"Czekacie, aż jakieś dziecko zostanie zgwałcone?" - rodzice biją na alarm ws. 40-latka z Chełma

Polska
"Czekacie, aż jakieś dziecko zostanie zgwałcone?" - rodzice biją na alarm ws. 40-latka z Chełma
zdj. ilustracyjne/Pixabay, Free-Photos

- Przecież mam nagranie, czekacie aż jakieś dziecko zostanie zgwałcone? Będziecie się wtedy zasłaniać "procedurami"? - pyta matka 10-latka z Chełma nagabywanego przez obcego mężczyznę telefonami. Kobieta wini śledczych za opieszałość w tej sprawie. Bije na alarm, iż mężczyzna wydzwania też do innych dzieci. Przekazała nam nagranie szokującej rozmowy.

Nagranie jest na tyle wulgarne, że nie zdecydowaliśmy się go opublikować. To zapis telefonicznej rozmowy 40-latka z 10-latkiem i jego tatą, który podszywa się za kolegę syna. Słychać na nim jak 40-latek dwukrotnie stwierdza, że chciałby spotkać się z dzieckiem, by uprawiać seks oralny. 

 

Przerażona matka 10-latka skontaktowała się kilka dni temu z redakcją Dziennika Wschodniego, skarżąc się na opieszałość policji i prokuratury, które - jak twierdzi - nie zareagowały należycie na zgłoszenie ws. potencjalnego pedofila. 

 

Niekończące się telefony  

 

Sprawa wyszła na jaw, gdy do jej syna zaczął wydzwaniać obcy numer. - To było po kilkanaście nieodebranych połączeń każdego dnia - opowiada pani Barbara w rozmowie z polsatnews.pl.   

 

- Gdy przepytaliśmy dziecko, powiedziało nam skąd obcy mężczyzna miał jego numer telefonu i okazało się, że jest to 40-latek, który dzwoni również do kolegów syna. Podobno z niektórymi nawet się spotykał. Kontakt do tego 40-latka miał przekazać innym dzieciom 15-letni chłopiec podczas wakacyjnych półkolonii - relacjonuje.

 

Dzień po odkryciu, kto dzwoni do 10-latka jego ojciec zgłosił sprawę policji. - Pojechał tam z telefonem, pokazał, ile jest nieodebranych połączeń z tego numeru. Spisali oczywiście wszystko, ale powiedzieli mężowi, że to nie jest tego typu sprawa, żeby od razu działać, bo to są tylko telefony, że każdy może zadzwonić, nawet chyba nie jest to wykroczenie - relacjonuje kobieta.

 

Miał proponować dziecku seks oralny

 

Pani Barbara czekała na dalszy kontakt ze strony policji. W między czasie - jak przekonuje - uaktywnił się nieznajomy mężczyzna. Rodzice nagrali rozmowę, w której ojciec chłopca, podszywając się pod dziecko, zapytał mężczyznę dlaczego do niego dzwoni. Ten odpowiedział, że chce się spotkać. W jakim celu? Ojciec 10-latka twierdzi, że usłyszał, że "chodzi o seks oralny".

 

- Byliśmy zbulwersowani. Pół godziny później rozpoczęła się wywiadówka, na której uczuliliśmy rodziców innych dzieci - mówi pani Barbara 

 

Po wywiadówce mama jednej z uczennic miała pójść na policję, żeby złożyć zeznanie. - Policjanci go nie przyjęli, bo powiedzieli, że skoro do córki nie dzwonił, to nie ma potrzeby przyjmować zgłoszenia. Jednak ta dziewczynka też była na tych półkoloniach i dużo wiedziała o sprawie. Jej matka chciała to zgłosić - przekonuje nasza rozmówczyni.

 

"Sprawa została przekazana do prokuratury"

 

Z nagraną rozmową z potencjalnym pedofilem ojciec 10-latka poszedł na policję. Wrócił po trzech godzinach zeznań, nie mając pewności, że sprawa zostanie należycie wyjaśniona.  

 

Pani Barbara: myślałam, że jak się dowiedzą o nagraniu, będzie kontakt do mnie. Tymczasem sama zadzwoniłam do komendy i zapytałam czy coś w tej sprawie robią. Powiedziano mi, że została ona przekazana do prokuratury.

 

Gdy zadzwonił, telefon przejął policjant 

 

Prawie dwa tygodnie po pierwszym zgłoszeniu mężczyzna nadal dzwonił do dzieci. Nasza rozmówczyni jeszcze raz pojechała na komendę z nagraniem. W trakcie przesłuchania zadzwonił telefon i wyświetlił się dobrze znany rodzinie numer. Rozmowę przejął aspirant, który poprosił podejrzanego o adres. Otrzymał dokładne informacje, które okazały się prawdziwe. Tego samego dnia policjanci zjawili się u mężczyzny i przesłuchali go.

 

Rodzina wini policję za opieszałość, ta odpiera zarzuty.

 

- Z pierwszego zgłoszenia nie wynikało, że chodzi o nagabywanie do czynności seksualnych - tłumaczy nam oficer prasowy, podkom. Ewa Czyż. - Gdy tylko ustaliliśmy, że zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, skierowaliśmy sprawę do prokuratury - zaznacza. Policjantka przekonuje, że to komenda dążyła do kontaktu z kobietą w celu wyjaśnienia sprawy.  

 

Przede wszystkim procedury

 

Decyzją prokuratury, wobec podejrzewanego został zastosowany środek zabezpieczający w postaci dozoru policyjnego (raz w tygodniu ma się zgłaszać na komendę) oraz zakaz kontaktu z pokrzywdzonym.

 

Dla rodziców 10-latka to za mało. - Kto zagwarantuje, że on w tym czasie nie skrzywdzi mojego dziecka albo innych dzieci - oburza się pani Barbara.

 

Próbując wpłynąć na przyspieszenie postępowania, kobieta udała się do Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

 

- Tam dowiedziałam się, że prowadzący naszą sprawę prokurator jest na urlopie. Zastępująca go prokurator powiedziała mi, że sprawie właśnie został nadany numer. Po tygodniu dopiero – irytuje się matka chłopca. - Usłyszałam od tej pani, że ma na biurku 200 spraw, że działają zgodnie z procedurami i kolejnością zgłoszeń. Zapytałam: na co czekacie, aż ten pan zgwałci jakieś dziecko? Wtedy będziecie się zasłaniać procedurami?

 

Matka złożyła skargę do Prokuratury Krajowej ze opieszałość chełmskich śledczych. 

 

10 października podejrzewany mężczyzna zostanie poddany badaniom psychiatrycznym. Tego samego dnia Sąd Rejonowy Chełmie ma również przesłuchać chłopca.

 

Na nasze pytanie, czy w tak szczególnym przypadku, gdy chodzi o bezpieczeństwo najmłodszych, udałoby się przyspieszyć postępowanie prokurator rejonowy Lech Wieczerza, powtarza, że "działają zgodnie z procedurami". - Dla nas wszystkie sprawy są ważne i każdy by chciał być traktowany priorytetowo - mówi Wieczerza.

 

- Kobiecie, której partner znęca się nad dziećmi też należałaby się jak najszybsza pomoc. Całe szczęście, że w sprawie dzieci nikomu nic się nie stało - dodaje.

 

Jak wyjaśnia, mężczyzna nie został aresztowany, ponieważ przyjęta kwalifikacja czynu na to nie pozwala.

emi/ml/ polsatnews.pl, "Dziennik Wschodni"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze