Zostawili 13-miesięczną córkę u sąsiadów. Została zgwałcona przez żołnierza

Polska

Do dramatu doszło w jednym z bloków w Szczecinku. Rodzice zostawili swoją 13-miesięczną córkę pod opieką sąsiadów: Łukasza i Kingi K. Kiedy kobieta na chwilę wyszła z domu, jej mąż miał brutalnie zgwałcić dziewczynkę. Grozi mu nawet 15 lat więzienia. - Nie był osobą karaną czy uzależnioną - powiedział prokurator reporterowi "Interwencji".

- W dniu 11 września we wczesnych godzinach popołudniowych do SOR szpitala w Szczecinku zgłosili się rodzice z 13-miesięczną dziewczynką, u której to dziewczynki stwierdzili obecność świeżej krwi na ubraniu. Przyjechali do naszego oddziału ratunkowego, gdzie lekarz dyżurny po badaniu dziecka stwierdził, że wystąpiły obrażenia krocza, a w ocenie lekarza-ginekologa konsultującego, rana mogła być wynikiem czynu zabronionego. Została powiadomiona policja, która wdrożyła odpowiednie postępowanie – informuje Marek Ogrodziński, dyrektor medyczny szpitala w Szczecinku.

 

- Łukasz K. przyznał się do popełnienia zarzucanego przestępstwa i złożył wyjaśnienia, że wykorzystał dziecko seksualnie. Przekazał, że nie wie, co nim powodowało, co go do takiego działania popchnęło. Uczynił to pod wpływem nagłego impulsu - mówi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

 

"Unikał wzroku"

 

32-letni Łukasz K. był żołnierzem zawodowym w 104. batalionie logistycznym w Wałczu. Mężczyzna cieszył się bardzo dobrą opinią wśród sąsiadów i znajomych.

 

- Ja to nawet jeszcze w sklepie go widziałam w środę (11 września). Był trochę jakiś taki wypłoszony, taki dziwny dla mnie był. Unikał wzroku, a on zawsze się kłaniał, sąsiadów uważał. A tam odwracał głowę i ciągle się oglądał, tak jakby czuł, że ktoś za nim może podążać – mówi sąsiadka Łukasza K.

 

Małżeństwo K. ma dwoje dzieci: 2-letnią dziewczynkę i 6-letniego chłopca. Są one w tej chwili pod opieką dziadków. Prokuratura będzie badać, czy również one nie padły ofiarą swojego ojca.

 

-  On dzieci woził, byli sobie na urlopie, dzieci zadowolone - opowiada sąsiadka Łukasza K. Również pracownice przedszkola nie zauważyły niczego niepokojącego w zachowaniu syna mężczyzny.

 

"Dzieci w naszej rodzinie, które miały z nim kontakt, były badane"

 

- Wszystkie dzieci w naszej rodzinie, które miały z nim kontakt, były badane i dzieciom nic nie jest. Nigdy żadnemu dziecku nie zrobił krzywdy. Byliśmy u ginekologa z dziećmi jego. Wszystko jest w porządku – zapewniają członkowie rodziny Łukasza K.

 

Rodzice 13-miesięcznej ofiary na razie nie chcą komentować tego, co się stało. Łukasz K. czeka na wyrok w specjalnie strzeżonej celi więzienia w Czarnem.

ml/ Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze