"Belgijskie Twin Peaks" z 17 mieszkańcami. Wymarłe miasto atrakcją turystyczną

Kultura
"Belgijskie Twin Peaks" z 17 mieszkańcami. Wymarłe miasto atrakcją turystyczną
pixabay.com
W belgijskim Doel mieszka zaledwie 17 mieszkańców

Kiedyś tętniło tam życie, dziś hula wiatr. A wszystko przez błędne decyzje urzędników. Belgijskie miasteczko Doel to dla turystów i fotografów atrakcja taka, jak Czarnobyl. Wymarłe i trochę przerażające. - Wygląda, jakby doszło tu do wielkiej katastrofy - mówił jeden z odwiedzających Doel.

Miasto-widmo leży 30 kilometrów na północ od portu w Antwerpii. Prawie pół wieku temu eksmitowano z niego mieszkańców: najpierw w związku z budową elektrowni atomowej. Kolejnym powodem była planowana rozbudowa portu, która jednak do tej pory się nie rozpoczęła.

 

Choć belgijskie władze po raz kolejny mówią o mających wkrótce ruszyć pracach budowlanych, w Doel już mało kto w nie wierzy.

 

- Najpierw wyjechali starsi, którzy po zamknięciu sklepów nie mieli jak zaopatrywać  się w żywność. Potem dołączyli do nich młodzi, bo zamknięto szkołę - opowiadał brukselskiej korespondentce Polsat News, Dorocie Bawołek Frank Peters, mieszkaniec Doel.

 

 

17 mieszkańców

 

 Obecnie Doel liczy 17 mieszkańców. W latach 70. było ich 1500.  

 

- Szkoda mi tych mieszkańców, którym odebrano domy bez sensu, bo port nie powstał - stwierdziła Marie, jedna z odwiedzających miejscowość turystek.

 

Niewielkie miasteczko szybko stało się turystyczną atrakcją i zyskało miano "belgijskiego Twin Peaks". Zakochali się w nim uliczni artyści, w tym graficiarze z Polski i fotografowie z całego świata.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Un mundo lleno de payasos...

Post udostępniony przez Ryze (@ryzeart)

 

- Wszystko wydaje się z pozoru stare i puste, ale gdy wejdzie się do środka tych domów to wcale tak nie jest. Choć to jest zabronione, to dla nas prawdziwa zabawa - mówił Carlos, fotograf odwiedzający Doel.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

1/3

Post udostępniony przez 𝕾𝖆𝖓𝖓𝖊 𝕱𝖗𝖆𝖓𝖘𝖊 🐉 (@sannefranse)

 

ZOBACZ: Zamalowane murale z warszawskiej Pragi zostaną zrekonstruowane

 

"Wygląda, jakby doszło tu do katastrofy"

 

Nie wszyscy są jednak pozytywnie nastawieni do tego typu "atrakcji turystycznej". Dopiero niedawno zabito deskami okna i drzwi, gdyż goście miasteczka stali się zbyt zachłanni.

 

- Trochę tu strasznie. Wygląda, jakby doszło tu do wielkiej katastrofy, z której cało wyszło tylko kilku mieszkańców - podkreślił turysta Marc.

 

"Tu wciąż dudni życie"

 

Z kolei mieszkańcy Doel, mimo wszystko nie zamieniliby miasteczka na żadne inne miejsce.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#graffiti#weekend❤

Post udostępniony przez Małgorzata Bors (@13gonia)

 

- Można słuchać śpiewu ptaków. Tu wciąż dudni życie, a najlepiej słychać je w wietrze, który czasem szaleje w porcie obok - puentuje Frank Peters.

 

WIDEO: Korespondentka Polsat News Dorota Bawołek odwiedziła wymarłe miasto z kamerą:

 

  

ac/hlk/ "Wydarzenia", polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze