Opozycja nie uznaje wyników wyborów w Boliwii. Bunt w policji

Świat
Opozycja nie uznaje wyników wyborów w Boliwii. Bunt w policji
PAP/EPA/Jorge Abrego
Prezydent Boliwii wykluczył na razie stłumienie rebelii przy pomocy wojska

Prezydent Boliwii Evo Morales zwołał w piątek pilną naradę ze swoimi ministrami po antyrządowych buntach w policji. Morales wykluczył na razie stłumienie rebelii przy pomocy wojska. Bunt wybuchł na kanwie protestów opozycji, która domaga się powtórzenia niedawnych wyborów.

Jak informują miejscowe media w naradzie wziął udział minister obrony Javier Zavaleta i naczelny dowódca sił zbrojnych gen. Williams Kaliman. Bunt wybuchł po 17 dniach gwałtownych protestów przeciwników Moralesa kwestionujących wyniki ostatnich wyborów i domagających się ich powtórzenia.

 

ZOBACZ: Lincz w Boliwii. Oblali farbą i obcięli włosy burmistrz miasta

 

Bunt w policji

 

Do buntu przeciwko prezydentowi doszło w jednostkach policji w mieście Cochabamba, w środkowej części kraju, w Santa Cruz del Sierra oraz w konstytucyjnej stolicy Boliwii mieście Sucre, stolicy stanu o tej samej nazwie.

 

W Cochabambie bezpośrednim powodem buntu było żądanie funkcjonariuszy ustąpienia miejscowego komendanta, który miał sprzyjać zwolennikom Moralesa podczas starć z demonstrantami. 1 osoba poniosła wówczas śmierć a ponad 100 zostało rannych.

 

W Sucre zbuntowani stróże prawa bratali się z manifestantami. "Zbuntowaliśmy się. Jesteśmy z ludźmi, a nie z generałami" - powiedział dziennikarzom jeden z zamaskowanych policjantów w Cochabambie.

 

Demonstranci wraz z policjantami powiewali flagami Boliwii i śpiewali hym narodowy.

 

PAP/EPA/STRINGER

 

Fala protestów po wyborach prezydenckich

 

Sytuacja w Boliwii staje się coraz bardziej napięta bowiem obie strony politycznego sporu - przeciwnicy i zwolennicy Moralesa - okopały się na swoich stanowiskach. Przywódca opozycji Luis Fernando Camacho oświadczył, że nie opuści faktycznej stolicy kraju - La Paz dopóki obecny prezydent nie zgodzi się na swoje ustąpienie.

 

Morales konsekwentnie odrzuca żądania swojej rezygnacji.

 

PAP/EPA/STRINGER

 

Kontestowane wyniki wyborów prezydenckich z 20 października wywołały falę protestów, która ogarnęła cały kraj. Podczas ulicznych zamieszek co najmniej 3 osoby poniosły śmierć a ponad 300 zostało rannych.

 

Morales ogłosił się zwycięzcą jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników głosowania. Wykazały one, że otrzymał, bardzo niewielką różnicą głosów, wystarczające poparcie aby uniknąć drugiej tury i kolejnego starcia z byłym prezydentem Carlosem Mesą.

 

Wyniki ogłoszono jednak po zwłoce trwającej 24 godziny, co dodatkowo wzmocniło zarzuty opozycji, że zostały zmanipulowane.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze