Kaczyński: teczki rzeczywiście są, nawet z czasów Porozumienia Centrum

Polska
Kaczyński: teczki rzeczywiście są, nawet z czasów Porozumienia Centrum
PAP/Grzegorz Momot

- Nie przypominam sobie, żebym pokazywał komuś jakąś teczkę. Chociaż polityków, na temat których przychodzą niepokojące informacje, wprost pytam o szczegóły albo proszę o pisemne bądź telefoniczne wyjaśnienia. Zwykle są wystarczające - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany, czy pokazuje materiały, które ma zebrane w swoim biurze, samym zainteresowanym.

- Teczki rzeczywiście są, nawet z czasów PC. Cały czas porządnie prowadzimy dokumentację. Dba o to pani dyrektor Barbara Skrzypek. Archiwa codziennie narastają i są uporządkowane tak, aby można było coś w nich znaleźć - mówił były premier w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

 

Jak dodawał, w teczkach głównie lądują listy. - Tych pism, skierowanych do nas, jest mnóstwo. Przychodzą codziennie. Żadnych tajemnic w nich jednak nie ma. Nawet teraz, tuż przed rozmową, dostaliśmy informację w sprawie niebezpiecznego odcinka drogi, na której dochodzi do wypadków śmiertelnych i potrzebna jest ścieżka rowerowa. W takim wypadku interweniujemy, interweniuję od razu, w razie potrzeby odpisuję - wyjaśnia prezes PiS.

 

"Niczego nie przesądzamy, czekamy na rozstrzygnięcia"

 

Pytany o sprawę prezesa NIK Mariana Banasia, który miał wynajmować kamienicę, w której działał "hotel na godziny", Kaczyński stwierdził: "nie ma świętych krów, osłony, wyjaśniamy sprawę". - Opozycja zawsze się domaga wyciągania konsekwencji wobec innych, ale nie wobec siebie, wobec osób, które mają zarzuty karne. Były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski miał zarzuty, a opozycja niczego się od niego nie domagała. (...) Drugiego Kwiatkowskiego nie będzie - mówił.

 

- Wyjaśniamy sprawę nie na zasadzie, że z góry ktoś jest winien. Jeżeli ktoś – jak Marian Banaś - zabrał co najmniej dwieście kilkadziesiąt miliardów przestępcom, to ma wrogów i ci wrogowie mogą posunąć się do daleko idącej operacji, żeby kogoś takiego skompromitować. Niczego nie przesądzamy, czekamy na rozstrzygnięcia - dodawał.

jm/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze