"Chcemy prawdy, nie chcemy zdychać" krzyczeli manifestanci po pożarze zakładów chemicznych w Rouen

Świat
"Chcemy prawdy, nie chcemy zdychać" krzyczeli manifestanci po pożarze zakładów chemicznych w Rouen
PAP/EPA/ALEXANDRE BIORET

Ponad 40 skarg złożono we wtorek w sądzie po czwartkowym pożarze zakładów w chemicznych w Rouen w Normandii. Sprawą zajmie się prokuratura w Paryżu. Władze regionu starają się zapewnić mieszańców, że zanieczyszczenie jest nieszkodliwe.

Prefektura normandzkiego departamentu Sekwana Nadmorska poinformowała we wtorek na swoich stronach internetowych, że podczas pożaru w zakładach Lubrizol spłonęło ponad 5,2 tys. ton produktów chemicznych. Zamieszczono też listę substancji, które spłonęły z zastrzeżeniem, że - żadne produkty nie są niebezpieczne.

 

Część mieszańców Rouen nadal skarży się na bóle głowy i wymioty, wielu obawia się, że zanieczyszczenie jest o wiele większe i bardziej szkodliwe, niż się ich informuje.

 

- Chcemy prawdy, nie chcemy zdychać – krzyczeli w poniedziałek wieczorem manifestanci zebrani przed salą, w której obradowała rada miejska Rouen.

 

"Czarnobyl nad Sekwaną"

 

Rolnikom z 500 gospodarstw zabroniono zbierania owoców i warzyw, a hodowcom - sprzedaży mleka.

 

- A nam mówi się, że to nic nie jest – skarżył się w dzienniku telewizyjnym nauczyciel z Rouen.

 

Obietnice odszkodowań i "całkowitej jawności” nie uspokoiły mieszkańców. Reporterowi regionalnej telewizji FR3 ludzie skarżyli się - na Czarnobyl nad Sekwaną.

 

Według portalu 20Minutes, choć po weekendowych kontrolach i czyszczeniu, szkoły Rouen są otwarte, to wielu rodziców we wtorek zatrzymało dzieci w domu.

 

- Rząd naumyślnie nie ujawnia prawdy o skrajnie niebezpiecznych produktach, które mogły pójść z dymem – oskarżył we wtorek władze Yannick Jadot, eurodeputowany partii Europejska Ekologia-Zieloni.

 

- Mam nadzieję, że sprawiedliwość będzie miała ciężką rękę - dodał polityk w wywiadzie dla radia „France Info”.

 

"To skandal"

 

Jadot uważa, że podczas pożaru należało zabronić wychodzenia z domu.

 

- Najpierw pozwolono ludziom korzystać z komunikacji miejskiej, a potem ją wstrzymano – mówił ekolog, po czym wezwał rząd - by przestał traktować Francuzów i mieszkańców Rouen jak imbecyli - ponieważ - uspokajanie ludności, zapewnianie, że wszystko jest pod kontrolą, ale bez mówienia całej prawdy - jest jego zdaniem właśnie takim potraktowaniem obywateli.

 

- To skandal – dodał.

 

Lubrizol produkuje dodatki do paliw płynnych i smarów. Fabryka pod względem bezpieczeństwa sklasyfikowana była jako „Seveso, wysoki próg”. Termin pochodzi od katastrofy, do jakiej doszło w 1976 roku w zakładach przemysłowych w Seveso we Włoszech. Taka klasyfikacja jest wynikiem harmonizacji porozumień unijnych.

 

Według Thomasa Le Roux, eksperta od zanieczyszczeń przemysłowych, klasyfikacja nie zapewnia bezpieczeństwa, gdyż - regulacje i przepisy nie chronią wystarczająco ludności, gdyż ich celem jest zapewnienie możliwości produkcji.

 

- Pożar Lubrizolu to drzewo, które zasłania gęsty las zanieczyszczeń, wciąż coraz bardziej chronicznych, coraz większych i coraz bardziej zdradzieckich - powiedział Le Roux we wtorek w radiu France Info. 

dc/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze