Ścieki płyną do Płocka. "Litr nieczystości na 100 litrów Wisły, to są naprawdę wysokie stężenia"

Polska

Teoretycznie w tej chwili wszystkie próbki wody, które analizujemy, są dobre - powiedział w czwartek w Płocku minister zdrowia Łukasz Szumowski po posiedzeniu wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego. Zaznaczył przy tym, że zagotowanie wody przed spożyciem "nie zaszkodzi". To w kierunku Plocka płyną teraz ścieki odprowadzane z Warszawy po awarii w oczyszczalni.

W Płocku odbyło się w czwartek posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego w związku z awarią w Warszawie kolektorów oczyszczalni ścieków "Czajka".

 

Podczas konferencji po posiedzeniu zespołu minister Szumowski ocenił, że jest to "niezwykle istotna sprawa wykraczająca poza Warszawę i Płock". - To jest litr nieczystości na 100 litrów Wisły, to są naprawdę wysokie stężenia" - powiedział. Szumowski wyjaśnił, że fala nieczystości dopływa w tej chwili do Płocka. - Stąd sztab kryzysowy, stąd analiza na ile są bezpieczni mieszkańcy Płocka – podkreślił minister.

 

Jak podał Szumowski, powołując się na dane uzyskane od prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego, obecnie 40 proc. wody dla miasta pobierana jest tam ze studni głębinowych, a pozostałe 60 proc. ze źródeł powierzchniowych – z Wisły. - Pobór z tych studni głębinowych może być zwiększony do 70 proc. dostarczania wody dla płocczan, natomiast nie jesteśmy w stanie przejść na 100-procentowe dostarczanie ze studni głębinowych - wyjaśnił.

 

Minister zdrowia zapewnił, że sytuacja jest monitorowana, a próbki wody do badań są pobierane trzykrotnie w ciągu dnia - standardowo robi się to raz dziennie. - Teoretycznie mamy sytuację w tej chwili taką, że wszystkie próbki które analizujemy są dobre. Natomiast pamiętajmy, że od momentu pobrania do wyniku mijają 24 godziny. Nie można wpadać w panikę, natomiast myślę, że zagotowanie tej wody nie zaszkodzi, a na pewno może zapobiec, gdyby coś się działo - powiedział Szumowski.

 

Zabezpieczone miejsca na oddziałach zakaźnych w mazowieckich szpitalach

 

Szef resortu zdrowia zapewnił, że do dyspozycji mieszkańców są wszystkie służby państwowe. - Gdyby, nie daj Bóg, sytuacja się pogorszyła i musiała być stacja uzdatniania wody z jakiegoś powodu zamknięta, gdyby ten stopień zagrożenia przekraczał normy, są do dyspozycji zarówno wojsko, jak i wszystkie służby mundurowe. Także mieszkańcy Płocka są zabezpieczeni – powiedział Szumowski.

 

Zwrócił uwagę, że dotychczas prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie przekazał informacji "o charakterystyce bakteriologicznej zrzutu do Wisły". - Dopóki nie będziemy mieli tak szczegółowych informacji, trudno powiedzieć, czy np. charakterystyka tych zrzutów jest taka sama jak było powiedzmy lat temu 10, kiedy nie było oczyszczalni, a Płock sobie dobrze radził. Chcielibyśmy to wiedzieć, czekamy na informacje – zaznaczył minister.

 

Szumowski poinformował, że na wszelki wypadek zabezpieczone są miejsca na oddziałach zakaźnych w mazowieckich szpitalach. - Stan obłożenia jest ok. 60 proc. w tej chwili, w związku z tym ta możliwość reakcji jest duża - dodał.

 

Minister zaapelował, aby nie kąpać się w Wiśle i nie łowić w niej ryb. - Powinniśmy niestety poczekać aż sytuacja w Warszawie zostanie załatwiona, aż zrzut nieczystości do Wisły się zakończy. Wtedy dopiero, po spłynięciu wszystkich nieczystości, po oczyszczeniu się rzeki, możemy zacząć z niej korzystać na nowo – podkreślił Szumowski.

 

- Sytuacja jest naprawdę kryzysowa, ale jak widać współdziałanie organów centralnych, wojewodów, rządu i samorządu, może pokazywać, że działamy wspólnie po to, żeby zabezpieczyć mieszkańców. Wiemy, kto co ma robić. Rozdzielone są role – dodał minister.

 

"Ponad 230 tys. metrów sześciennych na dobę"

 

Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera oznajmił, że podczas czwartkowego sztabu kryzysowego w Płocku przyjęto pięć rekomendacji, które będą wdrażane przez odpowiednie instytucje i służby. Jako jeden z elementów tych rekomendacji wymienił, oprócz zwiększonej liczby badań wody w ujęciach, lokalizację i badanie miejsc na Wiśle, gdzie bardzo groźnym zjawiskiem będą zastoiny osadów niesionych przez rzekę z zanieczyszczeniami.

 

- Od dnia wczorajszego, kiedy prezydent Trzaskowski poinformował o fakcie poważnej awarii działamy w cyklu kryzysowym (...) Ta awaria nie jest awarią lokalną, ale awarią, która będzie miała dłuższe reperkusje i ciągłe, dlatego, że to jest kwestia przemieszczania się tych ścieków od Warszawy w kierunku dolnym i dalej do Bałtyku – powiedział Sipiera w trakcie czwartkowej konferencji prasowej. I dodał: "Kryzys jest bardzo poważny".

 

Wojewoda mazowiecki podkreślił, że z uszkodzonego kolektora wyciekają ogromne ilości ścieków. - To jest ponad 230 tys. metrów sześciennych na dobę. To są ogromne ilości - zaznaczył Sipiera. Zapewnił, że "wszystkie służby państwowe są absolutnie w pełnym przygotowaniu i wiedzą o tym, że muszą służyć w odpowiednich momentach swoim działaniem".

 

"To nie jest czas na korzystanie z uroków Wisły "

 

- Jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo zdrowotne Polski. Najważniejsza jest informacja, dlatego systematycznie będą wysyłane alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), mówiące przede wszystkim o tym, żeby w tej chwili unikać Wisły - powiedział Główny Inspektor Sanitarny (GIS) Jarosław Pinkas.

 

Zaapelował, by nie korzystać z kąpieli, ani z innych form rekreacji nad Wisłą. - Wisła stała się rzeką czystą. Przez kilka lat mieliśmy poczucie absolutnego bezpieczeństwa. Wspaniała, czysta, pachnąca rzeka. W tej chwili sytuacja się istotnie zmieniła i ludzie muszą o tym wiedzieć. To nie jest czas na korzystanie z uroków Wisły - podkreślił.

 

Zaznaczył, że aktualnie "nie ma wielkiego zagrożenia, ale my mamy być mądrzy przed szkodą". - Pan minister zdrowia (Łukasz) Szumowski mówił o przegotowywaniu wody. Tak, zacznijmy robić to już w tej chwili. Fala nieczystości jeszcze tu nie dodarła, ale zróbmy to po prostu wcześniej. Będziemy mieli taki nawyk - powiedział Pinkas.

 

Kowalczyk: jeśli naprawa ma potrwać kilka miesięcy, to Wisła nam umrze

 

- Niestety okazuje się, że zawartość azotanu amonowego w miejscu po zrzucie, czyli już ze zmieszaną wodą ze ściekami - to jest 43,7 mg/l - powiedział w czwartek minister ochrony środowiska Henryk Kowalczyk. - Natomiast, dla porównania, woda, która jest przed zrzutem ma zawartość azotanu amonowego 1 mg/l - dodał.

 

Jak ocenił, "nie można mówić, że nic się nie dzieje, dlatego, że w tym momencie mówimy tylko o skutkach przyrodniczych". - Oczywiście jest wielkie niebezpieczeństwo i o tym myśli minister zdrowia, aby Wisła była stosownie zabezpieczona - podkreślił szef resortu środowiska.

 

- Jeśli naprawa ma potrwać kilka miesięcy, to Wisła nam umrze - dodał.

 

Kowalczyk zwrócił też uwagę, że "jednak każda ilość zużytej wody w Warszawie, choć pobierana powyżej zrzutu, to jednak jest kolejna produkcja ścieku zrzucanych do Wisły", dlatego zaapelował do Warszawiaków, aby oszczędzali wodę. - To jest teraz niezwykle istotne - wskazał.

 

Minister poinformował też, że przeprowadził rozmowę z Wodami Polskimi, specjalistami i ministrem obrony narodowej Mariuszem Błaszczakiem, który zaoferował miastu wsparcie w rozwiązaniu problemu zrzutu ścieków.

 

Kowalczyk ponowił też swój apel, że rząd może pomóc miastu w rozwiązaniu tego problemu. - Są bardzo różne możliwości techniczne, np. wybudowanie nowego kolektora. Nadal zapraszamy do współpracy i do składania oferty - powiedział.

 

Wzajemna współpraca, jak podkreślił szef resortu środowiska, miałaby korzyść dla życia biologicznego w Wiśle, ale też zdrowia ludzi, którzy będą korzystać z wody pitnej pobieranej z Wisły poniżej Warszawy.

 

Błaszczak: Trzaskowski odrzucił pomoc wojska 

 

W środę szef MON zadeklarował gotowość wojska do pomocy w walce ze skutkami skażenia Wisły przez warszawskie ścieki. "Żołnierze mogą dystrybuować pitną wodę i badać poziom skażenia. Pozostajemy w kontakcie z wojewodami" - napisał minister na Twitterze.

 

 

W czwartek Błaszczak napisał na Twitterze: "Prezydent Trzaskowski stwierdził, że pomoc Wojska w związku z katastrofą ekologiczną nie jest potrzebna. To dowód ignorancji i braku szacunku dla ludzi. Zagrożeni są nie tylko Warszawiacy ale też mieszkańcy Mazowsza, Kujaw i Pomorza. Proszę nie przeszkadzać tym, którzy chcą pomóc!"

 

  

"Woda dla aglomeracji warszawskiej jest bezpieczna"

 

- Woda dla aglomeracji warszawskiej jest bezpieczna i nadaje się do spożycia. Sanepid zgodnie z harmonogramem pobrał próbki wody z kilkudziesięciu miejsc. Nie badamy wody z Wisły, lecz z hydrantów usytuowanych w różnych miejscach miasta, by sprawdzić, czy woda jest zdatna do spożycia. Wyniki tych badań będą znane w ciągu 48 godzin - mówiła na antenie Polsat News rzecznik Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego Joanna Narożniak. 


- Jeżeli chodzi o mieszkańców Płocka, to nie ma powodów do niepokoju o stan wody. Wodociągi są gotowe, by ustawić odpowiednie parametry na swoich urządzeniach - dodała Narożniak.

 

WIOŚ wyznaczył pięć punktów poboru próbek wody Wisły po awarii kolektorów

 

Mazowiecka inspekcja wyznaczyła pięć punktów poboru próbek wody z Wisły po awarii kolektorów - powiedział w czwartek Krzysztof Gołębiewski z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie. Woda z rzeki jest badana codziennie.

 

Wyznaczone przez WIOŚ punkty poboru próbek wody Wisły znajdują się powyżej i poniżej wylotu rzeki z Warszawy, w okolicy Kazunia, Wyszogrodu i Płocka (przed ujęciem wody).

 

- Do końca awarii, czyli do końca praktycznego zrzutu nieoczyszczonych ścieków do Wisły, będziemy pobierali codziennie próbki z tych lokalizacji i poddawali je analizie laboratoryjnej pod kontem substancji chemicznych, a także pod kontem biologicznym - powiedział Gołębiewski.

 

Jak wyjaśnił, za każdym razem pobiera się około 10 próbek. Są one pobierane z wody w pobliżu brzegu rzeki lub z dalszej części nurtu, jeśli pobór odbywa się z mostu. - Wodę pobiera się do odpowiedniego pojemnika, który jest wyjałowiony, żeby próbka była zabezpieczona odpowiednio - dodał Gołębiewski.

 

Próbki są badane laboratoryjnie. Pierwsze badanie to szybka analiza, która pokazuje, czy w próbce jest substancja chemiczną zagrażająca życiu i zdrowiu ludzi. Jeśli nie, to jako następne wykonuje się badania biologiczne.

 

- Badania biologiczne wykonywane są w stacjonarnym laboratorium GIOŚ w Warszawie. Próbki poddaje się tam badaniom chromatograficznym - opowiedział Gołębiewski. Pozwala to otrzymać wielkość stężeń poszczególnych parametrów tego, co się znajduje w próbce.

 

Trzaskowski chce zmniejszenia wpływu ścieków do Wisły

 

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski napisał w czwartek rano, że cały czas trwają prace nad usunięciem awarii kolektora, a na miejscu pracują najlepsi eksperci, m.in. z Politechniki Warszawskiej. "Zleciłem MPWiK przeprowadzenie pomiarów wody w Wiśle na odcinku Warszawa-Płock i przygotowanie tymczasowego planu zmniejszenia wpływu ścieków do rzeki" - poinformował na Twitterze.

 

- Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zataił przed opinią publiczną skalę awarii w "Czajce"; mija trzecia doba, a my tak naprawdę nie wiemy nic o tym, co się stało i dlaczego – przekonywali w czwartek radni PiS, zapowiadając jednocześnie wniosek o informację prezydenta miasta w tej sprawie.

 

Jak podkreślał na konferencji prasowej przed czwartkową sesją Rady Miasta radny PiS Maciej Binkowski, od momentu, kiedy prawdopodobnie rozpoczęła się awaria, minęło już ok. 48 godzin. - Jest trzecia doba, kiedy "Czajka" jest sparaliżowana, a my tak naprawdę nie wiemy nic. Co się wydarzyło, dlaczego się wydarzyło, kiedy zostanie usunięta awaria - mówił.

 

Radny PiS podkreślał, że instalacja podobno należy do jednej z największych i najnowocześniejszych w Europie, a wystarczyła "jedna awaria, aby cały system sparaliżować".

 

Wskazywał też, że od momentu konferencji prasowej w środę po południu prezydent Warszawy milczy w sprawie awarii, a sposób, w jaki mówił o niej na briefingu, był jego zdaniem "naganny". - Dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę prawie nic się nie stało – mówił.

 

"Prezydent zataił przed opinią publiczną skalę awarii"

 

- To nie wygląda tak różowo. Zacznijmy od tego, że pan prezydent zataił przed opinią publiczną skalę awarii, pan prezydent powiedział o awarii jednego kolektora, dopiero minister środowiska ujawnił informację do której przyznał się ratusz, że padł cały system, czyli obie rury przesyłowe – mówił.

 

- Służby państwowe odpowiedzialne za pomoc zostały powiadomione po kilku godzinach od rozpoczęcia zrzutu ścieków – to jest absolutnie skandaliczna sytuacja – dodał radny.

 

Radny Michał Szpądrowski (PiS) poinformował, że w związku ze wszystkimi pytaniami klub radnych PiS złoży na czwartkowej sesji Rady Miasta wniosek o informację prezydenta dotyczącą awarii.

 

Joachim Brudziński w czwartkowym "Graffiti" wskazał, że sprawa ścieków to "wina nieodpowiedzialnych ludzi, którzy nie potrafili zareagować".

 

"Narastająca katastrofa ekologiczna"

 

Rzeczniczka GIOŚ Agnieszka Borowska przekazała PAP, że mazowiecki WIOŚ chce zakwestionować sposób, w jaki są podawane informacje na temat awarii kolektorów przez MPWiK. Według inspektorów powinny być podawane częściej. GIOŚ ma opublikować w tej sprawie oficjalny komunikat.

 

- Chodzi o to, żeby w takich sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z narastającą katastrofą ekologiczną, podawać informacje często i na bieżąco, a nie raz na dobę - powiedziała Borowska. - Wydamy takie zalecenia dla MPWiK, bo widzimy, że oni są na tyle porażeni samą sytuacją, że brak z nimi kontaktu - dodała.

 

Jak podkreśliła, informacje, według których awaria, a tym samym spust ścieków do Wisły, może trwać nawet kilkanaście tygodni, przerażają inspektorat. - Biocenoza Wisły będzie po prostu nieodwracalnie zniszczona. Może dochodzić nie tylko do trwałych zmian, lecz także do rozwojów organizmów beztlenowych, np. sinic - zaznaczyła Borowska.

 

GIOŚ pobrał próbkę wody, dzięki czemu po przeprowadzeniu badań opinia publiczna dowie się, co zawierają te ścieki. Jak zauważyła rzeczniczka, do Wisły oprócz ścieków bytowych trafiają także chemikalia stosowane w domach, również te typu kret. Zdaniem inspektorów należy prewencyjnie zachować ostrożność, korzystając z Wisły poniżej miejsca spustu ścieków.

 

Borowska wcześniej na Twitterze opublikowała pismo, które w środę, przed godz. 12 z MPWiK trafiło do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W piśmie poinformowano, że we wtorek - po awarii jednego kolektora - nastąpił "intensywny wyciek ścieków i zalanie tunelu w układzie przesyłowym (gdzie znajdują się kolektory) w około 50 proc. jego długości".

 

Miasto Stołeczne Warszawa: woda w kranie jest bezpieczna

 

Miasto Stołeczne Warszawa w przesłanym w czwartek komunikacie zapewnia, że "awaria miejskiego kolektora przesyłowego nie ma żadnego wpływu na jakość warszawskiej kranówki". Podkreśla jednocześnie, że "najnowocześniejsze technologie, zmodernizowane instalacje i szczegółowe badania" gwarantują, że woda dostarczana przez wodociągi warszawskie do domów mieszkańców jest "smaczna, czysta i nadaje się do picia prosto z kranu".

 

Ratusz wyjaśnia, że "awaria układu przesyłowego dotyczy systemu kanalizacyjnego i nie ma wpływu na jakość wody dostarczanej warszawiakom - ujęcia kranówki dla miasta znajdują się pod dnem Wisły i są zlokalizowane między 506 km a 509 km na rzece". "Jest to 10 km wcześniej od miejsca kontrolowanego zrzutu nieczystości do rzeki, który odbywa się poniżej, na wysokości 519 km" - zapewniono.

 

"Każdego dnia w stolicy uzdatnia się ponad 350 milionów litrów wody. Zanim trafi do mieszkańców aglomeracji warszawskiej, musi przejść szereg skomplikowanych procesów technologicznych i szczegółowych badań laboratoryjnych" - zaznacza ratusz. Podkreśla jednocześnie, że "w nowoczesnych zakładach warszawskich wodociągów woda poddawana jest m.in. wieloetapowej filtracji, ozonowaniu i dezynfekcji. Wszystko po to, aby była bezpieczna, czysta i smaczna".

 

Ratusz przypomina też, że Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji posiada własne akredytowane laboratoria, w których rocznie jest wykonywanych ok. 170 tys. badań wody. Niezależnie kontrole jakości wody dostarczanej mieszkankom i mieszkańcom Warszawy prowadzi też Sanepid.

 

O awarii układu przesyłowego ścieków, władze Warszawy mieszkańców powiadomiły w środę. We wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka". 

 

70 basenów olimpijskich ścieków

 

Nieczystości wówczas skierowano do drugiego z kolektorów, który jednak w środę przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd MPWiK podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły - do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę, a 260 tys. metrów sześciennych na dobę. Taka ilość ścieków wypełniłaby niemal 70 basenów olimpijskich. 

 

- Najważniejsza informacja jest taka, że sytuacja w tym momencie jest stabilna i cały czas monitorowana przez Wodociągi Płockie przy współpracy ze wszystkimi odpowiedzialnymi służbami – powiedział prezydent Płocka Andrzej Nowakowski podczas czwartkowej konferencji prasowej.

 

Prezydent Płocka zapewnił, że z wody, która dociera do mieszkańców miasta można obecnie korzystać. - Można korzystać z wody do celów spożywczych – oświadczył.

 

Nowakowski przypomniał jednocześnie, że Płock korzysta z wody czerpanej zarówno z Wisły - 60 proc., jak i ze studni głębinowych – 40 proc. Dodał, że służby miejskie i Wodociągi Płockie są przygotowane na sytuację, gdyby okazało się, że ścieki spływające Wisłą od strony Warszawy pogorszyły w Płocku jakość wody czerpanej z rzeki.

 

 

Dwa scenariusze

 

- Scenariusze są dwa. Albo będziemy uzdatniać tę wodę, wykorzystując doświadczenia z lat wcześniejszych, wiedzę, nowoczesne technologie, które mamy – to kwestia ozonowania, koagulantów, albo drugi scenariusz, w którym zwiększamy ilość wody ze studni głębinowych w sytuacji, gdyby z jakichś powodów, których dzisiaj nie znamy, okazało się, że nie jesteśmy w stanie jej uzdatnić – wyjaśnił Nowakowski.

 

Przyznał zarazem, że najbardziej prawdopodobny scenariusz, to zwiększenie ozonowania wody i koagulantów. Dodał, iż w przypadku konieczności zwiększenia poboru wody ze studni głębinowych – prawdopodobnie byłoby to do poziomu ok. 70 proc. - ciśnienie wody w instalacjach, w tym w kranach płockich gospodarstw domowych, byłoby niższe.

 

W ocenie prezydenta Płocka obecna sytuacja przypomina okres przed 2012 r., gdy nie działała jeszcze stołeczna oczyszczalnia "Czajka".

 

- Te ścieki wówczas były mniej więcej z połowy Warszawy zrzucane do Wisły i każdy samorząd, który czerpał wodę z rzeki, nie tylko my, jako Płock, musiał sobie z tym radzić. Radziliśmy sobie z tym. Nikt nie ogłaszał wówczas stanu klęski żywiołowej. Po prostu wodę trzeba było uzdatniać, wykorzystując wszelkie możliwe technologie. Tak samo planujemy robić to w tym momencie – powiedział Nowakowski.

 

Prezydent Płocka podkreślił, że jeszcze w środę po otrzymaniu informacji o awarii od prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, podjęto w mieście działania związane z badaniem wody, zarówno surowej, która wpływa do wodociągów, jak i tej, która po uzdatnieniu jest dostarczana mieszkańcom.

 

Ścieki dotrą do Płocka prawdopodobnie w piątek wieczorem

 

- Będziemy badali wodę surową dwa razy dziennie, o godzinie 7. i o godzinie 19. Wyniki tych badań będą znane po trzech godzinach od czasu pobrania próbki. Zwiększamy też liczbę badań wody pitnej na naszej stacji uzdatniania wody do dwóch razy dziennie i pięciu punktów na terenie miasta – wyjaśnił prezes Wodociągów Płockich Andrzej Wiśniewski.

 

W jego ocenie, ścieki przemieszczające się obecnie Wisłą, dotrą do Płocka prawdopodobnie w piątek wieczorem.

 

Po czwartkowej konferencji prasowej w płockim Urzędzie Miasta, prezydent Nowakowski udał się do delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego na posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem m.in. wojewody Zdzisława Sipery, ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i Głównego Inspektora Sanitarnego Jana Pinkasa.

 

Nowakowski zwrócił uwagę, że podobny sztab nie był zwoływany np. w 2018 r., gdy w Płocku doszło do wycieku oleju napędowego z biegnącego pod Wisłą rurociągu należącego do PERN. - Wówczas nie było żadnej mowy o stanie klęski żywiołowej czy o zagrożeniach, nie było żadnego ministra w Płocku, choć sytuacja była dużo bardziej nieprzewidywalna – ocenił.

 

Po informacji o awarii w stolicy i posiedzeniu tamtejszego sztabu kryzysowego w środę po południu, posiedzenie Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego zwołał prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Po jego zakończeniu płocki Urząd Miasta poinformował, iż nie ma zagrożenia dla mieszkańców, w związku z awarią w Warszawie. Zapewnił przy tym, że Wodociągi Płockie są przygotowane do uzdatniania wody pobieranej z Wisły.

 

"Potęgowanie zagrożenia"

 

Według informacji przekazanej przez rzeczniczkę GIOŚ na Twitterze, od godz. 7.50 w środę do północy do Wisły odprowadzono dokładnie 159 663 metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków.

 

 

Borowska opublikowała pismo, które z MPWiK trafiło do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W piśmie poinformowano, że we wtorek - po awarii jednego kolektora - nastąpił "intensywny wyciek ścieków i zalanie tunelu w układzie przesyłowym (gdzie znajdują się kolektory - red.) w około 50 proc. jego długości".

 

Zgodnie z pismem drugi rurociąg uległ uszkodzeniu w środę, ok. godz. 7.20, w związku z czym ok. godz. 8 rozpoczęto spust ścieków. - Już o 8 rano te ścieki dostawały się do Wisły, a my się dowiedzieliśmy o tym oficjalnie o godz. 11.50 - powiedziała rzeczniczka GIOŚ.

 

"Przedsiębiorstwo nie spieszyło się z poinformowaniem nikogo"

 

- Co się wydarzyło jeszcze od 5 rano w dniu 28 sierpnia? Nie wiadomo, bo to jest oficjalny komunikat przedsiębiorstwa, które - krótko mówiąc - nie spieszyło się z poinformowaniem nikogo. Jest to działanie niestandardowe i jest to potęgowanie zagrożenia - podkreśliła Borowska.

 

Jak przekazała, inspektorat został wstępnie powiadomiony o zdarzeniu około godz. 10, bo sami inspektorzy zadzwonili do MPWiK ze względu na pozyskane wcześniej informacje z zarządzania kryzysowego wojewody, że "chyba coś złego dzieje się" w MPWiK. - Dopiero o 11.50, w dniu wczorajszym dostaliśmy pismo oficjalne mówiące o tej awarii - wskazała.

 

 

Prezes MPWiK Renata Tomusiak tłumaczyła, że układ przesyłowy do "Czajki" jest zbudowany z myślą o zabezpieczeniu ewentualnych zdarzeń awaryjnych, więc we wtorek - po awarii jednego kolektora - ścieki zostały przekierowanego do drugiego. Następnego dnia z kolei - jak zapewniała - po awarii kolejnego z rurociągów, zgodnie z przepisami MPWiK informował służby. W ocenie stołecznego ratusza do sytuacji kryzysowej, o której należy powiadamiać odpowiednie służby, nie doszło we wtorek, lecz w środę - w chwili rozpoczęcia zrzutu nieczystości.

 

Zakład "Czajka" oczyszcza ścieki z prawobrzeżnych dzielnic Warszawy i okolicznych gmin, a od 2012 roku także te z centralnej i północnej części Warszawy lewobrzeżnej. Awarii uległy tylko kolektory przesyłające nieczystości z dzielnic na lewym brzegu Wisły. Zrzut ścieków, przeprowadzany z dawnego kanału ściekowego przy moście im. Marii Skłodowskiej Curie, dotyczy Bielan, Bemowa, Żoliborza, Woli, Śródmieścia, Ochoty, Włoch oraz części Mokotowa.

 

Według MPWiK spływ nieoczyszczonych ścieków do rzeki nie stanowi zagrożenia dla wody w Wiśle, w tym warszawskiej kranówki. Jak tłumaczy, przeprowadzany z dawnego kanału ściekowego przy moście im. Marii Skłodowskiej Curie zrzut znajduje się poniżej ujęć wody, które umieszone są pomiędzy mostami Łazienkowskim i Siekierkowskim.

prz/ml/msl/pgo/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze