Śmierć pięciu górników w kopalni Mysłowice-Wesoła. Dwie kolejne osoby zatrzymane

Polska
Śmierć pięciu górników w kopalni Mysłowice-Wesoła. Dwie kolejne osoby zatrzymane
Wikipedia Commons

Dwie kolejne osoby zostały zatrzymane w związku z katastrofą w kopalni Mysłowice-Wesoła, w efekcie której w październiku 2014 r. pięciu górników poniosło śmierć, a wielu zostało rannych. Wcześniej zarzuty sprowadzenia katastrofy usłyszeli czterej przedstawiciele ówczesnego wyższego dozoru kopalni.

"Zatrzymanym osobom prokurator ogłosił zarzuty popełnienia przestępstw sprowadzenia niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób. Grozi za nie kara do 8 lat pozbawienia wolności" - poinformował w środę dział prasowy Prokuratury Krajowej.

 

Górnicy pracowali w warunkach występowania pożaru endogenicznego

 

Chodzi o nieprawidłowości, jakich - według śledczych - dopuszczono się w związku z prowadzeniem wydobycia węgla w rejonie ściany wydobywczej 560 w dniu katastrofy i dzień wcześniej.

 

- Ustalenia śledztwa wskazują, iż bezzasadnie nie podjęto decyzji o ogłoszeniu akcji przeciwpożarowej, jak również o wstrzymaniu robót wydobywczych w rejonie ściany - podała prokuratura.

 

Tym samym, górnicy pracowali w warunkach występowania pożaru endogenicznego (to naturalne zjawisko w górnictwie, wynikające np. z samozagrzania węgla - red.), którego ognisko znajdowało się w bezpośredniej bliskości zbiornika z mieszaniną powietrzno–metanową o stężeniu wybuchowym.

 

- Przez to sprowadzono niebezpieczeństwo zdarzenia zagrażającego życia i zdrowia wielu górników - oceniają śledczy.

 

Wobec podejrzanych prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego oraz zakazu pełnienia funkcji kierowniczych w kopalni.

 

Katastrofa 665 metrów pod ziemią

 

Pierwsze zatrzymania w tej sprawie miały miejsce w połowie września. Czterej podejrzani usłyszeli wówczas zarzuty umyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu ludzi, w następstwie czego pięć osób poniosło śmierć, a wiele osób zostało rannych. Kolejne zarzuty dotyczą spowodowania strat materialnych wynoszących blisko 170 mln zł.

 

Do katastrofy doszło 6 października 2014 r. Po godz. 20. w kopalni węgla kamiennego Mysłowice-Wesoła, 665 metrów pod ziemią zapalił się metan. Jeden z górników zginął na miejscu, czterech w wyniku odniesionych obrażeń zmarło w szpitalach, a 26 zostało rannych, w tym 18 ciężko.

 

Śledztwo w sprawie wypadku zbiorowego wszczęła Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Do sprawy zostali przydzieleni specjaliści z zakresu badania katastrof górniczych z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

 

Bezpośrednio po zdarzeniu, śledczy m.in. przeprowadzili oględziny, wykonali kopie binarne systemów kopalnianych, zabezpieczyli niezbędną dokumentację i urządzenia pomiarowe. Przez blisko pięć lat prowadzenia sprawy przesłuchali ponad 200 osób. Na bieżąco współpracowali przy tym z Wyższym Urzędem Górniczym, uczestnicząc w pracach powołanej przez tę instytucję komisji, analizowali zabezpieczoną dokumentację, pierwsze sprawozdania oraz opinie biegłych.

 

Przyczyną wypadku było zapalenie się metanu

 

Według informacji policji i prokuratury, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy obejmuje kilkanaście tomów akt. Uzyskano m.in. dwie opinie biegłych z zakresu górnictwa i geologii; drugą z nich prokurator otrzymał w maju 2019 r. Potwierdziła ona, podobnie jak sprawozdanie Wyższego Urzędu Górniczego, że przyczyną wypadku zbiorowego było zapalenie się metanu. Wykazano szereg nieprawidłowości i zaniedbań po stronie kierownictwa. Prace prowadzone były niezgodnie ze sztuką górniczą, co spowodowało nagromadzenie się metanu i bezpośrednio doprowadziło do tragedii.

 

Prokuratorskie śledztwo wykazało, że w kopalni ignorowano objawy pożaru endogenicznego, zaniżano wskaźniki mierników stężeń tlenku węgla, nie ogłoszono akcji przeciwpożarowej. Śledczy oceniają, że ówczesna sytuacja na kopalni, w tym występujące wysokie zagrożenie wybuchu metanem, uzasadniała konieczność wstrzymania robót wydobywczych w rejonie ściany 560. Pomimo tego, prowadzono wydobycie w bezpośrednim sąsiedztwie ogniska pożaru endogenicznego. Doprowadziło to ostatecznie do wybuchu metanu.

 

Zgodnie z art. 163 Kodeksu karnego, kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, następstwem którego jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, podlega karze pozbawienia wolności od 2 do 12 lat.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze