Starcie w Polsat News. Szefernaker do senator Lewicy: pani kłamie, proszę się z tych słów wycofać

Polska
Starcie w Polsat News. Szefernaker do senator Lewicy: pani kłamie, proszę się z tych słów wycofać
Polsat News

Goście "Śniadania w Polsat News" rozmawiali na temat protestów wyborczych. Senator elekt Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) powiedziała, że PiS "zorganizowało te wybory". - Wy w tych wyborach powołaliście komisarzy wyborczych – mówiła. Na te słowa ostro zareagował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker, który zarzucił przedstawicielce Lewicy kłamstwo.

Do Sądu Najwyższego do piątkowego popołudnia wpłynęło łącznie 201 protestów wyborczych - przekazał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. W piątek SN otrzymał 89 takich protestów.

 

Dotychczas - do czwartku - SN rozpoznał siedem z tych protestów i w przypadku wszystkich nie wydał merytorycznych rozstrzygnięć - pozostawił je "bez dalszego biegu", wskazując, że zostały złożone przed ustawowym terminem. - W piątek protesty nie były rozpoznawane - przekazał Michałowski.

 

"Suweren wybrał, że w Senacie PiS nie będzie miał większości"

 

- Każdy ma prawo złożyć taki protest do SN. Ta sprawa została bardzo mocno upolityczniona. Jednego dnia politycy PO mówią o tym, że to jest koniec demokracji, że to coś strasznego, składanie takich protestów, a drugiego dnia sami składają. Wiele osób, wiele środowisk opiniotwórczych nie widzi tej hipokryzji, tylko skupiają się na protestach PiS - powiedział Szefernaker.

 

ZOBACZ: emocje w studio PN. Rymanowski do Korwin-Mikkego: Pan nie jest w stanie mnie obrazić

 

Wiceminister dodał, że "jeżeli jest 320 głosów różnicy, a ponad 3 tysiące głosów nieważnych, to korzystamy z tego prawa złożenia wniosku do SN". - Nie ma w tym nic nadzwyczajnego - podkreślił.

 

- M.in. ja zostałam wybrana głosami suwerena, na którego się państwo, przez ostatnie cztery lata powoływaliście. Musicie sobie uświadomić jedno: suweren wybrał, że w Senacie PiS nie będzie miał większości. PiS nie może się z tym pogodzić, zastanawiam się, czy w ogóle może pogodzić się z porażką - odpowiedziała Morawska-Stanecka.

 

"Kogo zmieniliśmy w PKW? Którego sędziego PiS zmieniło?"

 

Senator elekt Lewicy, zwracając się do Szefernakera, dodała, że "wy zorganizowaliście te wybory. Wy w tych wyborach powołaliście komisarzy wyborczych."

 

- Nieprawda, to jest kłamstwo. PiS nie powoływało komisarzy wyborczych, tylko Państwowa Komisja Wyborcza. Dlaczego pani kłamie w tym programie? - zareagował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

 

WIDEO: gorąca dyskusja polityków o protestach wyborczych:

  

 

- Którą żeście zmienili - odpowiedzieli niemal jednocześnie Morawska-Stanecka i Marcin Kierwiński (PO).

 

- Kogo zmieniliśmy w PKW? Którego sędziego PiS zmieniło? - dociekał Szefernaker.  

 

- W Krajowym Biurze Wyborczym - wtrącił poseł PO. 

 

- Dlaczego państwo kłamią? Nie mogę pozwolić, żeby pani kłamała w tym programie - mówił przedstawiciel PiS.

 

"Prosiłbym, żeby się pani z tych słów wycofała"

 

Morawska-Stanecka odparła, że "w każdej komisji wyborczej był przedstawiciel PiS, bo PiS i PSL w każdej komisji wyborczej miało swoich przedstawicieli". - Nie było żadnych znaków, które by wskazywały na to, że głosy były źle policzone - powiedziała. 

 

ZOBACZ: ojciec z synem dostali się do Sejmu. W Polsat News spierali się o 500+

 

- Zgadzamy się z każdym wynikiem wyborczym, jeżeli procedura zostanie utrzymana, zgadzamy się. Nieprawdą jest, że komisarzy wyborczych powoływało PiS czy nawet rząd. Prosiłbym, żeby się pani z tych słów wycofała - mówił Szefernaker.

 

Morawska-Stanecka podtrzymała swoje zdanie i jeszcze raz dodała, że "PiS zorganizowało te wybory".

 

- PKW zorganizowała - odpowiedział wiceminister.

 

- Skład PKW również się zmienił - ripostowała senator elekt.  

 

Prowadzący program Dariusz Ociepa zauważył, że "o ile się nie myli, to PKW dopiero się zmieni".

 

Polityk Lewicy stwierdziła, że "pan sędzia Hermeliński (Wojciech - red.) nie jest już przewodniczącym PKW".

 

- Bo skończyła się jego kadencja - powiedział Szefernaker. 

 

"Nie było propozycji PiS dla pana Grodzkiego"

 

- Pan minister strasznie nerwowy dzisiaj - zauważył Kierwiński. - Ma pan rację, że każdy może zgłosić protest wyborczy. Tylko tam jest druga część przepisu: kiedy zachodzą uzasadnione przesłanki do tego, że coś w procedurze wyborczej było niewłaściwego. Demokracja ma to do siebie, że czasami wygrywa się trzystoma głosami, a czasami jednym - mówił polityk PO, zwracając się do Szefernakera.

 

- Wasze protesty mnie szczególnie nie martwią, bo pokazują jedną rzecz: po dziesięciu dniach pracy nad senatorami-elektami, próbowania budowania większości, mówił o tym pan prof. Tomasz Grodzki, nie udało się wam żadnego z senatorów opozycyjnych skorumpować, więc sięgacie teraz po metody protestu wyborczego - mówił Kierwiński.

 

ZOBACZ: senator KO: byłem sondowany, czy nie "wynająłbym się" dla obozu rządzącego

 

Szefernaker powiedział, że "pan Grodzki kłamał". Zapytany przez Ociepę, czy nie było takiej propozycji dla senatora elekta Koalicji Obywatelskiej, wiceminister podkreślił, że "nie było propozycji PiS dla pana Grodzkiego".

 

- Ja pana słuchałem - zaprotestował Kierwiński, zwracając się do przedstawiciela PiS. 

 

- Ale ja nie kłamałem, a pan kłamie. Taka jest różnica - powiedział Szefernaker. 

 

"Jeżeli są wątpliwości, to można przeliczyć ponownie"

 

Piotr Zgorzelski (PSL) zauważył, że "istotą tych protestów było to, że jest nadmierna liczba głosów nieważnych". - Ona jest na poziomie 2,5 proc. Tymczasem cztery lata temu liczba głosów nieważnych wynosiła 4 proc. i PiS nie składał takich protestów, bo wybory do Senatu wygrał - powiedział przedstawiciel ludowców. 

 

Dobromir Sośnierz (Konfederacja) podkreślił, że "samo ponowne przeliczenie głosów nie jest żadną zbrodnią przeciwko demokracji". - Nie może być tak, że ktoś raz przeliczy, chowa do szafy i mówi: koniec, musicie mi wierzyć na słowo, że są dobrze przeliczone. Jeżeli są wątpliwości, to można przeliczyć ponownie, nie widzę w tym nic złego - mówił poseł elekt.

 

- Zawsze tak było, że po rozstrzygnięciu SN mogliśmy spokojnie, jako politycy, powiedzieć, że wybory zostały przeprowadzone, wyniki są ostateczne. Tak mówi prawo i robienie z tego jakiejś wielkiej akcji, tłumaczeń, jest po prostu zbyteczne, niepotrzebne - powiedział Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta.

 

Dotychczasowe odcinki "Śniadania w Polsat News" można obejrzeć tutaj.

luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze