Biedroń: każda osoba, która pracuje w budżetówce powinna zaczynać od pensji 3,5 tys. zł minimum

Polska

- Każda osoba, która pracuje w budżetówce, powinna zaczynać od pensji 3,5 tys. zł minimum i później stopniowo awansować. Nauczyciel dyplomowany kończący swoją ścieżkę kariery powinien zarabiać 7 tys. zł brutto. To powinna być korona zawodów - powiedział w "Graffiti" Robert Biedroń, szef sztabu wyborczego Lewicy, lider Wiosny.

W środę ZNP ma poinformować o tym, jaką formę strajku wybrali nauczyciele.

 

Na pytanie Piotra Witwickiego, co radziłby nauczycielom, Biedroń odpowiedział: "walczyć o swoje". - Jeżeli nauczyciele nie będą godnie opłacani, jeśli zawód nauczyciela będzie wiecznym wolontariatem, to będziemy mieli słabo wykształcone dzieciaki, młodzież, która nie będzie nadążała za wykształceniem młodzieży, która kształci się na europejskim poziomie - podkreślił.


Lider Wiosny zwrócił uwagę, że nauczyciel na początku swojej pracy zarabia 1840 zł. - To jest jałmużna - dodał.

 

"To jest inwestycja"

 

Zapytany o to, jaki byłby koszt tych propozycji, Biedroń stwierdził, "kilka miliardów złotych rocznie". Dopytywany, czy raczej 5 czy 20 mld zł, lider Wiosny odpowiedział: "dla nauczycieli to raczej 5 mld zł". - W całej budżetówce to oczywiście więcej, ale wtedy musielibyśmy wprowadzić te zasady do samorządu i go wesprzeć - zwrócił uwagę Biedroń.


- Jeśli rosną płace w sektorze prywatnym, to one muszą nadążać też w sferze budżetowej, a nie nadążają. To kosztowałoby kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie, ale to zwróciłoby nam się lepszą służbą zdrowia, lepszą edukacją, lepszym samorządem. To jest inwestycja - podkreślił.


Jak dodał, "kto się zgodzi pracować dzisiaj za 1,8 tys. zł? To są bardzo słabe pieniądze".

 

Na pytanie prowadzącego, skąd Lewica zamierza wziąć na takie propozycje pieniądze, Biedroń odpowiedział: "musimy się zastanowić, gdzie znaleźć oszczędności, a da się je znaleźć". - M.in. w tych wszystkich rzeczach, które nie są rozdziałem państwa od Kościoła, np. lekcje religii w szkołach. To są 2 mld zł rocznie. Być może nie powinniśmy też inwestować tyle w nowe bomby, samoloty i czołgi - stwierdził lider Wiosny.

 

"Wszystko zdrożało, staniały miksery"

 

- Dzisiaj w południe mamy konferencję prasową. Pokażemy niespełnione postulaty, obietnice PiS. Gdzie jest Luxtorpeda, gdzie są te promy, miał być Batory, gdzie jest milin samochodów elektrycznych, gdzie są mieszkania? - pytał Biedroń.


Jak dodał, "w Słupsku przez cztery lata wyremontowałem połowę tego, co oddało PiS w ramach Mieszkania+". - Oddałem 400 mieszkań, a PiS oddał 800. Tak wygląda symbol sukcesu PiS, jeśli chodzi o mieszkalnictwo. Obiecywali miliony mieszkań - podkreślił lider Wiosny.


- Opozycja musi przypominać, że wielu ludziom wcale nie żyje się lepiej. Jeśli niektóre produkty wzrosły o ok. 300 proc. - stwierdził Biedroń. Na pytanie Witwickiego, które produkty, odpowiedział "np. czereśnie, kosztują 60 zł". - Chleb zdrożał, masło, cebula – wymieniał polityk Lewicy. - Wie pan, co staniało? Miksery elektryczne. Ile mikserów pan kupuje? To jest symbol sukcesu PiS - stwierdził Biedroń.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Graffiti" dostępne są w zakładce Programy.

prz/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze