200 tys. osób na antyrządowej manifestacji w Rzymie

Świat
200 tys. osób na antyrządowej manifestacji w Rzymie
PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO
Przedstawieciele centroprawicy podczas wiecu antyrządowego

Około 200 tys. osób, według organizatorów, uczestniczyło w Rzymie w sobotniej manifestacji przeciwników rządu Ruchu Pięciu Gwiazd i Partii Demokratycznej, zwołanej przez Ligę Matteo Salviniego. Na wiecu byli też liderzy i sympatycy Forza Italia i Braci Włoch.

"Włoska duma" - to hasło wiecu na Piazza San Giovanni, zorganizowanego przez Salviniego przy wsparciu innych sił centroprawicowej opozycji na znak protestu przeciwko powołaniu nowego rządu Giuseppe Contego po rozpadzie poprzedniej koalicji, w której była Liga. Po upadku pierwszego rządu Contego szef Ligi, były wicepremier i były szef MSW domagał się rozpisania przedterminowych wyborów.

 

Salvini rozpoczął swe wystąpieniu od przywołania słów nieżyjącej już pisarki i dziennikarki Oriany Fallaci na temat włoskiej dumy i włoskich wartości. Mówił następnie, że na wiecu zgromadziły się siły, które mogą utworzyć "dobry rząd".

 

Odniósł się też do sprawy migracji powtarzając swój sprzeciw wobec jej niekontrolowanej fali.

 

PRZECZYTAJ: Matteo Renzi odchodzi z Partii Demokratycznej

 

"Ręce we krwi"

 

- Niektórzy mówią, że ten, kto głosuje na Ligę nie jest chrześcijaninem. Ja zaś uważam, że ten, kto jest wierzący, chce, aby ludzie więcej nie wyruszali. Kto pozwala na to, by ludzie wypływali, klęka, ale ma ręce we krwi - oświadczył lider Ligi.

 

Dodał też: "Marzę o kraju, w którym pedofil i gwałciciel przez całe życie nie będą mogli dotknąć dzieci i kobiet".

 

Mówiąc o uczestnikach wiecu stwierdził: "Tu nie ma ekstremistów, ale są dumni Włosi"; "zwykli ludzie, naród przeciwko elitom, plac przeciwko pałacom władzy". - Jest nas 200 tysięcy - dodał Salvini, którego Liga cieszy się największym, ponad 30-procentowym poparciem w sondażach.

 

Przywódca Forza Italia, eurodeputowany i były trzykrotny premier Silvio Berlusconi mówił na wiecu, że rząd Ruchu Pięciu Gwiazd i Partii Demokratycznej jest "najbardziej lewicowy" w historii. "Jesteśmy tu, by sprzeciwić się rządowi podatków", "jesteśmy tu, by odesłać do domu rząd niewybrany przez Włochów" - oświadczył były szef rządu.

 

Berlusconi oświadczył, że Włochami rządzi pięć sił lewicy; cztery ugrupowania koalicyjne oraz "piąta siła - sądownictwo". Przedstawił się jako ofiara włoskiego wymiaru sprawiedliwości, przeciwko której prowadzono wiele śledztw i która ma za sobą kilkaset rozpraw.

 

Walka o symbole

 

Liderka prawicowego ugrupowania parlamentarnego Fratelli d'Italia (Bracia Włoch) Giorgia Meloni oświadczyła: "Walczymy o nasze symbole, by bronić naszej integralności, Boga, ojczyzny i rodziny".

 

Podkreśliła: "Utworzymy rząd, który powie, że nielegalna imigracja jest we Włoszech niemożliwa".

 

- Jeśli potrzebne są mury, buduje się je, jeśli potrzebna jest blokada morska, to się ją wprowadza - mówiła Meloni, która pod koniec września na wiecu swej partii w Rzymie gościła premiera Węgier Viktora Orbana i wyraziła uznanie dla jego polityki sprzeciwu wobec migracji.

 

Na sobotni wiec przybyli też zwolennicy neofaszystowskiego ruchu Casapound. Wielu manifestantów trzymało transparenty z hasłem poprzedniej kampanii wyborczej Ligi: "Salvini premierem", a także z napisem: "Natychmiast wybory".

emi/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze