwagę w rozmowie z polsatnews.pl, że mecz ma odbyć się w sobotę w Jerozolimie, a dyrektywy obrony cywilnej obejmują centralny Izrael, a więc Tel Awiw (tam ma wylądować samolot z reprezentantami Polski - red.)  okolice. Tam wprowadzono zakaz zgromadzeń powyżej 300 osób.

 

PZPN poinformował, że w środę po południu zapadnie decyzja ws. meczu. - Bezpieczeństwo polskiej drużyny jest priorytetem - zapewnił prezes związku Zbigniew Boniek.

 

- Patrząc na historię tego konfliktu, jest duża szansa, że rozgrywka odbędzie się bez przeszkód, bo Jerozolima bardzo rzadko jest celem. Poza tym w ciągu najbliższych dni sytuacja może się uspokoić, bo nikomu nie zależy na wielkiej konfrontacji - powiedział Kociszewski w rozmowie z polsatnews.pl.

 

ZOBACZ TEŻ - Izrael ostrzelał Strefę Gazy. Odwet za wcześniejszy ostrzał rakietowy

 

Ostrzał rakietowy nastąpił po precyzyjnym ataku lotniczym izraelskich sił na dom w mieście Gaza jednego z czołowych dowódców wspieranego przez Iran radykalnego ugrupowania Palestyński Islamski Dżihad. W jego wyniku zginęli islamista Baha Abu Al-Atta i jego żona.  

 

Resort zdrowia w kontrolowanej przez Hamas Strefie Gazy przekazał, że oprócz małżeństwa w izraelskich atakach wymierzonych w Islamski Dżihad zginęło jeszcze 8 Palestyńczyków.

 

W ataku sił izraelskich w stolicy Syrii, Damaszku, na dom innego przedstawiciela palestyńskiego Islamskiego Dżihadu zginęły dwie osoby, a sześć zostało rannych - podała agencja Reutera. Strona izraelska ogłosiła, że obydwie ofiary były bojownikami Islamskiego Dżihadu.

 

Pozostałe ofiary zginęły podczas operacji sił izraelskich w Strefie Gazy.

 

W odwecie za ataki sił powietrznych ze Strefy Gazy w kierunku Izraela wystrzelono co najmniej 70 rakiet, z których część przechwycił system antyrakietowy Żelazna Kopuła, jednak 17 Izraelczyków zostało rannych.

 

Unia Europejska napisała w oświadczeniu, że potępia ataki rakietowe, które dotarły głęboko na terytorium Izraela, i zaapelowała o natychmiastowe ich przerwanie. "Ostrzał rakietowy ludności cywilnej jest całkowicie nie do przyjęcia. (...) Konieczne jest teraz ocalenie życia i zagwarantowanie bezpieczeństwa Palestyńczyków i izraelskich cywilów" - głosi komunikat UE.

 

Komentując nalot Izraela na Baha Abu Al-Atta rkspert fundacji Stratpoints zwrócił uwagę, że Izraelczycy "dawno nie dokonali punktowego ataku przeciwko tak istotnemu człowiekowi". - To był jeden z dowódców stosunkowo małej, ale istotnej organizacji Palestyński Islamski Dżihad. To organizacja islamistyczna działająca od dawna, bardziej radykalna niż Hamas, znajdująca się pod dosyć dużym wpływem irańskim. Izraelczycy uznali, że muszą coś zrobić, bo pewnie mieli jakieś dane wywiadowcze. Dotychczas, przez ostatnie parę lat, Izraelczycy odpowiadali na ataki ze Strefy Gazy, tym razem to oni przejmują inicjatywę - mówił Jarosław Kociszewski.

 

Siły obrony Izraela zamieściły nagranie z wtorkowego poranka, na którym widać jak jedna z rakiet spada na autostradę.

W związku z ostrzałem rakietowym, we wtorek w Izraelu rozległy się syreny alarmowe. Izraelskie dowództwo nakazało zamknięcie szkół i uczelni w południowej i środkowej części kraju i a cywilom poleciło, aby pozostali w domu i nie szli do pracy, chyba że jest to niezbędne i dopóki nie zostaną otwarte publiczne schrony.

 

ZOBACZ TEŻ - Zbliżyli się do ogrodzenia na granicy. Izraelskie wojsko zabiło trzech palestyńskich bojowników

 

Izraelski dziennik "Times of Israel" podaje, że 20 z 50 rakiet zostało przechwyconych przez system Żelazna Kopuła (Iron Dome). W ramach środków ostrożności policja zamknęła drogi na obrzeżach Gazy.

 

- Najbliższa noc pokaże czy nastąpi eskalacja konfliktu - powiedział Kociszewski. Jego zdaniem wiele zależy od ofiar śmiertelnych. - Nawet przypadkowa ofiara wymaga odpowiedzi - dodał.

 

"Według informacji z Gazy we wtorek zawieszenia broni nie będzie, a Hamas zamierza przyłączyć się do wymiany ognia. To będzie długa noc" – stwierdził ekspert fundacji Stratpoints.

 

 

Korespondent telewizji i24News Owen Alterman zwrócił uwagę, że Izrael daje sprzeczne komunikaty. "Najpierw mówili, że nie chcą eskalacji konfliktu. Później mówią, że operacja potrwa prawdopodobnie kilka dni" – napisał na Twitterze.

 

 

- Sytuacja w Izraelu nie zmienia naszych planów. My przygotowujemy się normalnie, bez względu na to, gdzie ma się odbyć ten mecz. Jeszcze eliminacje się nie zakończyły. Przed nami dwa spotkania, chcemy zwyciężać - powiedział selekcjoner polskich piłkarzy Jerzy Brzęczek.

 

Jego zdaniem ewentualne odwołanie meczu absolutnie nie byłoby dobrym rozwiązaniem.

 

ZOBACZ RÓWNIEŻ - Jordania przejmuje tereny wydzierżawione Izraelowi. Rolnicy będą potrzebowali wiz

 

- Chcemy grać. To bardzo ważne spotkanie. Tym bardziej z takim przeciwnikiem, na jego terenie. Przecież podczas mistrzostw Europy 2020 możemy grać nawet dwa mecze w grupie ze współgospodarzami turnieju, na ich stadionie. Dlatego chcemy się odpowiednio przygotować pod tym kątem. Ja myślę, że ten mecz się odbędzie. Z mojego punktu widzenia chciałbym, aby został rozegrany w Izraelu. Byłem tam piłkarzem przez półtora roku, więc znam troszeczkę tamtejsze problemy. Ale tak jak powiedział prezes Zbigniew Boniek, najważniejsze jest bezpieczeństwo piłkarzy. Mam nadzieję, że polecimy do Izraela i wszystko będzie w porządku - powiedział selekcjoner.

 

W sobotę w Jerozolimie piłkarska reprezentacja Polski ma rozegrać mecz z reprezentacją Izraela w ramach eliminacji ME 2020.

 

Polska jest liderem grupy G z dorobkiem 19 punktów. Przyszłoroczne mistrzostwa Europy, które potrwają od 12 czerwca do 12 lipca, będą bezprecedensowe, bowiem nie mają jednego czy dwóch państw-gospodarzy, a mecze odbędą się w 12 miastach - od Hiszpanii po Azerbejdżan. Wezmą w nich udział 24 reprezentacje. Do 20 wyłonionych w eliminacjach dołączą cztery poprzez baraże Ligi Narodów, które odbędą się w marcu.

msl/ml/ polsatnews.pl, Haaretz, CNN, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze