Pasy bezpieczeństwa wycięto nożem, a skrzynia ładunkowa ociekała olejem

Moto

Na samochód dostawczy z ładunkiem złomu, pozostawiający za sobą ciemną chmurę spalin, natrafili inspektorzy transportu drogowego na trasie między Malczycami a Środą Śląską (Dolnośląskie). Kierowca nie posiadał dowodu rejestracyjnego, a sprawdzenie w bazie CEPiK wykazało, że auto ostatnie badanie techniczne przeszło w 2015 r. Inspektorzy przyjrzeli się więc dokładniej stanowi auta. I osłupieli.

Zatrzymanym samochodem przewożono zużyte części, z których wyciekały różnego rodzaju płyny, przedostające się następnie ze skrzyni ładunkowej na drogę. Kierowca pojazdu wyjaśnił, że są to części z prowadzonego przez niego skupu złomu.


Okazało się, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu nałożył już karę na przedsiębiorcę, który swą działalność prowadził niezgodnie z przepisami. Kierowca zatrzymanego samochodu zamknął skup złomu i postanowił zawieźć części do innego skupu - w Malczycach. W trakcie przejazdu zatrzymali go inspektorzy.

 

 

Z silnika ciekły płyny eksploatacyjne


Kontrola stanu technicznego wykazała wycieki płynów eksploatacyjnych z komory silnika, uszkodzenie szyby czołowej, niesprawny sygnał dźwiękowy, niesprawne oświetlenie pojazdu oraz brak pasów bezpieczeństwa (zostały one wycięte nożem).


Konsekwencją kontroli było wydanie zakazu dalszej jazdy oraz polecenie usunięcia pojazdu na lawecie. Na kierującego nałożono łącznie 4 mandaty: za zanieczyszczanie jezdni, niezabezpieczenie ładunku, niewłaściwy stan techniczny pojazdu oraz niekorzystanie z pasów bezpieczeństwa.

grz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze