Kto nauczy fachu? Brakuje nauczycieli przedmiotów branżowych

Polska
Kto nauczy fachu? Brakuje nauczycieli przedmiotów branżowych
Pixabay/Pexels

Reaktywacja szkolnictwa zawodowego stoi pod znakiem zapytania z powodu braku nauczycieli przedmiotów branżowych - donosi "Nasz Dziennik". Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego pojawiły się głosy, że w szkołach brakuje ok. 7 tys. pedagogów - poinformowała gazeta w czwartkowym wydaniu.

Według "Naszego Dziennika" problem dotyczy wszystkich rodzajów szkół: podstawowych, liceów, techników i zawodowych. Chodzi przede wszystkim o nauczycieli przedmiotów ścisłych oraz nauki zawodu. W tym roku do szkół poszło ponad 4,5 mln dzieci i młodzieży. Gazeta przypomina, że w pierwszych klasach szkół średnich naukę rozpoczął tzw. podwójny rocznik: absolwenci nieistniejących już gimnazjów i ośmioklasowych podstawówek.

 

Informacje o kadrowych brakach potwierdzają rodzice. "W szkole moich dzieci brakuje nauczycieli języka angielskiego, szczególnie w klasach młodszych, od pierwszej do trzeciej. Brakuje również nauczycieli historii. Część nauczyli ze szkoły podstawowej przeszła do liceum i teraz są braki" - powiedziała dziennikarzom gazety pani Hanna z Warszawy.

 

Z publikacji wynika, że poważne luki kadrowe widać wśród nauczycieli kształcących pod kątem zawodowym. Specjaliści wolą pracować za większe pieniądze w firmach niż uczyć dzieci.

 

"Wiemy, że w szkołach brakuje szczególnie nauczycieli nauki zawodu. Podjęliśmy szereg działań, aby ułatwić zatrudnianie specjalistów w szkołach. Przygotowaliśmy przepisy, które pozwalają więcej zapłacić im za pracę. Ponadto podnosimy wynagrodzenie nauczycieli, a dla tych, którzy rozpoczynają pracę w zawodzie, mamy dodatek +na start+" – poinformowała "Nasz Dziennik" rzeczniczka prasowa MEN Anna Ostrowska.

 

"Ta sytuacja funkcjonuje od kilku lat"

 

Do publikacji "Naszego Dziennika" odniósł się minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

 

- Trzeba wyraźnie powiedzieć, że sytuacja braku nauczycieli zawodu nie jest sytuacją z tego roku, tylko funkcjonuje już od kilku lat - zauważył Piontkowski, odnosząc się do tej kwestii.

 

- Nie wiem skąd wzięła się liczba 7 tys. My takich danych akurat nie mamy, ale warto przy tej okazji skorygować inne liczby, które się pojawiają, np. braku nauczycieli w Warszawie - zaznaczył na konferencji prasowej.

 

- W mediach krążą jakieś mityczne informacje o 4 tys. nauczycieli, których podobno brakuje w Warszawie, a w bazie ofert pracy, którą prowadzi pani kurator (mazowiecka - red.) mamy siedemset kilkadziesiąt ofert, czyli informacji, że np. jest jedna, dwie czy pięć godzin do danego przedmiotu - powiedział Piontkowski.

 

- Żeby uzupełnić, w ubiegłym roku na 4 czy 5 września w bazie prowadzonej przez kuratora było ponad 900 ofert  - powiedział szef MEN.

 

- Funkcjonują pewne mityczne liczby, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, aczkolwiek w przypadku nauczycieli zawodu faktycznie jest problem. Ten problem zauważała już moja poprzedniczka i przy konstruowaniu ustawy o szkolnictwie zawodowym przygotowano rozwiązania, z których mogą dyrektorzy szkół oraz samorządy korzystać - mówił Piontkowski.

 

"Można zatrudnić fachowca, który nie jest nauczycielem"

 

- Można zatrudnić fachowca, który nie jest nauczycielem, nie ma nawet przygotowania pedagogicznego. Można go zatrudnić w szkole, o ile organ prowadzący szkołę, czyli starosta, burmistrz, czy prezydent wyrazi na to zgodę. Można również od razu dać mu najwyższa stawkę wynagrodzenia, jaka jest możliwa w edukacji, czyli nie może zaczynać od nauczyciela stażysty, może od razu otrzymać wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego - poinformował.

 

- Po trzecie: jeżeli starosta, burmistrz, prezydent uzna, że jest to szczególny fachowiec, szczególnie poszukiwany i nie da się inaczej go pozyskać, może mu zaoferować wyższą stawkę wynagrodzenia niż te, które obowiązują nauczycieli - dodał.

 

- Daliśmy więc narzędzia samorządom i dyrektorom szkół i to teraz od nich zależy czy z nich skorzystają, a rynek pracy w Polsce rzeczywiście się zmienił dzięki rozwojowi gospodarczemu. Mamy do czynienia z sytuacją, w której co raz częściej pracownik dyktuje warunki, a nie pracodawca. W dużych miastach jest to szczególnie widoczne i tutaj także płacami rywalizuje się o pracowników, a nauczyciel zawodu to przecież fachowiec: hydraulik, spawacz, mechanik obrabiarek cyfrowych - zauważył Piontkowski.

 

Jak mówił, nauczyciel zawodu może spokojnie znaleźć zatrudnienie w jakiejś firmie i żeby zachęcić go do przyjścia do szkoły trzeba pomyśleć również o aspekcie finansowym. "Warto, by samorządy także z tego narzędzia korzystały" - zaznaczył.

 

"Mamy bardzo duże problemy w technikach"

 

W czwartek wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska podała, że w Warszawie brakuje 3899 nauczycieli. Poszukiwani są nauczyciele języka polskiego, matematyki, fizyki, chemii, biologii, języków obcych, szczególnie języka angielskiego.

 

- Mamy też bardzo duże problemy w technikach, w szkołach branżowych pierwszego stopnia - i te braki są naprawdę bardzo, bardzo duże - wyliczała.

pgo/ac/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze