Próba zejścia poniżej 2 godzin w maratonie. Poprzednio zabrakło 25 sekund

Świat
Próba zejścia poniżej 2 godzin w maratonie. Poprzednio zabrakło 25 sekund
INEOS159Challenge

Kenijski biegacz Eliud Kipchoge spróbuje w sobotę rano dokonać niemożliwego, czyli pobić granicę 2 godzin w biegu maratońskim. To już jego druga próba. Dokładnie przed trzema laty, na włoskim torze wyścigowym Monza, Kipchogemu, w biegu na 42 kilometry i 195 metrów, zabrakło zaledwie 25 sekund, by złamać magiczną barierę.

Sobotnia próba bicia rekordu odbędzie się w Wiedniu, na specjalnie przygotowanej trasie, biegnącej przez miasto. 10 kilometrowy, prosty i, co ważne, płaski odcinek, Eliud Kipchoge przebiegnie blisko 4,5 razy, pokonując dokładnie 42 kilometry i 195 metrów.


- Czuję się dobrze. Podoba mi się trasa i nie mogę już się doczekać soboty - powiedział Kipchoge, który w zeszłym roku ustanowił nowy oficjalny rekord świata w maratonie, osiągając w Berlinie czas 2 godzin, 1 minuty i 39 sekund.

 

- Wiadomo, że odczuwam presję, ale to wydarzenie znaczy dla mnie bardzo wiele. Muszę po prostu wierzyć, że człowiek nie zna ograniczeń - wyjaśniał.

 

PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

 

Organizatorzy próby bicia rekordy postawili na Wiedeń po latach poszukiwań odpowiedniego miejsca. Przed podjęciem ostatecznej decyzji korzystano z opinii i badań naukowców. Temperatura (powinna oscylować pomiędzy 10 a 15 st. Celsjusza), wilgotność powietrza oraz odpowiednia strefa czasowa, to tylko niektóre kryteria, które były brane pod uwagę.


W grupie raźniej 


Na maratońskim dystansie Kipoczoge pobiegnie w towarzystwie 41 innych biegaczy, których zadaniem ma być pomoc w utrzymaniu tempa, które zapewni rekord świata.


Żaden z "zajęcy" nie przebiegnie całego dystansu 42 kilometrów. W czasie maratonu będą się zmieniać tak, by utrzymać mordercze tempo Kenijczyka.


- Jesteśmy tu ponieważ chcemy pomóc naszemu przyjacielowi - mówił Bernard Lagat, kapitan maratończyków, którzy będą jutro pomagać utrzymać tempo. - Musimy myśleć o tym biegu jako kolejnym wyzwaniu i zrobić wszystko, aby sprawy poszły tak, jak zaplanowano. Planuję po prostu stawić się na torze z uśmiechem na twarzy, a nie zmarszczonymi od zatroskania i stresu brwiami - dodał.

 


Rekord i tak będzie nieoficjalny


Co ważne, nawet jeśli w sobotę uda się przełamać barierę dwóch godzin, to wynik ten nie zostanie uznany jako oficjalny rekord świata w maratonie. Lekkoatletyczne przepisy dokładnie regulują zasady dotyczące ustanawiania rekordów, które muszą być bite w czasie zawodów sportowych, przy odpowiedniej różnicy wzniesień. Jutrzejsze wyzwanie tych kryteriów nie spełnia.

pp/grz/ INEOS159, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze