Antoś jest już w USA. Przejdzie operację w szpitalu w Stanford

Polska

Chory na serce Antoś jest już w USA. Dzięki wsparciu widzów Polsatu i pomocy Fundacji Polsat chłopczyk przejdzie operację w szpitalu w Stanford. Lot do Kalifornii - specjalnym samolotem wraz z ekipą lekarzy i pielęgniarek - trwał 12 godzin.

- Powiem szczerze, że w ogóle nie czujemy, że to lot szczególnego ryzyka. Czujemy się bezpieczni dzięki państwu, z którymi lecimy - powiedziała Polsat News Aleksandra Pawlak, mama rocznego Antosia tuż przed wylotem do USA. Chłopiec w środę specjalnym samolotem wyleciał z Polski do USA, gdzie przejdzie operację ratującą życie.

 

Antoś wraz z rodzicami i ekipą medyczną przed południem wyleciał do Stanów Zjednoczonych z łódzkiego lotniska. W szpitalu Stanford ma przejść operację pozwalającą mu na dalsze życie. W pierwszej kolejności przejdzie badania wątroby, nerek oraz echo serca.

 

- W czwartek natomiast zostanie przeprowadzone cewnikowanie serca. Na podstawie jutrzejszego badania będziemy mieli odpowiedź co się dzieje z Antosiem i jakie są rokowania - mówiła Aleksandra Pawlak jeszcze przed wylotem.

 

"Jesteśmy dozgonnie wdzięczni"

 

Mama chłopca zapewniła, że rodzina zupełnie nie obawia się lotu, ponieważ lecą z profesjonalnym personelem medycznym. - Teraz pozostała już radość. Jesteśmy tak blisko Stanów, jak być powinniśmy. Teraz możemy skupić się na badaniach Antosia - dodała.


- Bez państwa pomocy, bez pomocy ludzi o ogromnym sercu nie mielibyśmy szansy na uratowanie Antosia. Tym bardziej, że były to ogromne kwoty. Jesteśmy wszystkim dozgonnie wdzięczni - zapewnił tata Antosia, Adam Trębiński.

 

Antoś zmaga się z niedotlenieniem organizmu. W Polsce przeszedł trzy skomplikowane operacje, ale jego życie wciąż jest zagrożone. Koszt zabiegu przekraczał możliwości finansowe rodziców. "Cena za życie" Antosia wyniosła blisko 4 mln złotych. Do pełnej kwoty we wtorek wieczorem, 20 sierpnia brakowało jeszcze 500 tys. złotych. Po emisji materiału w "Wydarzeniach" widzowie przez jedną noc wpłacili brakujące pieniądze.

 

Gdy wszystkie linie lotnicze odmówiły przewiezienia ciężko chorego dziecka, trzeba było zorganizować specjalny transport. M.in. dzięki wpłatom widzów Telewizji Polsat, w dwa dni zebrano pieniądze na to pieniądze.

bas/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze