Morawiecki: kochamy Unię Europejską, ale przede wszystkim troszczymy się o Polskę

Polska
Morawiecki: kochamy Unię Europejską, ale przede wszystkim troszczymy się o Polskę
PAP/Piotr Polak

Sercem programu PiS jest silna Polska w silnej Europie - powiedział premier Mateusz Morawiecki w niedzielę na spotkaniu wyborczym z mieszkańcami Staszowa (woj. świętokrzyskie). - Kochamy oczywiście Unię Europejską, ale przede wszystkim troszczymy się o Polskę, bardzo ważne jest w tym dbanie o polskie interesy - dodał.

- To jest serce naszego programu - europejskość w konkrecie, Europa "tak". (...) Silna Polska, ale w silnej Europie – podkreślił szef rządu.

 

Jak mówił, "kochamy oczywiście Unię Europejską, ale przede wszystkim troszczymy się o Polskę, bardzo ważne jest w tym dbanie o polskie interesy".

 

Premier wyjaśnił, że to, co Polacy odziedziczyli po poprzednikach, "to jest wielkie wezwanie, żeby na podglebiu (...) tego głębokiego, szczerego patriotyzmu, wyrosła zasobna, dostatnia Polska".

 

- Ponieważ moja rodzina wywodzi się z tej ziemi, konkretnie z nie tak daleko stąd leżącej Morawicy, Nawarzyc, Niegosławic, Rakowa, z takich miejscowości i w związku z tym czuję też, że jestem tutaj u siebie w domu - wyjaśnił.

 

Jak zaznaczył, "nasze działania muszą być właśnie takie, jakby wszędzie tam, gdzie jesteśmy w Polsce, musimy być u siebie w domu. - Wszyscy ludzie muszą się w swoich gminach, powiatach, miastach, miasteczkach i wioskach czuć rzeczywiście gospodarzami u siebie w domu, właścicielami polskich wiosek, miast, miasteczek - decydentami. I przesuwamy to wahadełko polityczne właśnie w tym kierunku - podkreślił.

 

"Duże procesy polityczne i społeczne nie zachodzą z dnia na dzień"

 

Szef rządu zaznaczył, że "duże procesy polityczne i społeczne nie zachodzą z dnia na dzień". - Przecież każdy, kto się interesuje mniej czy bardziej gospodarką, polityką, wie, że to jest taki wielki tankowiec, w którym można kręcić koło kręcić, a on po trochu zmienia ten kierunek toru, w którym płynie. I tak jest z gospodarką polską - powiedział.

 

Premier przyznał, że nie przypuszczał cztery lata temu, że "aż tak wiele uda się zrobić". "Ale udało się zrobić głównie dlatego, że zajęliśmy się finansami publicznymi państwa. One przeciekały, jak przez durszlak do mafii VAT-owskich, do przestępców podatkowych. Dziesiątki miliardów złotych rocznie" - podkreślił.

 

Szef rządu ocenił, że inwestycje, które dokonały się w tym regionie były możliwe tylko dzięki temu, że - jak powiedział - "zabraliśmy te pieniądze z rąk przestępców, przekierowaliśmy je w stronę ludzi, całego społeczeństwa i rozwoju gospodarczego".

 

Morawiecki podkreślił, że dlatego rząd dobrej zmiany odrabia "wieloletnie zaniedbania sięgające jeszcze dawnych czasami epok". - Czasami symbolicznie, jak w niedalekim Szydłowie, gdzie od 1 stycznia tego roku Szydłów, niewielki, ale jednak już jest miastem, odzyskał swoje prawa miejskie, które zabrał mu car po Powstaniu Styczniowym. A więc musimy symbolicznie doceniać miasta, wsie, które w historii Polski odegrały tak ważną rolę - stwierdził.

 

Premier zwrócił też uwagę, że w Staszowie jest ulica Langiewicza. - Mój prapradziadek był adiutantem Mariana Langiewicza w Powstaniu Styczniowym. I te dzieje, to, co przez historię do dzisiaj odziedziczyliśmy, to jest jednocześnie wielkie zobowiązanie - powiedział.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze