Johnson poprosił o ponowne opóźnienie brexitu. Jednak wysłał też drugi list

Świat
Johnson poprosił o ponowne opóźnienie brexitu. Jednak wysłał też drugi list
PAP/EPA/JESSICA TAYLOR / UK PARLIAMENT / HANDOUT
Premier Wlk. Brytanii Boris Johnson (trzeci z lewej) poprosił o przesunięcie daty wyjścia jego kraju z UE, jednocześnie uważając, że to błąd.

Brytyjski premier Boris Johnson wysłał w sobotę wieczorem wniosek do Unii Europejskiej o opóźnienie brexitu, lecz go nie podpisał. Dołączył do niego drugi list, już podpisany, w którym przekonuje, że opóźnienie byłoby błędem. Dwóch jego ministrów zapewniło, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nastąpi jednak zgodnie z planem, czyli 31 października.

Premier był prawnie zobowiązany do zwrócenia się do UE o przedłużenie terminu brexitu do 31 października, po tym jak przegrał w sobotę głosowanie w Izbie Gmin.

 

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował na Twitterze, że otrzymał wniosek o przedłużenie terminu. Nie podał szczegółów na temat jego treści, ale dodał, że teraz będzie konsultował się z przywódcami UE "jak zareagować".

 

 

"Opóźnienie brexitu byłoby błędem"

 

W kilka godzin po przegranym głosowaniu podczas pierwszego od 37 lat sobotniego posiedzenia Izby Gmin, premier nakazał wysokiemu rangą urzędnikowi, aby wysłał niepodpisaną kserokopię wezwania posłów, o którym mowa w uchwalonej na początku września tzw. ustawie Benna.

 

Wysoki rangą urzędnik Downing Street powiedział, że kopia listu w wersji papierowej i elektronicznej zostanie przekazana przez Tima Barrowa, ambasadora Wielkiej Brytanii przy UE.

 

Obydwu pismom towarzyszy nota od Barrowa, wyjaśniająca, że pierwsze pismo jest zgodne z ustawą przyjętą przez parlament. Drugie pismo Johnsona - podpisane - wyraźnie wskazuje, że osobiście uważa on, iż opóźnienie brexitu byłoby błędem - poinformowało BBC.

 

Zaapelował on do przywódców UE, aby poprosili posłów o ponowne rozpatrzenie ich decyzji i bez dalszych opóźnień zagłosowali za porozumieniem, które Wielka Brytania i UE uzgodniły w czwartek.

 

Ministrowie: brexit nastąpi 31 października

 

Jednak w niedzielę Dominic Raab, brytyjski minister spraw zagranicznych, stwierdził, że rząd ma wystarczające poparcie w Izbie Gmin, by umowa z Unią Europejską o warunkach brexitu została jednak przyjęta. Jak dodał, jest pewien, że Wielka Brytania opuści Wspólnotę 31 października.

 

- Boris Johnson osiągnął porozumienie. Wydaje się, że mamy wystarczającą liczbę mandatów w Izbie Gmin. Dlaczego parlament tego nie przeforsował? To właśnie zamierzamy zrobić w przyszłym tygodniu - mówił szef brytyjskiej dyplomacji w rozmowie z BBC.

 

Dodał, że parlament nie może uciszyć premiera, zaś wiele osób w UE jest głęboko niezadowolonych z dalszych opóźnień.

 

Podobnych słów użył także Michael Gove, który w gabinecie Johnsona odpowiada m.in. za przygotowania do brexitu bez umowy.

 

- Wyjdziemy 31 października, mamy środki i możliwości, by to zrobić. Ten list został wysłany, ponieważ parlament wymagał tego, by został wysłany (...) ale parlament nie może zmienić przekonań premiera, parlament nie może zmienić polityki rządu ani jego determinacji - powiedział w Sky News.

 

Decyzja Izby Gmin

 

W sobotę Izba Gmin przyjęła poprawkę odkładającą poparcie dla porozumienia do czasu przyjęcia i wejścia w życie niezbędnych ustaw związanych z brexitem.

 

Wstrzymanie aprobaty dla porozumienia oznacza, że zaszła okoliczność przewidziana w ustawie o wyjściu z UE, zwanej ustawą Benna, tj. Johnson został zobowiązany jeszcze tego samego dnia zwrócić się do Brukseli o przesunięcie terminu brexitu do 31 stycznia 2020 roku.

wka/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze