Lubnauer: albo PiS nie ma zrównoważonego budżetu, albo nie chce dać 13. emerytury

Polska

- Jeżeli w budżecie państwa nie ma zapisanego wydatku na 13. emeryturę, to oznacza, że albo nie macie zrównoważonego budżetu, albo PiS nie chce dać tej emerytury - stwierdziła w "Wydarzeniach i Opiniach" Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. - Musielibyśmy być wariatami, żebyśmy pozwolili sobie na "numer" z 13. emeryturą - odparł Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski.

- Nie wypada, by marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, namaszczona liderka, nie chciała publicznie przyznać, że ta 13. i 14. emerytura to pieniądze wypłacane z ZUS-u - w taki sposób Cymański odniósł się do oceny liderów Koalicji Obywatelskiej, którzy wskazują, że deklaracje wyborcze PiS o 13. i 14. emeryturze to "ściema"

 

- Jest znana zasada, że pieniądze nie są znaczone. Jeżeli jest dodatkowy wydatek z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, to musi być przewidziany w budżecie, tak jak był przewidziany na poprzednią 13. emeryturę. Jeżeli go tam nie ma, to oznacza, że albo nie macie zrównoważonego budżetu, jest realny deficyt, albo PiS nie chce dać tej emerytury - podkreśliła Lubnauer w Polsat News.

 

"Ani samochodów elektrycznych ani setek tysięcy mieszkań"

 

Poseł Solidarnej Polski przyznał, że w takim wypadku sam wyszedłby na ulicę. Zapewnił, że obóz Zjednoczonej Prawicy realizuje swoje obietnice.

 

- Z tymi obietnicami jest różnie. Jak jechałam taksówką, to nie minęło mnie ani milion samochodów elektrycznych, ani nie mijałam setek tysięcy mieszkań z programu "Mieszkanie plus". Wraku też nie udało wam się sprowadzić. Wiele obietnic PiS nie zostało zrealizowanych - wymieniała posłanka Nowoczesnej. 

 

- Musielibyśmy być wariatami. Można nas nie lubić, można się z nami nie zgadzać, ale traktowanie, że pozwolilibyśmy sobie na "numer" z emeryturą, to bardziej desperacja opozycji, która przypisuje nam niestworzone rzeczy - mówił Cymański w "Wydarzeniach i Opiniach". 

 

"Spot PiS jest policzony na strachy, insynuacje"

 

Bogdan Rymanowski pytał o spot PiS, w którym Janusz Rewiński ostrzega przed "tragedią", jaką miałoby być przejęcie władzy przez opozycję. 

 

- Nie mam wątpliwości, że spot jest pochodną sondażu, który mówi o demobilizacji elektoratu. Spot jest policzony na strachy, insynuacje. Polacy zdają sobie sprawę, że KO nie ruszy 500 plus, nie ruszy wieku emerytalnego, obiecała trzynasta emeryturę i trzeba szukać różnych technik, by pobudzić lęki - oceniła Lubnauer. 

 

- Jeżeli nie udało się zorganizować służby zdrowia i kolejki są coraz dłużej, jeżeli mamy pana Banasia i jego sutenerów, to w tym momencie PiS szuka metod, by mobilizować elektorat - powiedziała. Na uwagę prowadzącego, czy miała na myśli "sutenerów Banasia" wskazała, że "nie powiedziała, że on jest sutenerem". - Ale to ludzie z wyrokami sutenerskimi, którzy wynajmowali od niego kamienicę - zaznaczyła Lubnauer.

 

- Jestem spokojny. To kwestia wiarygodności - mówił Cymański o spocie PiS. - Chcemy mobilizować elektorat, ale cierpliwością - dodał. 

 

"Państwo autorytarne"

 

Politycy pytani byli także o słowa lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, który przyznał, że "zgadza się z tym, że Polska jest dzisiaj państwem autorytarnym". - Demokracja, to sytuacja, w której społeczeństwo ma kontrolę nad tym, jak rządzący rządzą. Natomiast PiS praktycznie zniszczył wszelką kontrolę bezpieczeństwa - mówiła Lubnauer. - Wolne wybory to trochę mało, żeby uznać, że mamy demokrację - dodała. 

 

- Pójdę pierwszy na ulice, jeżeli będzie zabronione zrzeszanie się, wolność wypowiedzi i wolne wybory - podkreślił poseł Solidarnej Polski. Przyznał, że jest zdumiony wypowiedzią Kosiniaka-Kamysza. - Myślę, że to jest walka o próg wyborczy - ocenił. 

 

Dotychczasowe odcinki programu można obejrzeć tutaj.

 

 

msl/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze