Co za wyczyn! Kenijczyk złamał magiczną granicę 2 godzin w maratonie

Świat
Co za wyczyn! Kenijczyk złamał magiczną granicę 2 godzin w maratonie
PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

Niemożliwe stało się możliwe. Kenijczyk Eliud Kipchoge przebił magiczną granicę 2 godzin w maratonie. W Wiedniu, na specjalnie przygotowanej trasie, uzyskał czas 1 godzina 59 minut i 40 sekund.

W utrzymaniu odpowiedniego tempa biegu pomagały Kipchogowi grupy biegaczy. Zmieniali się co 5 kilometrów. Biegli w formacji, która przypominała literę "V". Takie ustawienie zawodników miało pomagać Kenijczykowi w utrzymaniu odpowiedniego tempa, skupieniu, oraz chronić go przed wiatrem.

 

By osiągnąć wymarzony cel, zawodnicy musieli odcinek maratonu przebiec z szybkością około 21 kilometrów na godzinę.

 

Na trasie dopingowało ich blisko 20 tysięcy kibiców.

 

 

Była to już druga próba złamania magicznej bariery w biegu na 42 kilometry i 195 metrów. Dokładnie przed trzema laty, na włoskim torze wyścigowym Monza, Kipchogemu, zabrakło do tego zaledwie 25 sekund.

 

Sobotnia próba odbyła się w Wiedniu, na specjalnie przygotowanej trasie, biegnącej przez miasto. 10 kilometrowy, prosty i, co ważne, płaski odcinek, Eliud Kipchoge przebiegnie blisko 4,5 raza.


- Czuję się dobrze. Podoba mi się trasa i nie mogę już się doczekać soboty - mówił przed biegiem Kipchoge, który w zeszłym roku ustanowił nowy oficjalny rekord świata w maratonie, osiągając w Berlinie czas 2 godzin, 1 minuty i 39 sekund.

 

PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

 

Organizatorzy próby bicia rekordy postawili na Wiedeń po latach poszukiwań odpowiedniego miejsca. Przed podjęciem ostatecznej decyzji korzystano z opinii i badań naukowców. Temperatura (powinna oscylować pomiędzy 10 a 15 st. Celsjusza), wilgotność powietrza oraz odpowiednia strefa czasowa, to tylko niektóre kryteria, które były brane pod uwagę.

 


Rekord i tak będzie nieoficjalny


Co ważne wynik ten nie zostanie uznany jako oficjalny rekord świata w maratonie. Lekkoatletyczne przepisy dokładnie regulują zasady dotyczące ustanawiania rekordów, które muszą być bite w czasie zawodów sportowych, przy odpowiedniej różnicy wzniesień. Sobotnie wyzwanie tych kryteriów nie spełniało.

pp/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!