Minister podał przyczynę awarii stołecznego kolektora. Wody Polskie: szkody widoczne przez lata

Polska

Przyczyną rozerwania kolektora przesyłającego ścieki do oczyszczalni "Czajka" było pęknięcie rurociągu na połączeniu ze stalową rurą osłonową - takie ustalenia Wód Polskich przekazał w piątek po godz. 16 minister gospodarki wodnej Marek Gróbarczyk. Godzinę wcześniej Renata Tomusiak, prezes stołecznego MPWiK, wskazała, że "Czajka" ciągle działa, a ścieki z większości dzielnic są oczyszczane.

Jak wyjaśnił minister Gróbarczyk, w tej rurze osłonowej mającej 5 metrów średnicy biegną dwa kolektory (odprowadzające ścieki z siedmiu i pół dzielnicy lewobrzeżnej Warszawy - red.).

 

Jego zdaniem, nie jest wykluczone, że przy wciąganiu kolektorów do rury osłonowej doszło do uszkodzenia połączenia, co mogło być przyczyną wzrostu ciśnienia.

 

"Horrendalnie drogie przedsięwzięcie"

 

- W wyniku prawdopodobnie uszkodzenia czujników ciśnieniowych nastąpił wzrost ciśnienia w rurociągu i po prostu rozerwanie głównego rurociągu - powiedział szef resortu. To samo miało się stać po przełączeniu systemu na awaryjny kolektor, wykonany z tego samego materiału.

 

Jak wyjaśnił Gróbarczyk, rura osłonowa została wykonana metodą przewiertu sterowanego, co - z uwagi na jej średnicę - było "horrendalnie drogim przedsięwzięciem".

 

Zaznaczył też, że do dalszych ustaleń - w tym ustalenie powodu rozszczelnienia rurociągu - potrzebna jest ocena biegłych.

 

W reakcji na awarię pomoc rządową władzom stolicom zaoferował premier Mateusz Morawiecki. Premier podjął decyzję o budowie alternatywnego rurociągu, którym ścieki z lewobrzeżnej Warszawy zostaną przerzucone na prawy brzeg, aby trafiły do oczyszczalni "Czajka".

 

Gróbarczyk: mam nadzieję, że przeprawa powstanie w jeden tydzień

 

Jak wyjaśnił Gróbarczyk, proponowane rozwiązanie polega na położeniu pontonowej przeprawy, na której zamontowane zostaną "elastyczne spiro-rury".

 

- Muszą spełniać normy przepływu 3 tys. litrów na sekundę. Łącznie średnice muszą być podobne jak w kolektorach, czyli do około 160 cm - wyjaśnił. Jak zaznaczył, oprócz tego, muszą zostać wykonane także specjalne podejścia do kolektorów zbiorczych.

 

W wyniku tych działań ma powstać system pomp tłoczących ścieki na drugą stronę Wisły i bezpośrednio do oczyszczalni. - Po położeniu przeprawy pontonowej jest pełna deklaracja, że po okresie tygodnia podłączymy system do oczyszczalni "Czajka" - powiedział minister.

 

Dodał, że liczy na to, iż przeprawa powstanie "w okresie nie dłuższym niż jeden tydzień".

 

Krzysztof Woś: awaria przyniosła reperkusje dla środowiska wodnego

 

Prace nad tym projektem prowadzi zespół roboczy, którego szefem jest wiceprezes Wód Polskich Krzysztof Woś. Był on gościem Piotra Witwickiego w piątkowych "Wydarzeniach i Opiniach". Wyraził nadzieję, że "wszyscy warszawiacy wiedzą, iż ujęcia wody dla stolicy znajdują się powyżej miejsca zrzutu ścieków".

 

- Warszawska kranówka jest bezpieczna, można bez problemu się tej wody napić - stwierdził. 

 

Podkreślił jednak, że w Płocku sytuacja jest inna. - Dzisiaj trudno jednoznacznie określić, jak bardzo niebezpiecznie (jest pić wodę z kranu w Płocku - red.), natomiast ta awaria na pewno nie pozostała bez reperkusji dla środowiska wodnego i jakości wody (w Wiśle - red.) - uznał.

 

Zdaniem Wosia, sytuacja jest "wyjątkowa" i "wymagająca niestandardowych procedur, aby określić, co się stało i jak najszybciej spowodować, by te zniszczenia, które teraz następują, były minimalizowane".

 

Dodał, że podawana ilość ścieków, które co sekundę wpływają do Wisły (3 tys. litrów na sekundę), jest uśredniona. - W godzinach "szczytu" może to być siedem, a nawet dziesięć metrów sześciennych (7-10 tys. litrów - red.) na sekundę - wskazał. 

 

Na pytanie, jak długo może trwać oczyszczanie się rzeki, Woś powiedział, że "ten proces będzie trwał latami".

 

Prezes MPWiK: "Czajka" działa bez zakłóceń

 

- Chciałabym zdementować, że jakoby wyrzucamy ścieki z całej Warszawy do Wisły. Zakład "Czajka" pracuje bez zakłóceń, na oczyszczalni czy spalarni ścieków nie ma awarii - powiedziała Renata Tomusiak, prezes warszawskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, na piątkowej konferencji prasowej. 

 

Podkreśliła, że nie działają "jedynie" kolektory, które umożliwiały przesył ścieków do "Czajki" z siedmiu i pół dzielnicy po lewej stronie Warszawy. Zakład ten leży bowiem na Białołęce, czyli w prawobrzeżnej części stolicy.

 

Tomusiak zaznaczyła, że zakład "Czajka" bez przeszkód obsługuje wszystkie stołeczne dzielnice leżące po prawej stronie Wisły.

 

Ścieki z kilku lewobrzeżnych dzielnic spływają do innych oczyszczalni: z połowy Mokotowa, Wilanowa i Ursynowa do "Południa", a z Ursusa do zakładu w Pruszkowie. 

 

Trzaskowski: będziemy ozonować ścieki

 

Tomasiuk wskazała, że do Wisły trafia ok. 220 tys. metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków na dobę. Mają one pochodzić wyłącznie z siedmiu i pół stołecznych dzielnic.

 

"Użyjemy nowatorskiej technologii ozonowania ścieków, aby trafiały do rzeki po oczyszczeniu. Równolegle pracujemy nad usunięciem skutków pierwotnej awarii, a służby analizują możliwość budowy mostu pontonowego do "Czajki". Praca, nie polityka" - poinformował w piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

 

las/hlk/wka/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze