Zabójcy ks. Popiełuszki znów na ławie oskarżonych. Wraca sprawa " prowokacji na Chłodnej"

Polska
Zabójcy ks. Popiełuszki znów na ławie oskarżonych. Wraca sprawa " prowokacji na Chłodnej"
Polsat News
Zabójców ks. Jerzego Popiełuszki w sprawie tzw. prowokacji na Chłodnej w styczniu 2019 r. oskarżył pion śledczy IPN.

- To sprawa bardzo ważna dla historii Polski i symboliczna dla rozliczeń z przeszłością PRL - mówił polsatnews.pl Piotr Litka, dziennikarz i biograf ks. Jerzego Popiełuszki. Sąd Okręgowy w Warszawie zajmie się w środę tzw. prowokacją na Chłodnej, czyli podrzuceniem w 1983 r. przez SB do mieszkania kapłana materiałów go obciążających. Oskarżeni w niej zostali już skazani w procesie zabójców kiędza.

Sąd rozpatrzy w środę wniosek o wyłączenie jawności oraz o umorzenie postępowania. - Trzeba liczyć się z tym, że mogą zapaść kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Sprawa jest ważna, tym bardziej opinia publiczna i media powinny mieć dostęp do sali sądowej - wskazał Litka w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Zabójców ks. Jerzego Popiełuszki w sprawie tzw. prowokacji na Chłodnej w styczniu 2019 r. oskarżył pion śledczy IPN. Akt oskarżenia sformułowano przeciwko byłym funkcjonariuszom SB Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: Grzegorzowi P., Waldemarowi O. (dawniej Waldemar C.) i Leszkowi N. (dawniej Leszek P.) w sprawie "tworzenia fałszywych dowodów w celu skierowania przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce ścigania o przestępstwo".

 

ZOBACZ TEŻ - Schetyna porównał ks. Jerzego Popiełuszkę do "Szarego Człowieka". "Haniebne słowa", "wstyd"

 

Ksiądz sądził, że to tylko formalność

 

- Sprawa ma swoje korzenie w grudniu 1983 r., kiedy w Warszawie doszło do zatrzymania i przesłuchania ks. Jerzego Popiełuszki, wobec którego prowadzono wówczas śledztwo. Ksiądz przy udziale swoich pełnomocników został przesłuchany przez prokuratora, który zasugerował, by mieszkanie kapłana zostało przeszukane - mówił Litka. 

 

Było to mieszkanie, które kapłan otrzymał od swojej ciotki. Udał się tam już bez pełnomocników, bo uważał, że to formalność. - Członkowie ekipy weszli do mieszkania i znaleźli m.in. tysiące ulotek i materiały wybuchowe. Ksiądz miał im powiedzieć: "panowie przesadziliście". Sporządzono protokół, zabrano księdza do Pałacu Mostowskich, gdzie przesiedział do kolejnego dnia, w wyniku interwencji wysokich hierarchów udało mu się z tego aresztu wyjść. Nie zakończyło to jednak sprawy - wyjaśnił. 

 

ZOBACZ TEŻ - 35. rocznica śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Premier publikuje nieznane zdjęcia i osobisty wpis

 

Cel? Kompromitacja w oczach opinii publicznej

 

Jak wskazał Litka, tzw. prowokacja na Chłodnej, miała przede wszystkim na celu skompromitować księdza w oczach opinii publicznej, zastosowanie ówczesnego PRL-owskiego surowego prawa i jeżeli to możliwe, skazanie go na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, bądź kary w zawieszeniu.

 

- To uderzenie w człowieka, który był autorytetem, kapłanem bardzo ważnym dla środowisk opozycyjnych. W jakiejś mierze się to powiodło, ale nie doszło do zatrzymania księdza na dłużej niż 24 godziny. Ta prowokacja się nie udała, bo gdyby do tego zatrzymania doszło, nie wiadomo jak ksiądz zachowałby się w areszcie, czy załamałby się, czy podjąłby działania, których spodziewali się sprawcy. To, że Popiełuszko opuścił areszt było klęską całej operacji - dodał w rozmowie z polsatnews.pl

 

"Garsoniera obywatela Popiełuszki"

 

Litka zwrócił uwagę, że cała sprawa miała duży wydźwięk medialny. W prasie opublikowano paszkwil pt. "Garsoniera obywatela Popiełuszki", w Expressie Wieczornym, jego fragment odczytano na antenie Polskiego Radia, cytowano go także w "Trybunie Ludu". - Zrobiono spektakl propagandowy, który miał pokazać, że ksiądz uchodzący za człowieka bez skazy w rzeczywistości takim człowiekiem nie jest - powiedział dziennikarz. 

 

ZOBACZ TEŻ - Prezydent złożył wieniec na grobie ks. Popiełuszki

 

Postępowanie karne przeciwko ks. Popiełuszce dotyczyło czynu z art. 194 Kodeksu karnego z 1969 r. Przepis ten brzmiał następująco: "Kto przy wykonywaniu obrzędów lub innych funkcji religijnych nadużywa wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL podlega karze wolności od roku do lat 10" i był wykorzystywany przez władze PRL w sprawach dotyczących rzekomych przestępstw politycznych duchowieństwa.

 

Akt represji oraz prześladowania duchownego

 

W ocenie IPN, zarzucane oskarżonym zachowania stanowiły akt represji oraz prześladowania duchownego z powodów politycznych i religijnych. Oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstw z art. 235 Kodeksu karnego i art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, wypełniających jednocześnie znamiona zbrodni komunistycznych i zbrodni przeciwko ludzkości. Czyny zarzucone oskarżonym są zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.

 

Księdza Jerzego Popiełuszkę - duszpasterza ludzi pracy, kapelana Solidarności - zamordowali funkcjonariusze SB w nocy z 19 na 20 października 1984 roku.

 

Ksiądz był obserwowany przez Służbę Bezpieczeństwa już na dwa lata przed śmiercią. Założono mu podsłuch, próbowano też doprowadzić do wypadku samochodowego. W mieszkaniu przy ul. Chłodnej funkcjonariusze SB dokonali prowokacji, podrzucając kilkanaście tysięcy ulotek, farbę drukarską, granaty z gazem łzawiącym, naboje i materiał wybuchowy. Miały to być dowody do przygotowywanego procesu sądowego. Starano się go za wszelką cenę skompromitować.

 

ZOBACZ TEŻ - Sąd Okręgowy w Warszawie zajmie się sprawą zabójców ks. Jerzego Popiełuszki

 

Proces toruński

 

Po zabójstwie ks. Popiełuszki w październiku 1984 r. proces jego zabójców (tzw. proces toruński) rozpoczął się dwa miesiące później - 27 grudnia w Sądzie Wojewódzkim w Toruniu. Odbyło się 21 rozpraw, oskarżono i skazano na więzienie cztery osoby: kpt. Grzegorza P. (głównego zabójcę księdza) i płk. Adama P. (przełożonego Grzegorz P. ) na 25 lat pozbawienia wolności, a także por. Leszka P. i por. Waldemara C. odpowiednio na 15 i 14 lat więzienia. Wszyscy byli funkcjonariuszami Departamentu IV MSW, którego celem w latach PRL było zwalczanie Kościoła katolickiego.

 

Mimo upływu 35 lat od zabójstwa ks. Jerzego do dziś nie wiadomo, czy za zabójcami z IV Departamentu MSW stali wyżej usytuowani mocodawcy. W tej sprawie toczy się odrębne śledztwo IPN, które ma ustalić odpowiedzialność tych osób, które w MSW zajmowały wyższe stanowiska. Czynności śledcze w tej sprawie prokuratora IPN obejmują m.in. przesłuchania osób, w tym byłych funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Celem postępowania jest ustalenie podstaw odpowiedzialności karnej za kierowanie uprowadzeniem i zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki przez osoby zajmujące w hierarchii służbowej MSW stanowiska wyższe niż wiceminister spraw wewnętrznych – szef Służby Bezpieczeństwa Władysław Ciastoń i dyrektor Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Zenon Płatek.

msl/ml/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze