Dziewulski o śmierci Woźniaka-Staraka: wypadnięcie z tak szybkiej łodzi to kwestia sekund

Polska

- Ten wypadek mógł być wynikiem drobnego błędu. Jeżeli skręcamy motorówką i uderzymy w fale, którą sami wytworzyliśmy, to uderzenie ma potężną siłę. W przypadku tak szybkiej łodzi, wypadnięcie z niej przy kontrfali, to jest ułamek sekundy. Człowiek znajdujący się w wodzie - powiem to bardzo brutalnie - może niestety oberwać obracającą się śrubą - mówił Jerzy Dziewulski w "Interwencji Extra".

W czwartek Prokuratura Okręgowa potwierdziła, że z jeziora Kisajno wyłowiono ciało producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, który 18 sierpnia uczestniczył w wypadku na łodzi motorowej. Reporterzy "Interwencji" ustalili, że ciało 39-latka w pierwszej kolejności przetransportowano na przystań w pobliżu rodzinnej rezydencji milionera.

 

"Rozumiem tę sytuację"

 

- Zasada jest taka, że ciało przewozi się do miejsca oficjalnego przechowywania, gdzie dokonuje się sekcji zwłok. Ale rozumiem tę sytuację - proszę sobie wyobrazić, że to ciało musiałoby leżeć w szuwarach, na trawie, w niegodnym miejscu - mówił w "Interwencji Extra" były antyterrorysta i szef prezydenckiej ochrony Jerzy Dziewulski.  

 

- Pamiętajmy, że zginął młody człowiek, powszechnie lubiany, sympatyczny - dodał.

 

Według Dziewulskiego, do wypadku mógł doprowadzić nawet "drobny błąd".

 

- Jeżeli skręcamy motorówką i uderzymy w fale, którą sami wytworzyliśmy, to takie uderzenie ma potężną siłę. W przypadku szybkiej łodzi motorowej, wypadnięcie z niej przy kontrfali, to ułamek sekundy. Człowiek znajdujący się w wodzie - powiem to bardzo brutalnie - może niestety oberwać obracającą się śrubą - mówił b. antyterrorysta.

bas/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze