Złapali w sklepie złodzieja. Musieli go puścić, bo policja nie miała... wolnego radiowozu

Świat
Złapali w sklepie złodzieja. Musieli go puścić, bo policja nie miała... wolnego radiowozu
d
Holenderscy policjanci nie pofatygowali, by zatrzymać złodzieja, bo nie mieli wolnego radiowozu

- Puśćcie go - rzucił funkcjonariusz, kiedy Edward van Dijk, właściciel sklepu odzieżowego w holenderskim Stadskanaal zadzwonił po policję, gdyż złapał na gorącym uczynku złodzieja. Oficer dyżurny wyjaśniał zdumionemu sklepikarzowi, że nie ma wolnego radiowozu i nikt nie zajmie się zgłoszeniem. Sklep znajduje się niemal w sąsiedztwie posterunku. Rzecznik policji zapowiedział wyjaśnienie sprawy.

Złodzieja na kradzieży przyłapali w czwartek pracownicy sklepu Okey w Stadskanaal w północno-wschodniej Holandii. Młody mężczyzna wyszedł bez płacenia w drogim zimowym płaszczu. Jedna z ekspedientek pobiegła za nim i zdjęła z niego płaszcz, a inni pracownicy zatrzymali go. 

 

Kierownik sklepu natychmiast zadzwonił do sąsiadującego ze sklepem posterunku policji. Wówczas usłyszał: - Puśćcie go.

 

Właściciel, Edward van Dijk, przyznał w rozmowie z lokalnymi mediami, że funkcjonariusz był bardzo miły. - Powiedzieli, że to bardzo miło, że zgłaszamy zatrzymanie, ale ponieważ nie ma dostępnego radiowozu, więc nikogo nie przyśle po niego. Na koniec zapytał, czy odzyskaliśmy skradziony płaszcz - relacjonował van Dijk. Później padła propozycja, by złodzieja wypuścić.

 

ZOBACZ: Gang "asfaltowych oszustów" we Włoszech. Wśród zamieszanych w proceder są Polacy


Oficer dyżurny wyjaśnił zdumionemu Edwardowi van Dijkowi, że obecnie nie ma żadnego wolnego radiowozu, więc nikogo do niego nie wyśle, by aresztował przestępcę. Dodał, że nie mogą zająć się sprawą.

 

Rzecznik policji: coś poszło nie tak


Rzecznik holenderskiej policji przyznał, że taka sytuacja nigdy nie powinna była się wydarzyć. Przyznał, że "coś poszło nie tak" i zapowiedział wyjaśnienie sprawy.

 

Na razie funkcjonariusze skontaktowali się z właścicielem sklepu i rozpoczęli analizę incydentu. 

 

ZOBACZ: Policjanci na służbie pobili 82-latkę. Prawomocne wyroki

 

W rozmowie z "Dagblad Noorden" Van Dijk przyznał, że był mocno sfrustrowany. - Co my do cholery robimy? - zastanawiał się rozżalony sklepikarz.

grz/ "Dagblad Noorden"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze