"Kobieta była żywym inkubatorem". W Krakowie i Brnie dziewczynki urodziły się po śmierci matek

Polska

Dwa przypadki narodzin po śmierci mózgu matki. Pierwszy w Krakowie, drugi w czeskim Brnie. Na świat przyszły dziewczynki, których matki, z powodu urazów mózgu, zmarły kilka tygodni wcześniej. Podtrzymywanie ciąży w takich przypadkach jest rzadkie, ale i w Polsce jak i w Czechach, ojcowie oraz rodzina chcieli, aby dzieci się urodziły. 

Dwudziestokilkuletnia krakowianka trafiła na oddział intensywnej terapii po udarze mózgu. Jego powikłania spowodowały u niej śmierć mózgu. Kobieta była wówczas w 20. tygodniu ciąży. Ojciec dziecka i rodzina chcieli, aby przyszło ono na świat. Od około 20 do 27 tygodnia (ok. 50-60 dni) ciąży kobieta była w stanie wegetatywnym.


- Mieliśmy do czynienia z pacjentką po zatrzymaniu krążenia, po skutecznej resuscytacji z ciężkim wylewem, z ogromnymi zaburzeniami metabolicznymi - mówił dr Wojciech Serednicki z Kliniki Intensywnej Terapii Interdyscyplinarnej Collegium Medicum UJ w Krakowie.

 

Lekarze wiedzieli, że pacjentki nie da się uratować

 

Zmiany w mózgu były nieodwracalne. Lekarze wiedzieli, że pacjentki nie da się uratować. Tak jak pragnęła tego rodzina kobiety, mogli walczyć tylko o jej dziecko. To był dopiero 20. tydzień ciąży.

 

- Dziecko nie było zdolne do życia poza łonem matki i musieliśmy stworzyć warunki do trwania do momentu, kiedy będzie zdolne. Medyczna świadomość tego, że leczymy pacjentkę, która nie będzie wyleczona, ma bardzo emocjonalny wydźwięk też dla zespołu - wskazał dr Serednicki.

 

Ciążę udało się kontynuować przez 56 dni. Została rozwiązana w 27 tygodniu przez cesarskie cięcie. Dziewczynka ważyła 1200 gramów. - Udało się ocalić jej dziecko. Myślę, że w tej tragedii jest to jakiś promyczek - mówił lekarz. 

 

"Cud medyczny"

 

Dzisiaj dziecko ma już siedem miesięcy i zostało wypisane ze szpitala. - Kobieta stała się takim żywym inkubatorem dla swojego dziecka. Jest to wydarzenia z kategorii cudu, cudu medycznego, dlatego, że przeżycie takiego dziecka w organizmie matki, która praktycznie nie żyje, wymaga ogromnej pracy - powiedziała prof. Marzena Dębska z Klinika Położnictwa i Ginekologii Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

 

O podobnym przypadku informowały we wtorek media - chodzi o dziewczynkę, która w czeskim Brnie przyszła na świat po 117 dniach od śmierci matki, której mózg przestał pracować wyniku udaru, w 15. tygodniu ciąży. Lekarze podjęli walkę o życie dziecka.

 

- Nie pojawiły się problemy rozwojowe i uznaliśmy, że możemy kontynuować ciążę - mówił Pavel Ventruba, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala w Brnie. 

 

Urodzona przez cesarskie cięcie

 

Dziewczynka, której nadano imię Eliska, urodziła się przez cesarskie cięcie.

 

- Czapki z głów wobec naszych kolegów, anestezjologów, którzy doskonale zabezpieczyli i przygotowali pacjentkę oraz stworzyli dla nas idealne warunki do całej operacji - powiedział położnik Lukas Hurban.

 

Pacjentkom podawano leki, były żywione pozajelitowo i rehabilitowane. - Stymulacja fizyczna, rehabilitacja bardzo tutaj pomagają w krążeniu krwi, zapobieganiu powstawania odleżyn, które mogą stać się źródłem infekcji - wyjaśniła prof. Dębska. 

 

Oba zespoły zwracają uwagę na nieocenioną pomoc rodzin zmarłych już kobiet. - Bez ich wsparcia nigdy by się to tak nie skończyło - przyznał Ventruba. 

 

- Rodzina pacjentki czytała jej książki, rozmawiała z nią, traktowała ją jak osobę całkowicie przytomną, w kontakcie - mówił dr Wojciech Serednicki.

 

W Czechach, wkrótce po porodzie, w obecności męża i innych członków rodziny, odłączono aparaturę podtrzymującą życie matki.

msl/luq/ "Wydarzenia", PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze