Hakerzy dokonali cyberataku na Partię Pracy i Partię Konserwatywną

Świat
Hakerzy dokonali cyberataku na Partię Pracy i Partię Konserwatywną
Pixabay/geralt
Partia Pracy poinformowała, że padła ofiarą "wyrafinowanego cyberataku na dużą skalę"

Hakerzy we wtorek po południu ponownie zaatakowali brytyjską Partię Pracy - podał Reuters za źródłami w ugrupowaniu. Był to już drugi cyberatak na tę partię w ciągu dwóch dni. Nastąpił zaledwie kilka godzin po tym, jak poinformowała ona o odparciu pierwszego. Ofiarą cyberataku, którego celem było zablokowanie strony internetowej, padła również Partia Konserwatywna.

Według źródeł cyberatak nastąpił ok. godz. 13.20 (14.20 w Polsce) i był podobny do pierwszego, przeprowadzonego w poniedziałek wieczorem. Według źródła, na które powołuje się Reuters, nie jest na razie jasne, czy za drugim atakiem stali ci sami hakerzy, ale nie ma obecnie podstaw, by łączyć incydent z obcym państwem.


We wtorek przed południem Partia Pracy poinformowała, że padła ofiarą "wyrafinowanego cyberataku na dużą skalę", ale zapewniła, że nie powiódł się on i żadne wrażliwe dane nie zostały wykradzione. Dodano, że zdarzenie zgłoszono do Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC).

 

Atak typu DDoS powodujący przeciążenie serwerów


Źródła w Partii Pracy ujawniły później, że chodziło o atak typu DDoS (Distributed Denial of Service), który polega na skierowaniu ogromnej ilości ruchu internetowego na cel ataku, aby przeciążyć serwery komputerowe, powodując awarię ich oprogramowania. Jak ujawniło źródło, stwierdzono "dziesiątki milionów zapytań - w większości przesłanych z Rosji i Brazylii".

 

Po pierwszym ataku lider Partii Pracy Jeremy Corbyn przyznał, że jest zaniepokojony tym, jak będzie wyglądała dalsza część kampanii wyborczej. - Jeśli jest to oznaka tego, co ma się wydarzyć w tych wyborach, to jestem bardzo zdenerwowany, ponieważ atak cybernetyczny na partię polityczną w wyborach jest podejrzany i bardzo martwi - oświadczył lider opozycji.

 

ZOBACZ: Przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii. Izba Gmin rozwiązana


Tego typu ataki są często przeprowadzane za pośrednictwem sieci przejętych komputerów i innych podłączonych do internetu urządzeń, których właściciele mogą nie wiedzieć, że ich sprzęt jest w to zamieszany.


Ataki DDoS nie są zwykle uznawane za próbę zhakowania komputerów, ponieważ nie wiążą się z włamaniem się do systemów docelowych w celu zainstalowania złośliwego oprogramowania. Czasami są jednak wykorzystywane w celu odwrócenia uwagi i przeprowadzenia bardziej szkodliwego ataku.

 

Atak trwał niespełna godzinę

 

Atak na stronę internetową Partii Konserwatywnej rozpoczął się krótko po godz. 16 (godz. 17 w Polsce) i trwał niespełna godzinę, ale nie wyrządził żadnych szkód. Według jednego ze źródeł, jego sprawcami prawdopodobnie były inne osoby niż te, które dokonały dwóch ataków na stronę internetową Partii Pracy.

 

Władze Partii Konserwatywnej jak dotąd nie odniosły się do tego zdarzenia. Rzeczniczka ugrupowania nie była w stanie nic powiedzieć na temat incydentu.

 

O próbie zablokowana strony internetowej Partii Konserwatywnej poinformował Reuters powołując się na dwa źródła.

 

Służby wywiadowcze: możliwość cyberataków przeprowadzanych przez Rosję


Brytyjskie służby wywiadowcze ostrzegały przed możliwością cyberataków przeprowadzanych przez Rosję i inne państwa w trakcie kampanii przed wyborami do Izby Gmin 12 grudnia, jak i w czasie samego głosowania.


Po pierwszym ataku lider Partii Pracy Jeremy Corbyn przyznał, że jest zaniepokojony tym, jak będzie wyglądała dalsza część kampanii wyborczej. - Jeśli jest to oznaka tego, co ma się wydarzyć w tych wyborach, to jestem bardzo zdenerwowany, ponieważ atak cybernetyczny na partię polityczną w wyborach jest podejrzany i bardzo martwi - oświadczył lider opozycji.

grz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze