Trump: nie obiecywaliśmy Kurdom ochrony do końca ich życia

Świat
Trump: nie obiecywaliśmy Kurdom ochrony do końca ich życia
PAP/EPA/Yuri Gripas / POOL

Mimo potyczek utrzymuje się rozejm między Turcją i siłami kurdyjskimi na północy Syrii - ocenił w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. - USA nie zobowiązywały się, że zostaną w tym regionie, by chronić Kurdów, do końca ich życia - podkreślił.

Podczas konferencji prasowej w Białym Domu amerykański przywódca zadeklarował, że żołnierze USA opuszczający obecnie Syrię przed powrotem do kraju zostaną rozlokowani w inne miejsca na świecie. Zaznaczył zarazem, że chce wycofania wszystkich amerykańskich wojsk z ogarniętej konfliktem Syrii, ale władze Izraela i Jordanii prosiły go, by tego nie robił.

 

Prasa w USA informuje o kolejnych konwojach wojsk USA, które kierują się z zamieszkanej w większości przez Kurdów północy Syrii do Iraku.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: kurdyjska flaga w oknie nowego burmistrza Budapesztu


Wcześniej w poniedziałek szef Pentagonu Mark Esper poinformował, że jedną z omawianych opcji jest utrzymanie pewnej liczby amerykańskich żołnierzy w północno-wschodniej Syrii w pobliżu pól naftowych, wraz z dowodzonymi przez Kurdów Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF). Chodzi o zagwarantowanie bezpieczeństwa na polach naftowych, aby ropa nie dostała się w ręce dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) - wyjaśnił.

 

Zbrojna ofensywa w Syrii


9 października Turcja i sprzymierzeni z jej siłami syryjscy bojownicy rozpoczęli w północno-wschodniej Syrii zbrojną ofensywę o kryptonimie Źródło Pokoju, której deklarowanym celem jest wyparcie kurdyjskich bojowników z Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG) z przygranicznego pasa na środkowym odcinku granicy turecko-syryjskiej i utworzenie tam "strefy bezpieczeństwa", do której Ankara zamierza przesiedlić syryjskich uchodźców przebywających w Turcji.

Władze w Ankarze uważają Kurdów z YPG za terrorystów z powodu ich powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Strona kurdyjska oskarża z kolei Turcję o zbrodnie wojenne podczas ofensywy.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: prezydent Syrii obiecuje stawienie czoła tureckiej ofensywie

 

W czwartek Ankara pod naciskiem Waszyngtonu zdecydowała się na zawieszenie ofensywy na pięć dni, aby dać syryjskim Kurdom czas na wycofanie się z graniczącego z Turcją obszaru na północnym wschodzie Syrii. Strony oskarżają się nawzajem o naruszanie postanowień porozumienia. Wycofanie ma być zakończone we wtorek wieczorem.

Turecka inwazja rozpoczęła się po ogłoszeniu przez Trumpa, że amerykański kontyngent zostanie wycofany z regionu. Decyzja amerykańskiego przywódcy spotkała się w USA z krytyką nie tylko Demokratów, ale i wielu polityków Partii Republikańskiej.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze