Tajemnicze zaginięcie pracownika brytyjskiego konsulatu w Hongkongu

Świat
Tajemnicze zaginięcie pracownika brytyjskiego konsulatu w Hongkongu
PAP/EPA/KELLY BARNES, zdj. ilustracyjne

Hongkońskie władze badają sprawę pracownika brytyjskiego konsulatu, który zaginął w czasie podróży do Chin kontynentalnych. Hongkońska policja nie otrzymała żadnych informacji na jego temat od policji z kontynentu - ogłoszono we wtorek na konferencji prasowej. "Módl się za mnie" - napisał do swojej dziewczyny w ostatniej wiadomości.

W odpowiedzi na pytanie, czy pracownik konsulatu Simon Cheng został zatrzymany przez władze Chin kontynentalnych, przedstawiciel policji Hongkongu Kong Wing-cheung powiedział, że funkcjonariusze otrzymali 9 sierpnia zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny, ale odmówił komentowania sprawy.

 

Dodał jednak, że policja Chin kontynentalnych nie przekazała żadnych informacji na jego temat za pośrednictwem "dwustronnego mechanizmu powiadamiania" - podała publiczna stacja RTHK.

 

Rzecznik chińskiego MSZ nic nie wie o zaginięciu

 

Brytyjskie MSZ wyraziło we wtorek głębokie zaniepokojenie w związku z informacjami, że pracownik konsulatu w Hongkongu został zatrzymany przez chińskie władze, gdy wracał z miasta Shenzhen po drugiej stronie granicy administracyjnej. Rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang, pytany o tę sprawę na rutynowym briefingu w Pekinie, odparł, że nic o niej nie wie.

 

Zgodnie z umową z 2017 roku władze Chin kontynentalnych i Hongkongu mają obowiązek informowania się wzajemnie o zatrzymaniu swoich obywateli w ciągu siedmiu, 14 lub 30 dni w zależności od powagi przestępstw, o jakie są podejrzani. Termin 14 dni dotyczy "poważnych i skomplikowanych spraw kryminalnych", a 30 dni – terroryzmu i działalności zagrażającej bezpieczeństwu narodowemu.

 

Cheng jest obywatelem Hongkongu i pracuje w wydziale handlowo-inwestycyjnym brytyjskiego konsulatu w tym mieście; 8 sierpnia uczestniczył w wydarzeniu biznesowym w Shenzhen i nie wrócił stamtąd do Hongkongu, choć planował to zrobić tego samego dnia – poinformował portal HK01, powołując się na partnerkę mężczyzny.

 

"Módl się za mnie"

 

Wieczorem tego dnia Cheng napisał do niej, że wraca do Hongkongu szybkim pociągiem i przygotowuje się do przekroczenia granicy – wynika z udostępnionych przez nią i opublikowanych przez HK01 zrzutów ekranu, obrazujących ich rozmowę na komunikatorze internetowym. "Módl się za mnie" - dodał mężczyzna.

 

Cheng korzystał z uruchomionego niedawno szybkiego połączenia kolejowego między Chinami kontynentalnymi a Hongkongiem. Pasażerowie tych pociągów poddawani są kontroli granicznej nie na kontynencie, lecz w połączonych punktach kontroli na stacji Hong Kong West Kowloon, na których obowiązują przepisy Chin kontynentalnych, mimo że stacja znajduje się w Hongkongu.

 

Cheng mógł zostać zatrzymany właśnie w tym miejscu – ocenia portal Hong Kong Free Press. Pracownik stacji powiedział jednak HK01, że w dniach 8 i 9 sierpnia na posterunku policji Chin kontynentalnych na tej stacji nikogo nie zatrzymano.

 

Chiny oceniają, że w demonstracje w Hongkongu zaangażowane są "obce siły"

 

W Hongkongu od kilku miesięcy trwają masowe protesty przeciwko lokalnej administracji i zgłoszonemu przez nią projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który przewiduje m.in. możliwość odsyłania podejrzanych do Chin kontynentalnych. Urzędnicy w Pekinie wielokrotnie oceniali, że w demonstracjach grają rolę "obce siły", które wtrącają się w wewnętrzne sprawy Chin.

 

Hongkong został przekazany Chinom przez Wielką Brytanię w 1997 roku i od tej pory funkcjonuje jako specjalny region administracyjny ChRL. Zgodnie z chińsko-brytyjską deklaracją z 1984 roku mimo zwierzchnictwa Pekinu region powinien co najmniej do 2047 roku zachować odrębność od reszty Chin, w tym swobody obywatelskie i niezawisłe sądownictwo.

 

W 2017 roku chińskie władze wbrew stanowisku Londynu uznały tę deklarację za "historyczny dokument bez jakiegokolwiek znaczenia praktycznego".

 

- Nie jest ona w żadnym stopniu wiążąca w sprawie zarządzania Hongkongiem przez rząd centralny - mówił wówczas rzecznik chińskiego MSZ Lu Kang.

dc/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze