Zarzuty dla kibiców strzelających z rakietnic na meczu. Gryf wykluczony z Pucharu Polski

Polska
Zarzuty dla kibiców strzelających z rakietnic na meczu. Gryf wykluczony z Pucharu Polski
Polsat News

Dwóch kibiców w wieku 18 i 19 lat, którzy zdaniem policji odpalili race podczas meczu w Wejherowie w ramach Pucharu Polski w piłce nożnej zostało przesłuchanych i usłyszało zarzuty. Zespół Gryfa Wejherowo został decyzją Komisji Dyscyplinarnej PZPN wykluczony z przyszłej edycji PP. Karę dostał też Śląsk Wrocław.

Ponadto PZPN postanowił, że jeden mecz II ligi, w której występuje Gryf, odbędzie się bez publiczności, a zorganizowane grupy kibiców nie mogą jechać na mecze wyjazdowe Gryfa do końca roku.

 

Podczas meczu 1/32 PP pomiędzy Gryfem Wejherowo i Lechią Gdańsk doszło do incydentu - w pierwszej połowie mecz został przerwany na 20 minut, po tym jak z trybun zostały odpalone race. Jedna z nich prawie trafiła bramkarza zespołu przyjezdnego.

 

  

 

Policja rejestrowała wydarzenia na stadionie. Po analizie monitoringu wytypowała dwóch sprawców. Obaj mężczyźni przyznali się do zarzucanych czynów. Sprawa teraz zostanie skierowana do sądu rejonowego, który zadecyduje o wymiarze kary. Za popełnione czyny grozi m.in. kara aresztu albo grzywny. Obecnie policjanci nadal pracują nad tym, aby ustalić tożsamość kolejnych osób, które stały za incydentami na stadionie.

 

To nie pierwszy przypadek, gdy kibice zespołu z Wejherowa zachowują się skandalicznie. Gryf w tym roku otrzymał już karę 3000 zł za "brak porządku i bezpieczeństwa” podczas meczu 2. ligi z Ruchem Chorzów. Teraz zespół został całkowicie wykluczony z rozgrywek pucharowych w następnym sezonie.

 

Kara dla Śląska nie jest tak dotkliwa, wrocławska drużyna nie została bowiem wykluczona z rozgrywek pucharowych. Kibice będą mieli jednak zakaz zorganizowanych wyjazdów na mecze pucharowe w następnym sezonie, a do 31 grudnia nie będą mogli jeździć na spotkania Ekstraklasy. Podczas meczu w Łodzi interweniowała Policja wezwana przez organizatora. Mundurowi musieli poskromić fanów z Wrocławia, którzy próbowali wedrzeć się do sektorów gospodarzy, obrzucali ich racami, próbowali także podpalać krzesełka i demolować stadion. Policja użyła armatki wodnej, a sam mecz był przerwany przez sędziego na osiem minut.

 

Przedstawiciele Śląska tłumaczyli po fakcie, że wcześniej informowali gospodarzy o tym, że może być to impreza tzw. podwyższonego ryzyka. Jednak - jak się okazało - zastosowane środki bezpieczeństwa nie były wystarczające.

 

Zgodnie z art. 64 regulaminu dyscyplinarnego PZPN, oba klubu można było także ukarać finansowo. Tym razem Komisja Dyscyplinarna się na takie rozwiązanie nie zdecydowała.

 

Obu klubom przysługuje prawo odwołania się od decyzji Komisji Dyscyplinarnej.

jm/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze