Szpitale powiatowe toną w długach. "Słupek kosztów rośnie szybciej niż przychodów"

Polska

Rekordowe dopłaty do zadłużonych szpitali w tym roku - poinformował o nich minister zdrowia. Ale i tak nie ratuje to sytuacji. Szpitale toną w długach. dyrektorzy Podnoszą pensje pracownikom i szukają ratunku w kredytach. Ponad 90 procent szpitali powiatowych ma długi. Minister Łukasz Szumowski twierdzi, że to może się zmienić.

Szpitale powiatowe ledwo dyszą, część jest na granicy bankructwa. Szpital w Strzyżowie na Podkarpaciu działa tylko dlatego, że starosta dosypuje pieniądze.


- 2 mln złotych mam dopłacić i pytam się, czego mam nie zrobić? Nie wybudować dróg? – pyta Bogdan Żybura, starosta Strzyżowski.


Szpital tonie w długach. Do 3 mln zł z poprzedniego roku, dochodzą kolejne. - Za pierwsze półrocze tego roku już mamy 2 mln zł straty - mówi Bolesław Kazacki, dyrektor Szpitala Powiatowego w Strzyżowie.


I tak jest w 90 proc. szpitali powiatowych. Od kiedy weszły do tzw. sieci szpitali, wpadły w spiralę zadłużenia. - Ten przyrost długu jaki obserwujemy w ostatnich dwóch latach jest następstwem bardzo dynamicznego wzrostu wynagrodzeń - tłumaczy Małgorzata Sobotka-Gałązka z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego.


Ryczałt, jaki płaci NFZ nie zmienił się od paru lat, a lekarzom trzeba płacić już nie 10 tys., a czasami 30 tys. zł miesięcznie. Rośnie też płaca minimalna, którą dostają inni pracownicy.


- Słupek kosztów nam rośnie szybciej niż słupek przychodów - wyjaśnia Janusz Atłachowicz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wieluniu.


Ministerstwo Zdrowia nie zamierza zmieniać zasad finansowania. Przypomina, że te szpitale dostały w tym roku z budżetu bardzo dużo pieniędzy. - 800 mln zł trafiło do szpitali powiatowych w tym roku, to jest prawie 10 proc. wzrostu wyceny dla tych szpitali – mówił Łukasz Szumowski, minister zdrowia.


Resort podkreśla, że dobrze wynagradzani lekarze, to gwarancja dobrego leczenia.


Skrócenie kolejek


Minister zdrowia obiecywał skrócenie kolejek do specjalistów i teraz przekonuje, że tak się stało. Skrócił się czas oczekiwania na operacje zaćmy, endoprotezy, rezonans, a najbardziej na wykonanie tomografii.


- W ponad 280 placówkach mamy ten czas oczekiwania nie miesiąc, a 14 dni - podkreślał minister.


Ministerstwo przypomina też o działającej teraz całodobowo infolinii dla pacjentów. - Korzystając z niej można uzyskać taką korzyść, żeby do tego specjalisty trafić w szybszym możliwie krótkim terminie – podkreślał Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.


Fundacja Watch Health Care potwierdza - są dziedziny, gdzie kolejki się skróciły, ale średni czas oczekiwania na wizytę u specjalisty w tym roku, wydłużył się. - Długość kolejki do lekarza specjalisty wzrosła o ok. 2 tygodnie, w związku z czym wynosi teraz ok. 4 miesiące - tłumaczył Łukasz Wełpa z Fundacji Watch Health Care.


Najdłużej czeka się do endokrynologa - średnio 11 miesięcy, do kardiologa dziecięcego - 7 miesięcy. Według fundacji, skróciły się kolejki do lekarzy 10 specjalizacji, ale wydłużyły się u specjalistów z 18 dziedzin.

prz/ Wydarzenia

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze