Bielski sąd: były rosyjski bankier nie może zostać wydany Rosji

Polska
Bielski sąd: były rosyjski bankier nie może zostać wydany Rosji
PAP/Hanna Bardo

Były rosyjski bankowiec Jarosław Aleksiejew, który we własnym kraju jest podejrzany o defraudację, a tamtejsi śledczy domagają się jego ekstradycji, nie może zostać wydany Rosji. Jest to prawnie niedopuszczalne. Tak postanowił we wtorek bielski sąd okręgowy. - Jestem bardzo zadowolony. Jestem wdzięczny. Wszystko jest super – powiedział tuż po wyjściu z sali rozpraw Jarosław Aleksiejew.

Postanowienie w sprawie prawnej niedopuszczalności wydalenia do Federacji Rosyjskiej jest nieprawomocne. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w Katowicach. Ostateczną decyzję podejmie minister sprawiedliwości.

 

Małgorzata Suchińska z bielskiej Prokuratury Okręgowej, która przed sądem reprezentowała stronę ścigającą, zapowiedziała, że zażalenie najprawdopodobniej zostanie złożone. Śledczy mają na to 7 dni.

 

Aleksiejew powiedział, że dalszych rozstrzygnięć w swojej sprawie będzie oczekiwał w Bielsku-Białej.

 

Wydanie sprzeczne z Europejską Konwencją o Ekstradycji

 

Sędzia Teresa Jędrzejas, uzasadniając postanowienie, powiedziała m.in., że wydanie Rosji jest prawnie niedopuszczalne w świetle norm prawa polskiego i międzynarodowego. Byłoby ono sprzeczne m.in. z Europejską Konwencją o Ekstradycji, którą respektuje zarówno Polska, jak i Federacja Rosyjska. Sędzia odwołała się też do Konstytucji, konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz konwencji o zakazie stosowania tortur.

 

Jędrzejas powiedziała, że w świetle wyników przeprowadzonego postępowania prawdopodobieństwo, iż Rosja nie będzie respektowała postanowień konwencji, jest wysokie. Uzasadniają to raporty specjalnych organizacji międzynarodowych, a także informacje polskiego Ośrodka Studiów Wschodnich na temat praktyk stosowanych wobec osadzonych w tamtejszych aresztach i więzieniach. - Zawarte w tych dokumentach informacje są jednoznaczne i w wystarczającym stopniu krytyczne, jeśli chodzi o praktyki stosowane przez organy Federacji Rosyjskiej wobec ściganych – podkreśliła.

 

Sędzia zwróciła uwagę, że sytuacja Jarosława Aleksiejewa jest szczególna, gdyż jest Świadkiem Jehowy. W 2017 r. rosyjski sąd najwyższy uznał ten związek wyznaniowy za organizację ekstremistyczną i zdelegalizował. Od tego czasu wierni są prześladowani, aresztowani i skazywani na wieloletnie wyroki. W więzieniach traktowani są gorzej niż inni osadzeni.

 

"Materiały prasowe i raporty donoszą o przypadkach stosowania przemocy wobec zatrzymanych Świadków Jehowy"

 

- Co istotne, zarówno materiały prasowe, jak i raporty Amnesty International, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Centrum Ochrony Praw Człowieka "Memoriał" donoszą o przypadkach stosowania przemocy fizycznej, czy wręcz tortur wobec zatrzymanych Świadków Jehowy. Mowa jest o kopnięciach, próbach duszenia, porażeniu prądem w celu wydobycia zeznań na temat uczestnictwa w organizacji ekstremistycznej. (…) Istnieje obawa, że po wydaniu podejrzanego, który należy do tego związku, doszłoby do naruszenia jego praw i wolności w postaci narażenia go na tortury oraz nieludzkie, okrutne i poniżające traktowanie – dodała sędzia.

 

Teresa Jędrzejas zwróciła uwagę na raporty organizacji praw człowieka, które akcentują, że "sytuacja przebywających w rosyjskich aresztach i zakładach karnych jest zła". - Dotyczy to wszystkich osób, nie tylko Świadków Jehowy. Narażeni są na łamanie podstawowych praw człowieka i obywatela. Poddawani są torturom, ograniczany jest ich dostęp do niezależnych lekarzy lub adwokatów, przetrzymywani są w złych warunkach sanitarnych. (…) W Federacji Rosyjskiej nagminnie łamane są prawa osób pozbawionych wolności – wskazała.

 

Zdaniem sądu, wprawdzie nie sposób ustalić, że Jarosławowi Aleksiejewowi - czy to z powodu przynależności do Świadków Jehowy, czy treści stawianych mu zarzutów o defraudację dużej kwoty pieniędzy, czy z powodu stanowiska zajmowanego niegdyś w Probusinessbanku - realnie zagrażają w Rosji tortury lub poniżające traktowanie, „to jednak informacje na temat przestrzegania praw człowieka wskazują, iż występują tam stałe praktyki poważnych, jawnych i masowych naruszeń”. W takiej sytuacji prawo zabrania wydawania ściganego.

 

Sąd ma też wątpliwości, czy Aleksiejew może liczyć w swoim kraju na uczciwy proces przed bezstronnym sądem, wolnym od nacisków władzy państwowej. - Dowody zebrane w postępowaniu wskazują, że w Rosji procesy karne są wykorzystywane do walki z opozycją i konkurentami biznesowymi – wskazała sędzia.

 

Teresa Jędrzejas w konkluzji stwierdziła, że istnieje realna obawa, iż – po wydaniu do Rosji – nie będą respektowane podstawowe prawa i wolności obywatelskie Aleksiejewa, a zarazem nie będzie on mógł liczyć na sprawiedliwy proces. - Wydanie w sytuacji występującego ryzyka jest prawnie niedopuszczalne – powiedziała.

 

Miał brać udział w wyprowadzeniu 36 mln dolarów

 

Rosyjscy śledczy twierdzą, że wraz z dwoma innymi szefami Probusinessbanku - Aleksandrem Żelezniakiem i Siergiejem Leontiewem - udzielali w latach 2014-15 kredytów pięciu niewypłacalnym firmom. Pieniądze te - 36 mln dolarów – miały zostać wyprowadzone. Bank, którego ścigany był wiceprezesem, stracił licencję w sierpniu 2015 r. i został uznany za bankruta. Sprawa ma charakter karny.

 

Aleksiejew był poszukiwany wydanym przez Rosję międzynarodowym listem gończym. W swoim kraju został zaocznie aresztowany w ramach sprawy karnej o defraudację. W styczniu br., gdy podróżował pociągiem, zatrzymała go polska Straż Graniczna w Zebrzydowicach. To dlatego sprawą zajmowała się bielska prokuratura okręgowa i sąd. Wylegitymował się wówczas cypryjskim paszportem. Po zatrzymaniu został aresztowany, ale na początku maja wyszedł za kaucją na wolność. Zastosowano wobec niego dozór policyjny. Proces toczył się od maja.

 

Żelezniak i Leontiew przebywają w Stanach Zjednoczonych. Rosyjski sąd zdecydował o ich zaocznym zatrzymaniu. W ub.r. Leontiew powiedział w trakcie postępowania sądowego w USA, że sprawa przeciwko niemu jest motywowana politycznie, a do bankructwa banku dążyli przedstawiciele władz. Jednym z powodów miałyby być kontakty z opozycjonistą Aleksiejem Nawalnym. Dodał, że były - niezrealizowane ostatecznie - plany wyemitowania przez bank kart kredytowych z możliwością wspierania finansowego założonej przez Nawalnego Fundacji Walki z Korupcją.

 

Obrońca Aleksiejewa mec. Maciej Zaborowski powiedział, że aktualnie Straż Graniczna rozpatruje wniosek jego klienta o przyznanie statusu uchodźcy, a Urząd ds. Cudzoziemców jego prośbę o azyl polityczny. Poinformował, że dołączy wkrótce do tych wniosków wtorkowe postanowienie bielskiego sądu.

 

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze