Wybuch auta przewożącego butle z gazem w Warszawie. Są ofiary

Polska

Auto przewożące butle z gazem eksplodowało na ulicy Wrocławskiej na warszawskim Bemowie. W wyniku wybuchu zginął kierowca i najprawdopodobniej przechodzeń, który znajdował się w bliskiej odległości - przekazała w piątek straż pożarna. Służby ewakuowały pobliskie przedszkole, bloki i punkty obsługi. W sprawie wybuchu śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola.

Eksplozja miała miejsce w piątek przed południem na skrzyżowaniu Wrocławskiej i Blatona w Warszawie. Zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne, w tym dwie ciężko. Ofiary śmiertelne to kierowca samochodu przewożącego butle z gazem i najprawdopodobniej jeden przechodzień. Zdjęcia i filmy z miejsca zdarzenia otrzymaliśmy od użytkowników polsatnews.pl przez platformę "Twój News".

 

Śledztwo prokuratury

 

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, w tej sprawie śledztwo wszczęła wolska prokuratura. - Postępowanie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób i mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów łatwopalnych, w wyniku czego śmierć poniosły dwie osoby - przekazał.

 

Na miejscu zdarzenia trwają oględziny z udziałem prokuratora, policyjnych techników oraz biegłych z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. - Trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności - podał prokurator.

 

Zamknięta ulica

 

Do godz. 11 w sobotę ma być zamknięta dla ruchu ulica Wrocławska na Bemowie, gdzie doszło do wybuchu butli z gazem przewożonej przez dostawcze auto. Cztery inne butle z auta zabezpieczono w kontenerze, wokół którego ustanowiono strefę ochroną. Ulica zostanie otwarta po ochłodzeniu butli.

 

O powstałej po wybuchu strefie ochronnej poinformował na Facebooku z-ca burmistrza Bemowa Maciej Lasek, powołując się na dane Służby Dyżurnej Centrum Zarządzania Kryzysowego. Strefę wyznaczono w promieniu 50 metrów od kontenera.

 

- Przewidziano chłodzenie butli do godz. 11 dnia jutrzejszego. Do tego czasu ul. Wrocławska będzie zamknięta dla ruchu. Służby przystąpią do oczyszczania terenu po wykonaniu niezbędnych czynności przez Policję i Straż Pożarną - podał Lasek.

 

 

Burmistrz dzielnicy Urszula Kierzkowska przekazała na Facebooku, że dzięki uprzejmości Spółdzielni Mieszkaniowej Wola mieszkańcy ewakuowani po wybuchu w związku mogą udać się do Ośrodka Kultury i Edukacji SM Wola przy ul. Powstańców Śląskich 108A i tam poczekać na możliwość powrotu do domów. - Zapewnione jest klimatyzowane pomieszczenie oraz zimna woda - wskazała burmistrz.

 

Ponadto, jak napisała, na tyłach Przychodni Lekarskiej od ul. Wrocławskiej znajduje się punkt, gdzie pracownicy Urzędu Dzielnicy Bemowo udzielają informacji i służą pomocą. - Pracownicy Bemowskiego OPS zapewniają także pomoc psychologiczną - poinformowała burmistrz.

 

 

"Świadkowie usłyszeli wielki wybuch"

 

- Świadkowie usłyszeli wielki wybuch. Ratownicy zostali wezwani o godz. 10:24 i po przyjechaniu na miejsce zdarzenia zastali płonący wrak. Siła eksplozji była tak duża, że szczątki samochodu rozproszyły się na około 75 metrów. Wrak samochodu płonął. Na ulicy leżały osoby postronne, które potrzebowały pomocy - przekazał dziennikarzom asp. szt. Grzegorz Trzeciak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.

 

   

 

Dodał, że w wyniku eksplozji zginął kierowca i prawdopodobnie jeden z przechodniów, który znajdował się w bliskiej odległości wybuchu. Ranne zostały trzy osoby. Dwie w stanie ciężkim trafiły do szpitala, a jedna ma złamaną rękę.

 

Zdjęcie od użytkownika

Trzeciak przekazał również, że butle znajdowały się w samochodzie dostawczym, ale okoliczności wybuchu nie są znane. - Nie wiemy, czy była to eksplozja butli, czy nieszczelność butli. Dochodzenie prowadzone przez policję ustali dokładne okoliczności zdarzenia - powiedział.

 

Poinformował też, że strażacy schłodzili butle. - W tym celu zbudowali bezobsługowe stanowiska i chłodzili butle z acetylenem, które stwarzały dosyć duże zagrożenie - przekazał Trzeciak.

 

Jak dodał, trzeba było stworzyć bezobsługowe stanowiska, ponieważ acetylen jest bardzo niebezpiecznym gazem. - Siła eksplozji jest bardzo duża. W związku z tym istniało duże ryzyko dla osób postronnych i mieszkańców. Dla nich została wydzielona strefa ochronna w promieniu 200 metrów - mówił Trzeciak.

 

- W osłonie tarcz pirotechnicznych ratownicy podeszli bezpośrednio w miejsce, gdzie znajdowały się te butle. Ewakuowany został blok w najbliższym sąsiedztwie miejsca eksplozji - relacjonował strażak.

 

Uszkodzony zawór jednej z butli

 

- W tej chwili prowadzone są czynności mające na celu przemieszczenie dwóch butli do zbiorników brezentowych. Zbiornik brezentowy wypełniony wodą o pojemności jednego metra sześciennego będzie wstawiony w stalowy kontener i w tym kontenerze będzie przebywał przez najbliższe 24 godziny dopóki butle nie ulegną całkowitemu schłodzeniu - powiedział asp. szt. Trzeciak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.

 

Dodał, że płaszcz żadnej z butli nie został uszkodzony. Uszkodzony jest natomiast zawór jednej z butli. Butla uległa przemieszczeniu i w wyniku uderzenia butli o butlę zawór uległ uszkodzeniu i doszło do rozszczelnienia.

 

Hirek Czupta

Ruch na wszystkich okolicznych ulicach został zamknięty, wyznaczono strefę bezpieczeństwa. "Cała ulica Wrocławska w promieniu 200 metrów została zamknięta. Na miejscu pracuje zastęp ratownictwa chemicznego. Ustalono, że w samochodzie znajdowały się cztery butle z gazem technicznym, dwie butle były z acetylenem, jedna z tlenem, a trzecia ze względu na stan nie pozwala na ustalenie zawartości" - powiedział asp. szt. Grzegorz Trzeciak.

 

"W tym zdarzeniu są osoby poszkodowane. Mówimy również o ofiarach śmiertelnych"

 

Policja dostała zgłoszenie o płonącym samochodzie około godz. 10:20. - Niestety w tym zdarzeniu są osoby poszkodowane. Mówimy również o ofiarach śmiertelnych. W tej chwili na miejscu cały czas pracują policjanci - mówił wcześniej na antenie Polsat News nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

 

   

 

W rozmowie z Polsat News rzecznik KSP kom. Sylwester Marczak podkreślił, że jest zdecydowanie za wcześnie, by ocenić, co było przyczyną tego wybuchu. - Cały czas zbieramy informacje, cały czas prowadzimy już czynności procesowe, związane chociażby z rozpytaniem czy przesłuchaniem świadków, te czynności na pewno potrwają jeszcze kilka godzin - dodał.

 

Zdjęcie od użytkownika

Marczak poinformował, że przeprowadzono ewakuację pobliskich budynków. - Mówimy o ewakuacji m.in. pobliskiego przedszkola, bloków i punktów obsługi. Trwa akcja dogaszania pojazdu ze strony straży pożarnej, w sumie kilkadziesiąt osób - powiedział rzecznik. Jak dowiedziała się reporterka Polsat News Elżbieta Szymkowska, mieszkańcy wrócili już do swoich domów. 

Zdjęcie od użytkownika

- Na to, by odpowiedzieć co dokładnie było przyczyną wybuchu jest zdecydowanie za wcześnie. W tej sprawie na pewno bardzo ważne będą oględziny i ekspertyzy - dodał Marczak.

 

Oświadczenie spółki, do której należało auto

 

Spółka, do której należało auto wydała oświadczenie dotyczące wybuchu. 

 

"Veolia Energia Warszawa S.A. potwierdza, że wybuch auta w dniu 30 sierpnia br. przy ul. Blatona w Warszawie nastąpił w samochodzie należącym do spółki."

 

Jesteśmy na bieżąco w kontakcie z policją. W tej chwili zbieramy jeszcze informacje na temat okoliczności zdarzenia. W Veolii powołano sztab kryzysowy i jesteśmy do dyspozycji odpowiednich organów, wyjaśniających zdarzenie.

 

Veolia Energia Warszawa S.A. udzieli maksymalnego wsparcia poszkodowanym Pracownikom i ich rodzinom." - napisano w oświadczeniu. 

 

 

 

 

 

 

 

jm/bas/ml/pgo/ PAP, polsatnews.pl, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze