"To pan jest k**** odpowiedzialny". Kłótnia dyspozytorki ze świadkiem wypadku

Polska
"To pan jest k**** odpowiedzialny". Kłótnia dyspozytorki ze świadkiem wypadku
Polsat News
Kłótnia i wulgaryzmy w rozmowie z dyspozytorką

Starszy mężczyzna wykrwawiał się przed sklepem na gdańskiej Zaspie, zadzwonił pod numer alarmowy, ale szybko zaczął tracić przytomność. Wtedy telefon przejął przypadkowy przechodzień, który próbował opisać sytuację. Jednak zarówno jemu, jak i przyjmującej zgłoszenie dyspozytorce puściły nerwy - pojawiły się wulgaryzmy i wzajemne oskarżenia.

Na nagraniu, które udostępniło "Radio Gdańsk" słychać, jak starszy mężczyzna w rozmowie z dyspozytorką tłumaczy, że pękła mu żyła, a krew "zalewa pół chodnika". Dokładnie podaje ulicę i numer przy, którym doszło do wypadku. Po tym, jak dodaje, że "kręci mu się w głowie", telefon przejmuje przechodzień.

 

Czytaj też: Wezwała pomoc, bo woda wdzierała się do auta. Po 22 minutach rozmowy z dyspozytorką utonęła

 

"Czy pani jest niedorozwinięta?"

 

- Proszę się lepiej ruszyć, bo człowiek naprawdę się zaraz wykrwawi - mówi mężczyzna.

 

- Proszę pana. Ja się bardzo chętnie ruszę, gdy dowiem się, gdzie mam jechać - odpowiada dyspozytorka. Poniżej dalsza część rozmowy:

 

  

 

Zawiadamiający: Startowa 23, klatka A... Niech pan usiądzie.


Dyspozytorka: Co tam się dzieje? 


Z: Człowiek krwawi. Nie wiem, co się dzieje, nie jestem lekarzem. Po co to głupie pytanie? Proszę przysłać karetkę.


D: To zapytaj pan, co się stało. 


Z: Nie wiem, co się stało... Pękła butelka tak?... leci... żyła... No naprawdę człowiek padł, mogło mu przeciąć żyłę. No nie wiem, po co zadawać głupie pytania... Startowa 23A.


D: Zapyta się pan o wiek tej osoby?


Z: Ale padł! Rozumie pani?! Czy pani jest niedorozwinięta?! Startowa 23A, dzwonię po karetkę i proszę przyjechać, bo będzie pani odpowiedzialna za to, co się tu stało... Ku***!


D: Na chwilę obecną, to pan jest ku*** mać odpowiedzialny.


Z: Na chwilę obecną, to pani jest odpowiedzialna, bo to pani zadaje pytania. Ja mogę się rozłączyć i gó*** mi zrobicie. Dlatego proszę przyjechać na Startową pod 23 A, bo człowiek naprawdę się wykrwawi. 


D: Mhmm...


Z: Dostaje już jakichś palpitacji. Rozumie pani to? Czy jest jakaś pani niedołężna?


D: To proszę go położyć na boku, żeby nie uderzył głową o beton. 


Z: Dobra, 23A, ile minut mamy jeszcze czekać?

 
D: Aż się zwolnią karetki i podjadą. 


Z: Aż się zwolnią... To jak się zwolnią, to proszę pani imię i nazwisko. (...) Poda pani swoje imię i nazwisko?

 
D: Dyspozytor 92. 


Z: Dyspozytor 92. Dobra, to jak długo trzeba czekać?


D: Mhmm... Zgłoszenie jest przyjęte. Proszę oczekiwać na najbliższą wolną karetkę.


Z: Dobra, nara. 

 

"Zgłaszający był nadzwyczaj agresywny"

 

Zgłoszenie zostało ostatecznie przyjęte po prawie trzech minutach rozmowy. Jak informuje "Radio Gdańsk", karetka miała przyjechać na miejsce bez włączonych sygnałów po kilkunastu minutach.

 

Ostatecznie ranny został przewieziony do szpitala. Dzięki interwencji lekarzy, mężczyzna przeżył i wraca do zdrowia.

 

WIDEO: Zobacz rozmowę reportera "Wydarzeń" ze zgłaszającym

  

 

Bożena Turzyk, kierownik gdańskiej dyspozytorni medycznej odsłuchała rozmowy kilka razy, by przyjrzeć się "wszystkim elementom wypowiedzi" zarówno ze strony pani dyspozytor, jak i od osoby zgłaszającej. Według niej, wina leży po obu stronach.

 

- W mojej ocenie dyspozytor nie zachowała się do końca profesjonalnie, powinna powściągnąć swoje emocje i przeprowadzić wywiad zgodnie z procedurami, które nakazują w sposób ramowy zbierać wywiad i współpracować z osobą zgłaszającą. Często jednak jest to bardzo trudne, nasi rozmówcy są bardzo różni. Pan, który akurat rozmawiał z dyspozytorką był nadzwyczaj agresywny i napastliwy - tłumaczy kierownik gdańskiej dyspozytorni.

 

Zobacz też: Dziecko posiniało i przestało oddychać, a wolnej karetki nie było. Na pomoc ruszyli strażacy

bas/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze