"To nie jest wózek inwalidzki". Kierowca nie wpuścił kobiety do autobusu

Polska
"To nie jest wózek inwalidzki". Kierowca nie wpuścił kobiety do autobusu
Pixabay/ moritz320

"Tego już za wiele" napisała w mediach społecznościowych pani Iga i opisała, jak kierowca autobusu ZTM nie wpuścił jej na pokład, bo uznał, że wózek, którym się porusza nie jest wózkiem inwalidzkim. "Zostałam na przystanku oszołomiona całą sytuacją, rozgoryczona i poniżona!" - dodała kobieta, która ze względu na swoją niepełnosprawność porusza się elektrycznym wózkiem inwalidzkim.

"Kiedy ktoś bezprawnie nie wpuszcza Cię do autobusu, tylko dlatego, że poruszasz się na kółkach, a nie na nogach to jest poniżające i tak cholernie niesprawiedliwe, że aż boli!" – napisała pani Iga w sieci i zaapelowała do ZTM o edukację swoich kierowców.

 

Do opisanej przez nią sytuacji miało dojść w piątek na przystanku Marki-Ratusz.

 

"Wrócił do autobusu i odjechał"

 

Pani Iga była na przystanku przed czasem i machała już z daleka kierowcy sygnalizując, że chce wsiąść do prowadzonego przez niego autobusu. Jak opisuje w mediach społecznościowych, autobus się zatrzymał, a po dłuższej chwili wyszedł z niego kierowca.

 

Mężczyzna miał jej powiedzieć, że wózek, którym się porusza, nie jest wózkiem inwalidzkim i on wręcz nie może wpuścić jej do środka. Po czym wrócił do autobusu i odjechał.

 

"Zrozumiałabym to jeszcze, gdyby autobus był pełen ludzi, ale był prawie pusty" - skomentowała pani Iga.

 

Kobieta dojechała na miejsce kolejnym autobusem. Jego kierowca nie miał problemu z jej wózkiem.

 

 

Pod wpisem pani Igi rozgorzała dyskusja. Większość komentarzy jest przychylnych autorce. Internauci udzielają jej wsparcia i oceniają, że kierowca postąpił "bez serca".

 

Niektóre wpisy poddają pod wątpliwość, czy zachowanie kierowcy rzeczywiście było niesłuszne. M.in. zabrała głos kobieta, która również porusza się na wózku inwalidzkim, elektrycznym.

 

"Wózek w czasie zderzenia jest jak pocisk. Wózek inwalidzki sterowany na joystick to nie jest to samo co skuter. Kierowcy robią nam uprzejmość zabierając nas na wózkach elektrycznych, ale tylko od nich zależy, czy wpuszczą Cię do autobusu czy zostawią Cię na przystanku" - napisała pani Magda.

 

"Sprawę będziemy wyjaśniać"

 

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika Zarządu Transportu Miejskiego. Odpisał, że "przewożenie elektrycznych wózków inwalidzkich jest dozwolone w pojazdach komunikacji miejskiej".

 

Podkreślił jednocześnie, że nie każdy pojazd elektryczny, którym porusza się osoba z niepełnosprawnością jest wózkiem inwalidzkim.

 

"Jest wiele pojazdów elektrycznych tzw. wolnobieżnych, używanych przez osoby z niepełnosprawnościami, które formalnie nie są wózkami inwalidzkimi – zwykle są one większe, cięższe, mają konstrukcje uniemożliwiającą manewrowanie wewnątrz pojazdu, zajęcie bezpiecznego miejsca, tyłem do kierunku jazdy, użycie pasa bezpieczeństwa, który jest w autobusach przy miejscu na wózek" - przekazał.

 

Zapewnił, że sprawa będzie wyjaśniana.

 

"Kierowca zgadzając się lub nie na przewóz roweru, wózka inwalidzkiego, czy innego dużego przedmiotu musi przede wszystkim kierować się bezpieczeństwem pasażerów i decyzję podejmuje po ocenie sytuacji w pojeździe i na drodze" - dodał.  

las/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze