Drogowcy podzielili wieś. Mieszkańcy chodzą 2,5 km do sklepu

Polska

We wsi Czarlin (woj. pomorskie) mieszka ponad 1000 osób. W wyniku remontu drogi krajowej zlikwidowano skrzyżowanie na najczęściej uczęszczanej trasie. Czarlin podzielono na dwie części. Po jednej są sklepy, po drugiej stacja kolejowa. Przejścia dla pieszych odsunięto o kilkaset metrów, co sprawia, że część mieszkańców ma nawet 2,5 km do sklepu lub szkoły. Sprawie przyjrzała się "Interwencja".

- Znajdujemy się na ulicy Dworcowej. W tej chwili nie mamy przejścia, nie mamy przejazdu. Po drugiej stronie naszej miejscowości znajdują się sklepy, a za trasą nr 22 jest świetlica, szkoła i przedszkole - mówi Adam Szczygieł, mieszkaniec Czarlina.

 

Tłumaczy, że aby dostać się na drugą stronę drogi, mieszkańcy muszą pokonać część ul. Dworcowej, całą ul. Spacerową, a następnie przejść 150 metrów ul. Lipową i dojść do trasy E22.

 

"Do szkoły musimy pokonać 2,480 km w jedną stronę"

 

- Żeby dojść z tej części zamkniętej do szkoły, musimy pokonać 2,480 km w jedną stronę. Teraz sobie proszę wyobrazić, że rodzice, babcie czy starsze rodzeństwo, odprowadzając młodsze dzieci do szkół czy do przedszkola, musi pokonywać łącznie około 10 kilometrów. Bo trzeba to dziecko zaprowadzić, wrócić i później ponownie po to dziecko trzeba przyjść i je odebrać ze szkoły - opowiada Adam Szczygieł.

 

Rozwiązaniem proponowanym przez mieszkańców jest kładka, która miałaby przebiegać nad drogą nr 91. Na to nie zgadza się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która kilkaset metrów dalej prowadzi remont drogi nr 22. Ma on zapewnić alternatywne przejście. Jak twierdzą mieszkańcy, od pół roku nic się tam nie dzieje.

 

- Budowa tamtej drogi trwa od dwóch lat, od sześciu miesięcy jest zastój. Druga sprawa: chodnika nie ma, ja z dzieckiem, które ma 2,5 roku idę na spacer. Dochodzę kawałek do momentu, gdzie jest postawiony płot i napis: Nie ma przejścia - opowiada Dorota Klejna, mieszkanka Czarlina.

 

ZOBACZ: Błagają sąd, by nie musiały zostać z ojcem

 

Droga 87-latki

 

Pani Eugenia ma 87 lat. Żeby zrobić zakupy, musi przejść ponad 2,5 kilometra pieszo w jedną stronę.

 

- Nie zdecydowano się ma budowę kładki, o którą proszą mieszkańcy, bo w sąsiedztwie mamy drogę nr 22, przy której zaplanowano budowę ciągu pieszo-rowerowego, czyli w tym momencie mamy ulokowane przejście dla pieszych przy ulicy Spacerowej - informuje Krzysztof Nalewajko z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

 

Reporter: Ale ono jest znacznie dalej.

 

Nalewajko: Odległość ma mniejsze znaczenie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo pieszych.

 

Reporter: To samo powiedziałby pan 87-letniej kobiecie, która musi iść do sklepu 2,5 kilometra w jedną stronę?

 

Nalewajko: Nie wiem, czy tam jest odległość rzeczywiście 2,5 kilometra. Droga nr 91 została przebudowana, w tej chwili przebudowywana jest droga nr 22 i przy tej drodze nr 22 będzie ulokowane przejście.

 

ZOBACZ: Zamiast zieleni - beton i sklepy. Mieszkańcy protestują

 

"Chcemy tutaj żyć i przechodzić bezpiecznie"

 

- Myślę, że ta kładka to jest jedyne alternatywne rozwiązanie dla tych mieszkańców. Jeżeli taka inwestycja miałaby powstać, to myślę, że też przy udziale Gminy. Nie chcemy, żeby ktoś to za nas robił. Wiem, że to jest kompetencja GDDKiA, ale chcemy pomóc - deklaruje Krzysztof Augustyniak, wójt gminy Tczew.

 

Jak dotąd porozumienia w sprawie kładki brak. Na pismo, które mieszkańcy skierowali do Generalnej Dyrekcji w czerwcu, do dziś brak odpowiedzi. Oznacza to, że takie osoby jak pani Eugenia, w dalszym ciągu zmuszone są pokonywać kilometry, żeby zrobić proste zakupy.

 

- Chcemy tutaj żyć i przechodzić bezpiecznie. Dlaczego mamy się uwsteczniać, jeżeli powinniśmy iść do przodu. Wszystkie projekty, wszystko, co się robi, powinno być dla społeczeństwa - podsumowuje Adam Szczygieł, mieszkaniec Czarlina.

ac/ "Interwencja"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze