Wybory w Austrii. Zwycięstwo partii Kurza. "Nie da się pominąć go przy rządzeniu"

Świat
Wybory w Austrii. Zwycięstwo partii Kurza. "Nie da się pominąć go przy rządzeniu"
PAP/EPA/FLORIAN WIESER

Według wstępnych oficjalnych wyników Austriacka Partia Ludowa (OeVP) byłego kanclerza Sebastiana Kurza wygrała niedzielne przedterminowe wybory parlamentarne, zdobywając 38,4 proc. głosów - poinformowała austriacka agencja APA.

Na drugim miejscu znalazła się Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPOe) z najgorszym w swojej historii wynikiem 21,5 proc., a na trzecim - wcześniejszy koalicjant chadeckiej OeVP, prawicowo-populistyczna Austriacka Partia Wolności (FPOe), która po ostatnich skandalach zdobyła jedynie 17,3 proc. głosów.

 

Frekwencja 60,6 proc.

 

Zieloni otrzymali 12,4 proc. głosów, a liberalna, probiznesowa NEOS - 7,8 proc. Niewielka socjalno-liberalna partia TERAZ - Lista Pilza z wynikiem 1,9 proc. nie przekroczyła 4-procentowego progu wyborczego.

 

Wyniki te nie uwzględniają głosów oddanych listownie, które zostaną policzone w poniedziałek lub nawet dopiero w czwartek.

 

Frekwencja wyniosła 60,6 proc., ale według sondaży po uwzględnieniu około miliona wyborców, którzy głosowali listownie, będzie znacznie wyższa - około 75 proc.

 

"Afera taśmowa"

 

Koalicja rządowa OeVP i FPOe rozpadła się w maju z powodu afery taśmowej z Ibizy, która skompromitowała polityków tego drugiego ugrupowania. Na opublikowanych na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nagraniach ówczesny szef partii i wicekanclerz Heinz-Christian Strache obiecuje rzekomej bratanicy rosyjskiego oligarchy, że jeśli odkupi austriacki dziennik "Kronen Zeitung" i kampanią na jego łamach zapewni FPOe pierwsze miejsce w wyborach, uzyska możliwość dalszych inwestycji kapitałowych w Austrii.

 

Po ujawnieniu skandalu "Ibizagate" Kurz, wówczas kanclerz, ogłosił koniec koalicji z FPOe. Wkrótce potem austriacki parlament przegłosował wotum nieufności dla rządu Kurza - był to pierwszy taki przypadek w powojennej historii Austrii. Od tamtego czasu krajem rządzi gabinet tymczasowy z bezpartyjną Brigitte Bierlein na czele. 

 

"Nie da się pominąć Kurza przy rządzeniu"

 

"To historyczny sukces: po raz pierwszy od czasów Bruno Kreisky'ego (socjaldemokratycznego kanclerza Austrii w latach 1970-1983 - PAP) i serii zwycięstw socjaldemokratów ze SPOe, chadeckiej OeVP udało się dwa razy z rzędu wygrać wybory. I jeszcze nigdy różnica między pierwszym a drugim miejscem nie była tak duża. Nie da się pominąć Kurza przy rządzeniu" - pisze wpływowy austriacki tabloid "Krone".

 

Gazeta podkreśla, że na 33-letnim Kurzu, który prawdopodobnie ponownie zostanie kanclerzem, spoczywa ogromna odpowiedzialność. "Wbrew temu, co mówią jego rywale, Kurz wcale nie jest na nią za młody, tylko dokładnie we właściwym wieku. To polityk na miarę aktualnych czasów, który rozumie swoje pokolenie. Będzie ono przez najbliższe dziesięciolecia kształtować społeczeństwo Austrii" - przekonuje "Krone".

 

"Zjawisko na skalę europejską"

 

W ocenie wiedeńskiego dziennika "Die Presse" niedzielne wybory pokazały, że na austriackiej scenie politycznej pozostała tylko jedna partia masowa i jest nią OeVP (Austriacka Partia Ludowa).

 

"Wysokość poparcia dla Sebastiana Kurza i jej przewaga nad partią z drugim wynikiem w wyborach - socjaldemokratami - to zjawisko na skalę europejską. Można na to patrzeć z dowolnej strony, można mieć dowolny stosunek do samego Kurza. Ale wynik wyborów jest jego osobistym triumfem" - ocenia gazeta i nawołuje by chadecy po uczczeniu wyborczego zwycięstwa wrócili do rzeczowej i trzeźwej oceny sytuacji, która pozwoli podjąć właściwą decyzję dotyczącą koalicji rządowej.

 

"Teraz chodzi o Austrię"

 

Lewicowo-liberalny "Der Standard" apeluje w związku z tym, by Kurz wszedł w alians z Zielonymi. "Byłoby to coś nowego w Austrii. Kurz mógłby podtrzymać swój wizerunek polityka, który stawia na zmianę. Oprócz tego zdjąłby z siebie za granicą odium tego, który współpracuje z prawicą" - argumentuje dziennik. Zastrzega jednocześnie, że współpraca z Zielonymi byłaby trudniejsza niż z prawicowo-populistyczną Austriacką Partią Wolności (FPOe), wcześniejszym koalicjantem chadeków. Przypomina, że ugrupowania nie oszczędzały się nawzajem podczas kampanii wyborczej.

 

"Teraz nie chodzi jednak o kilka punktów procentowych. Teraz chodzi o Austrię. Z jednej strony socjaldemokraci i Zieloni powinni zapomnieć urazy z kampanii i zastanowić się, czy jest możliwa współpraca z OeVP. Z drugiej strony, Sebastian Kurz powinien pokazać, że potrafi nie tylko wygrywać wybory, ale jest też mężem stanu" - pisze "Der Standard".

pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze