Koniec procesu apelacyjnego w sprawie pirata drogowego recydywisty

Polska
Koniec procesu apelacyjnego w sprawie pirata drogowego recydywisty
Polsat News

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy mężczyzny, który blisko rok temu prowadził samochód mimo dożywotniego zakazu. 42-latek był wtedy pod wpływem alkoholu i uciekał przed policją, doprowadzając do wypadku, w którym rannych zostało kilka osób.

Sąd I instancji skazał go na 4 lata i 3 miesiące więzienia i ponownie orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Zasądził też 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz kolejne 10 tys. zł, jako nawiązkę na rzecz kobiety, która w wypadku doznała najpoważniejszych obrażeń.

 

Apelację złożyła obrona, która chce obniżenia kary do 3 lat więzienia. Uważa bowiem, że są w sprawie okoliczności łagodzące, których sąd nie wziął dotąd pod uwagę. Oskarżyciel publiczny i pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej wnioskują o utrzymanie orzeczenia sądu rejonowego. Wyrok apelacyjny ma być ogłoszony jeszcze we wtorek.

 

Do policyjnego pościgu za nietrzeźwym kierowcą doszło we wrześniu ubiegłego roku. Dyżurny białostockiej policji dostał informację, że w jednym ze sklepów mężczyzna wyglądający na nietrzeźwego kupił alkohol i odjechał samochodem osobowym. Informację przekazała kobieta, która w tym sklepie robiła zakupy.

 

Prokuratura zarzuca 42-letniemu mężczyźnie umyślne naruszenie zasad na drodze

 

Policjanci próbowali zatrzymać do kontroli wskazany samochód, ale jego kierowca, który, jak się później okazało, miał we krwi 1,22 promila alkoholu, uciekał. Kilka razy zderzył się z jednym ze ścigających go radiowozów, a w pewnym momencie przejechał przez pas zieleni (świadkowie mówili, że samochód "przeskoczył" przez ten pas, odrywając się od ziemi wskutek uderzenia w krawężnik) na jezdnię w przeciwnym kierunku ruchu i tam zderzył się z dwoma kolejnymi autami. W wypadku ucierpiało pięć osób, w tym ścigany kierowca. Osoba, która została najpoważniej ranna w wypadku, miała m.in. złamane żebra.

 

Prokuratura zarzuca 42-letniemu mężczyźnie umyślne naruszenie zasad na drodze i sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Obejmowało to m.in. jazdę po pijanemu, ucieczkę przed kontrolą policyjną, przekroczenia prędkości, ignorowanie znaków (w tym sygnalizacji świetlnej), jazdę po chodnikach.

 

Oskarżony był już wcześniej karany za jazdę po pijanemu i miał zasądzony dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Od listopada 2018 roku odbywa karę 3,5 roku więzienia za podobne przestępstwa.

dc/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze