"Pierwszy raz widziałem, aby strzelano z rakietnic do piłkarzy". Trener Lechii po meczu

Polska
"Pierwszy raz widziałem, aby strzelano z rakietnic do piłkarzy". Trener Lechii po meczu
Lechia Gdańsk/Facebook

Wygrany przez Lechię 3:2 (0:2) mecz 1/32 Pucharu Polski w Wejherowie z ostatnim w tabeli drugiej ligi Gryfem został w pierwszej połowie przerwany na 20 minut. - Pierwszy raz widziałem, aby strzelano z rakietnic do piłkarzy – przyznał trener gdańszczan Piotr Stokowiec.

Broniący tego trofeum piłkarze Lechii wygrali w ekstraklasie trzy poprzednie mecze, ale w porównaniu do zwycięskiej 2:0 ostatniej potyczki z Koroną Kielce trener Piotr Stokowiec zdecydował się zmienić ośmiu zawodników z podstawowego składu. W dodatku już w 18. minucie musiał dokonać wymuszonej roszady – kontuzjowanego Jaroslava Mihalika zastąpił Filip Mladenovic.

 

Mecz rozpoczął się znakomicie dla gospodarzy, którzy już w 4. minucie i 11. sekundzie prowadzili 2:0. W 3. minucie po podaniu wychowanka Olivii Gdańsk i byłego zawodnika Lechii Pawła Czychowskiego strzałem z ostrego kąta Zlatana Alomerovica pokonał Maksymilian Hebel, a niespełna 120 sekund później po dośrodkowaniu zdobywcy bramki skuteczną główką popisał się Bartosz Gęsior.

 

Rakieta prawie dostał bramkarz Lechii

 

W 29. minucie spotkanie zostało przerwane. Kibice Gryfa najpierw odpalili race i zadymili stadion, a następnie zaczęli strzelać rakietnicami w kierunku murawy. Niewiele brakowało, aby jedną z nich został trafiony golkiper przyjezdnych.

 

Pauza trwała 20 minut, w negocjacjach brali udział szkoleniowcy obu zespołów, ale ostatecznie delegat PZPN podjął decyzję o kontynuowaniu spotkania. Można jednak spodziewać się surowych sankcji w stosunku do Gryfa.

 

- Nie chciałbym ustosunkowywać do tej sytuacji i przerwanego meczu, bo to nie należy do mnie. Zdenerwowałem się tą sytuację, bo to nie jest zwykła rzecz i jeśli ktoś strzela z rakietnic do piłkarzy to coś jest nie tak. Pierwszy raz coś takiego widziałem, ale nie zamierzam się na ten temat wypowiadać i wolę cedzić słowa, bo nasuwają się różne myśli. Na boisku było sportowo, obie drużyny grały twardo, ale fair i z tego należy się cieszyć – podkreślił Stokowiec.

 

Zawodnicy Gryfa, którzy zajmują w tabeli drugiej ligi ostatnie miejsce i w 10 spotkaniach zdobyli tylko dwa punkty, napędzili obrońcom trofeum sporego stracha.

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze