Dreamliner LOT-u musiał nagle lądować na Islandii. Pasażerowie trafili do hotelu

Biznes
Dreamliner LOT-u musiał nagle lądować na Islandii. Pasażerowie trafili do hotelu
Zdj. ilustracyjne, fot. Flickr/Masakatsu Ukon
Przewoźnik postanowił zakwaterować pasażerów w jednym z hoteli na Islandii.

Boeing 787 w barwach LOT-u, lecący z Warszawy do Los Angeles, zawrócił nad Grenlandią i wylądował na Islandii. Stan jednej z pasażerek pogorszył się na tyle, że musiała trafić do szpitala. Po przekazaniu jej medykom samolot nie mógł jednak wystartować od razu, gdyż w USA trafiłby na... zamknięte bramki kontroli granicznej.

Chorą pasażerkę pierwszy przebadał inny pasażer, który z zawodu jest lekarzem. Zdecydował on, że kobieta musi pilnie trafić do szpitala. 

 

- Kapitan samolotu, kierując się jej dobrem, postanowił lądować na najbliższym lotnisku. Znajdowało się ono na Islandii, w Keflaviku; rejs tam trwał około półtorej godziny - powiedział Polsat News Michał Czernicki, rzecznik PLL LOT. 

 

ZOBACZ WIDEO: Niemal 20 godzin bez lądowania. Lotniczy rekord pobity!

 

Rejs znacznie dłuższy niż zwykle

 

Interwencja medyków i realizacja procedur związanych z nieplanowanym lądowaniem znacznie wydłużyły podroż. 

 

- Po przekazaniu kobiety służbom ratunkowym, Boeing nie mógł jednak kontynuować dalszego lotu, gdyż pasażerowie mogliby nie zostać odprawieni przez amerykańskie służby graniczne. Dolecieliby w momencie, gdy nie byłaby otwarta kontrola - wyjaśnił Czernicki.

 

Przewoźnik postanowił więc zakwaterować pasażerów w islandzkim hotelu. Ich dalsza podróż rozpoczęła się w sobotę po godz. 16.

wka/ radiozet.pl, Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze